Donald Trump
Donald Trump spełnił swoją groźbę Fot. Shutterstock

Siły amerykańskie rozpoczęły ponowne ataki na Iran. Tym samym ziściły się groźby prezydenta USA Donalda Trumpa, który wcześniej przyznał, że Pentagon przygotowuje się do kolejnego etapu wojny.

REKLAMA

W środę Trump ostrzegł, że jego kraj ponownie zaatakuje Iran. Groźba spełniła się kilka godzin później.

"Siły USA rozpoczęły przeprowadzanie nalotów na Iran o godzinie 20:00 czasu wschodniego. Naloty te stanowią zdecydowaną odpowiedź na wczorajsze próby irańskich ataków na siły USA stacjonujące na Bliskim Wschodzie", potwierdziło Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych.

Wiadomo, że naloty przeprowadzono na m.in. wyspie Keszm w pobliżu Cieśniny Ormuz, kluczowym szlaku transportu ropy. "Atak amerykański uderzył w dom mieszkalny na wyspie Keszm. Zespoły ratownicze kontynuują działania mające na celu odnalezienie dwóch osób uwięzionych pod gruzami", podało Press TV.

Wcześniej wojsko Iranu próbowało zaatakować bazę USA w regionie. Pociski zostały jednak strącone przez Amerykanów.

Wojna, która ma służyć pokojowi

Trump wcześniej powiedział, że kilka dni temu zdecydował się wstrzymać atak, ponieważ uważał, że w ten sposób da irańskim negocjatorom kolejną szansę. W związku z tym, że nie dało to efektów, rozpoczął się nowy etap konfliktu. Wygląda to tak, jakby USA chciały siłą zmusić Teheran do zawarcia pokoju.

Jak na razie jednak Amerykanie tę wojnę przegrywają i Trumpowi pozostaje tylko zaklinanie realiów. Nie zdołali samodzielnie odbić Cieśniny Ormuz. Iran odrzucił nawet plan, wedle którego miałby zarządzać kluczowym dla tankowców szlakiem razem z Omanem. Widać, że ajatollahowie chcą pokazać, że to oni rządzą w regionie (czyt. kontrolują przepływy ropy).

Ponadto wykorzystują to, że w USA jesienią mają odbyć się wybory uzupełniające do Kongresu. Trwająca wojna będzie nadal podbijać ceny ropy naftowej, a tym samym potencjalnie zwiększać inflację w Stanach Zjednoczonych. Rządzący Republikanie powinni więc jak najszybciej dogadać się z Irańczykami. Chyba że chcą stracić sporo mandatów w Senacie i Izbie Reprezentantów.

Konflikt Iran-Ukraina

Oba konflikty – ten na Ukrainie i ten w Iranie – coraz bardziej się przenikają. Sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że Amerykanie muszą wykorzystywać swój arsenał wojskowy na froncie irańskim. Zmniejsza to potencjalną pomoc dla Kijowa, a nawet krajów bałtyckich (zakładając atak na nie ze strony Rosji). Może to ośmielać Moskwę.

Kolejnym punktem styku obu wojen stał się incydent na Morzu Kaspijskim. Iran oskarżył Ukrainę o atak na irański statek handlowy, w wyniku którego zginął jeden marynarz, a drugi został ranny. Wołodymyr Zełenski potwierdził z kolei ukraińskie uderzenia w jednostki, które według Kijowa przewoziły do Rosji ładunki wojskowe powiązane z Iranem. Nie wszystkie okoliczności zdarzenia zostały jednak niezależnie potwierdzone.

Teheran potępił działania Ukrainy i zapowiedział, że nie pozostaną one bez odpowiedzi.

"Każda strona, której zależy na pokoju i bezpieczeństwie w Europie Wschodniej i okolicznych regionach, musi zająć odpowiedzialne stanowisko wobec tych niebezpiecznych działań reżimu ukraińskiego i pociągnąć go do odpowiedzialności za te zbrodnicze i prowokacyjne działania", podał resort spraw zagranicznych Iranu.

To jeszcze nie otwarta wojna między oboma państwami, ale ich relacje weszły w etap bezpośredniej i niebezpiecznej konfrontacji.