
Żabka oficjalnie potwierdziła, że padła ofiarą cyberataku. Firma przekonuje, że dane użytkowników aplikacji Żappka nie zostały naruszone, a głośna awaria systemu rabatowego z 2 sierpnia nie miała związku z działaniem hakerów. Nowe informacje w sprawie przekazała spółka oraz minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
"Żabka została zhackowana! I to poważnie" – poinformował w poniedziałek 3 sierpnia serwis Niebezpiecznik, który specjalizuje się w kwestiach cyberbezpieczeństwa.
Jak przekazano w komunikacie portalu, w wyniku ataku wyciekły dane osobowe pracowników i partnerów, którzy mieli konta i dostęp do infrastruktury Żabki. "To wygląda na naprawdę poważny i głęboki atak" – oceniali specjaliści Niebezpiecznika.
Przestępcy wystawili dane wykradzione z Żabki na sprzedaż za bardzo niską kwotę – 5 tys. euro. Budzi to uzasadnione wątpliwości co do motywacji sprawców. Niebezpiecznik sugeruje, że celem mogło nie być zarobienie na wykradzionych danych.
Serwis zauważa, że cyberatak nastąpił tuż po kluczowym dla akcjonariuszy firmy wydarzeniu. 31 lipca, czyli zaledwie trzy dni wcześniej, właściciel Circle K ogłosił przejęcie Żabki.
Nowe informacje ws. ataku na Żabkę – awaria z 2 sierpnia nie była związana z działaniem hakerów
We wtorek, 4 sierpnia, biuro prasowe Żabki potwierdziło, że doszło do cyberataku. Firma deklaruje, że wykorzystano w nim konta zewnętrznego dostawcy usług. Naruszenie zostało wykryte, a dostęp do danych niezwłocznie zablokowany.
Żabka zapowiedziała kolejne kroki w związku z atakiem. Sprawa została zgłoszona Inspektorowi Ochrony Danych, Prezesowi UODO i organom ścigania.
Ujawnienie cyberataku nastąpiło niedługo po licznych doniesieniach klientów, którzy robiąc zakupy w sklepach sieci 2 sierpnia otrzymywali losowo naliczane rabaty. W reakcji ajenci zaczęli zamykać placówki w całej Polsce.
Według stanowiska Żabki przytaczanego przez Niebezpiecznik problemy z naliczaniem rabatów wynikały jednak z "błędu wewnętrznego w konfiguracji mechanizmu promocyjnego", a nie cyberataku.
Do ataku odniósł się Krzysztof Gawkowski
Krzysztof Gawkowski ocenia, że "cyberincydent" w sieci Żabka jest lekcją dla całego rynku. Zwraca on uwagę na to, że nie każde naruszenie cyberbezpieczeństwa przekłada się na paraliż działania firmy i wykradnięcie danych klientów. Polityk przypomina także dobre praktyki, którymi powinny się kierować podmioty objęte cyberatakami.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Najważniejsze jest to, jak organizacja reaguje w pierwszych godzinach po wykryciu zagrożenia. W przypadku Żabki szybko zablokowano nieuprawniony dostęp i uruchomiono procedury bezpieczeństwa oraz współpracę z właściwymi instytucjami – w tym z CERT Polska i CBZC" – czytamy we wpisie ministra cyfryzacji na X.
Krzysztof Gawkowski otrzymał informacje od Żabki, które wskazują na to, że incydent nie dotyczy danych użytkowników aplikacji Żappka, atak nie naruszył danych transakcyjnych i nie wpłynął na funkcjonowanie sklepów.
Minister skorzystał z okazji, by przypomnieć podstawowe zasady cyberbezpieczeństwa:






