
Książulowi rośnie niespodziewana konkurencja w postaci Piotra Wawrzyka. Główny antybohater głośnej afery wizowej zaczął nagrywać filmiki na TikToku, na których publikuje recenzje jedzenia znad polskiego morza.
Piotr Wawrzyk to były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Polityk stracił swoje stanowisko w resorcie pod koniec sierpnia 2023 roku w cieniu skandalu. Obecnie jego nazwisko kojarzy się głównie z wałkami przy wydawaniu polskich wiz. Teraz były poseł PiS odnajduje się jednak w zupełnie nowej roli influencera.
Afera wizowa w MSZ. Jak upadł Piotr Wawrzyk?
Za czasów rządu Zjednoczonej Prawicy w resorcie dyplomacji stworzono system pozwalający na omijanie oficjalnych procedur. Komisja śledcza ustaliła, że w latach 2019-2023 nasz kraj wydał ponad 2 miliony wiz pracowniczych, co stanowiło blisko połowę takich dokumentów w całej Unii Europejskiej.
Kontrola poselska z września 2023 roku wykazała, że agenci CBA mieli zastrzeżenia do około 350 tysięcy dokumentów. Wydawano je głównie obywatelom państw z Afryki oraz Bliskiego Wschodu. Za miejsce w kolejce ułatwiającej zdobycie wizy płacono nawet 5 tysięcy dolarów.
Onet opisywał przypadki, gdzie rzekome ekipy filmowe z Bollywood wjeżdżały do Polski dzięki wsparciu urzędników. Piotr Wawrzyk usłyszał w tej sprawie prokuratorskie zarzuty przekroczenia uprawnień i ujawnienia informacji służbowych. Został zdymisjonowany i skreślony z list wyborczych.
We wrześniu 2023 roku trafił do szpitala w stanie zagrażającym życiu. Serwis RMF FM podawał wówczas, że polityk chciał odebrać sobie życie. Zostawił list pożegnalny, w którym zaprzeczał przyjmowaniu łapówek i tłumaczył, że chciał jedynie pomagać ludziom. Prokuratura potwierdziła, że faktycznie nie przyjmował pieniędzy pod stołem.
Zobacz także
Piotr Wawrzyk ocenia jedzenie na TikToku. Tysiące wyświetleń
Były wiceszef MSZ publikuje nagrania w mediach społecznościowych już od pewnego czasu. Dopiero najnowsze recenzje kulinarne z nadmorskich kurortów przyciągnęły szerszą publiczność.
Jak widać na tiktokowym profilu polityka, jego aktualne filmy zbierają od kilkunastu do nawet prawie 80 tysięcy odsłon. Wawrzyk ostatnio testuje głównie ofertę knajp w nadmorskim Dźwirzynie. Po takich wyświetlaniach możemy się spodziewać, że nie poprzestanie na tej miejscowości.
Na jednym z najpopularniejszych wideo bierze pod lupę domowe obiady w jednym z barów. Testuje grillowaną pierś z kurczaka za 44 złote oraz zupę pomidorową. "Wydaje mi się, że te ceny nie są wygórowane. Wprost przeciwnie, jeszcze weźmy pod uwagę to, że jedzenie naprawdę jest smaczne" – ocenia na opublikowanym nagraniu.
Kolejnym przystankiem była pizzeria, gdzie zapłacił 100 złotych za dwa placki (wariant pepperoni i wegetariański). Na swoim kanale chwali dobrej jakości ser i dodatki. "Biorąc pod uwagę jakość, to naprawdę warto, a jest to jeszcze, pamiętajmy, miejscowość nadmorska, więc cena jest rzeczywiście rewelacyjna" – przekonuje swoich odbiorców.
QUIZ: Sprawdź, co pamiętasz z PRL?
1 / 20 "Zupa nic" to nie tylko tytuł filmowego hitu, który opowiada o kuriozalnych okolicznościach życia w PRL. Czym to danie było naprawdę?
Były poseł PiS tłumaczy swoje kulinarne zacięcie
Sam Wawrzyk nie uważa tego za chwilowy kaprys ani nagłą zmianę swojego wizerunku. W wywiadzie z "Faktem" przekonuje, że kulinaria towarzyszyły mu od dawna, a temat gotowania zawsze był mu bliski.
Polityk przypomina, że jego pasja była widoczna już wcześniej na Facebooku, gdzie wrzucał zdjęcia przygotowywanych przez niego potraw. "Przecież jeszcze jak byłem posłem, to pokazywałem, że sam gotuję i lubię gotować, więc nie jest ono do końca nowe" – stwierdził oskarżony w rozmowie z gazetą.
Były poseł nie rezygnuje też całkowicie z filmików publicystycznych. Prowadzi też cykl pod tytułem "Polityka okiem Wawrzyka". Dzieli się tam swoimi przemyśleniami na temat bieżących wydarzeń partyjnych i komentuje sytuację w Prawie i Sprawiedliwości. Zasięgi tych materiałów są jednak kilka razy mniejsze niż jego recenzje z Dźwirzyna.






