screen z video z upadkiem tajemniczego obiektu na Lubelszczyźnie
Co dokładnie spadło na Lubelszczyźnie? Screen: AMK Mapping/bilgoraj.com.pl

W nocy ze środy na czwartek doszło nie tylko do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Coś spadło też niedaleko miejscowości Tarnawa-Kolonia (woj. lubelskie). W sieci pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano moment upadku obiektu. Zdaniem MSZ Ukrainy była to rosyjska rakieta manewrująca Ch-101.

REKLAMA

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło, że w czwartek o godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej pojawił się niezidentyfikowany obiekt. W pościg za nim ruszył myśliwiec F-16, celem jego rozpoznania i przechwycenia. Zaledwie sześć minut później cel jednak zniknął. Teraz wiemy, że spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Strona ukraińska uważa, że był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101.

Co spadło na Lubelszczyźnie? Jest nagranie

Jak na razie nie jest w pełni jasne, co dokładnie spadło z nieba. Teorię o zabłąkanym pocisku uwiarygadnia jednak to, że w nocy ze środy na czwartek trwał rosyjski ostrzał: zaatakowano m.in. Lwów.

Wiadomo, że niezidentyfikowany obiekt nadleciał ze strony Ukrainy, kierował się na zachód, po czym zniknął z radarów. I tu pojawił się kolejne element układanki: na nagraniu, jakie można znaleźć na telegramowym kanale AMK Mapping, widać, że coś spadło z hukiem na ziemię ok. godz. 3:46.

Na miejscu uderzenia pozostał krater, który także można zobaczyć na AMK Mapping.

– Zbudził nas szum. Słychać było, że coś leci bardzo nisko. Spojrzałam na zegarek: była 3:47. Potem usłyszeliśmy ogromny huk i wydawało mi się, jakby coś się rozpadło w powietrzu. To nie brzmiało jak burza. Mąż wyszedł zobaczyć, co się stało. Okazało się, że coś spadło na polu uprawnym niedaleko naszych zabudowań i stąd wielki wybuch. Szybko rozległy się syreny i na miejsce przyjechali strażacy z OSP. Słychać też było latające nam nad głowami samoloty i śmigłowce – powiedziała Onetowi osoba mieszkająca kilometr od miejsca, gdzie rzekoma rakieta spadła.

Premier Tusk na Lubelszczyźnie

Na miejsce pojechał rano premier Donald Tusk. Zwołał też specjalny zespół koordynacyjny, którego członkiem jest także szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i przedstawiciele odpowiednich służb, które, jak przekazał prezes rady ministrów, "od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach".

Sam Kosiniak-Kamysz przekazał, że za "naszą obroną powietrzną, systemami obserwacji i wykrywania zagrożeń" bardzo ciężka noc. "Informacje były na bieżąco przekazywane i koordynowane przez odpowiednie służby, trafiły także do najważniejszych osób w naszym kraju. Trwa teraz wyjaśnianie, jaki rodzaj obiektu upadł w okolicach m. Tarnawa-Kolonia", dodał w swoim poście na portalu X.

W regionie uruchomiono też syreny alarmowe. System nie zadziałał jednak idealnie, gdyż władze nie wysłały do mieszkańców Lubelszczyzny SMS-ów z komunikatem Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W efekcie mogła wybuchnąć panika. Wszystko jest o tyle dziwne, że system regularnie informuje o silnym wietrze, piecykach i czadzie, nawet akcjach... szczepienia lisów.