W Gdańsku pojawiło się oszustwo na Booking.com na grube pieniądze
W Gdańsku oszuści łowią naiwnych na "luksusowy" nocleg. Problem będzie tylko narastał Fot. Booking.com/Mo Wu/Shutterstock

Nocleg w Gdańsku w szczycie sezonu turystycznego potrafi kosztować krocie. Jednak kiedy wpadłam na ofertę mieszkania w centrum miasta w cenie prawie 50 tys. zł za jedną noc dla dwóch osób, mój mózg zrobił fikołka i nie był w stanie w to uwierzyć. Musiałam usiąść i dokładnie sprawdzić całą ofertę.

REKLAMA

Trójmiasto w okresie wakacji przeżywa istne oblężenie. Zwłaszcza w weekendy jest tam bardzo tłoczno, a kolejne oferty apartamentów i noclegów znikają błyskawicznie, zwłaszcza w pogodne dni. A jak wiadomo – kiedy zainteresowanie jest duże, ceny rosną błyskawicznie. Ale 49 793 zł za jedną noc 1,5 kilometra od Długiego Targu? Ta oferta od razu zwróciła moją uwagę, więc zaczęłam szperać.

Luksusowy nocleg w Gdańsku na Booking.com. Tylko luksusów tam nie ma

W ostatnich miesiącach miałam okazję kilka razy być w hotelach na bardzo wysokim poziomie. Marriott w Dubaju, Kempinski na maltańskiej wyspie Gozo czy Banyan Tree Phuket pokazały mi, że w takich obiektach płaci się nie tylko za eleganckie wyposażenie, ale i obsługę na najwyższym poziomie. Tylko że nawet w ostatnim z tych obiektów noc kosztowała 3,4 tys. zł, a nie 49 tys. zł.

Na pierwszy rzut oka oferta wygląda zupełnie normalnie. Mamy podany adres budynku, który istnieje, jest cena i możliwość wyboru daty pobytu. Uwagę zwraca jednak ocena lokalu. Z jednej strony obiekt ma 15 opinii, a z drugiej jego wynik to tylko 3,6 na 10. I pojawia się pytanie, kto w ogóle tam nocował i dlaczego ocenił go tak nisko?

I właśnie sekcja komentarzy odpowiada częściowo na te pytania. Jako pierwsze pojawiają się 10-punktowe opinie, w których goście wychwalają obiekt. Warto jednak zwrócić uwagę, że są one z 2024 roku. Te najnowsze są z grudnia 2025 roku i stycznia 2026 roku, a użytkownicy wprost piszą, że oferta jest oszustwem i przyznają jej ocenę 1.

"Zostałem oszukany przez właściciela tego obiektu w taki sposób, że nie ma z nim w ogóle kontaktu. Zarezerwowałem, zapłaciłem – przyjechałem, ale bez żadnych instrukcji meldunku i zostałem na lodzie, całe szczęście, że udało mi się załatwić coś innego, odradzam rezerwację tego obiektu", "Nie doszło do noclegu" – piszą kolejne osoby. Szkoda tylko, że ich komentarze są schowane, a nie podane na początku jako najnowsze, albo te trafnie opisujące rzeczywistość. Bo drogi Bookingu, "Najtrafniejsze" oceny wcale nie muszą być tymi najlepszymi, a nawet więcej – w zasadzie nigdy nimi nie są.

Jak rozpoznać oszustwo na Booking.com? To naprawdę coraz trudniejsze

I oczywiście, tutaj już cena wskazywała, że możemy mieć do czynienia z oszustwem lub ewentualnie ofertą zawierającą usługi niewpisane w ogłoszeniu. Trzecia opcja to zawyżenie ceny przez oryginalnego właściciela konta i mieszkania, aby nikt nie dokonał rezerwacji, ale w takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem byłoby chyba usunięcie oferty. Jednak nawet ta historia jest srogą lekcją dla każdego, jak bardzo czujnym trzeba być na Booking.com i innych platformach oferujących noclegi.

Bo wyobraźcie sobie, że hakerzy przejęliby konto wynajmującego z lepszymi ocenami albo nawet sami takie konto stworzyli. Miałoby ono dobre opinie dodawane nie od miesiąca czy dwóch, ale od kilku miesięcy lub lat. I jeszcze promocyjną cenę, która bardzo by was kusiła. Jak wówczas sprawdzić, czy dana oferta nie jest kłamstwem i próbą wyciągnięcia od was pieniędzy?

Podstawową opcją jest sprawdzenie, kto jest wynajmującym, i bezpośredni kontakt z daną osobą. Sprawdzajcie też adres nieruchomości i upewniajcie się, że takie miejsce istnieje. Wiele dowiecie się także sprawdzając zdjęcia. Próbując ustalić szczegóły tej oferty, zrobiłam screeny pomieszczeń i wrzuciłam je do wyszukiwarki Google. Wynik bardzo mnie zaskoczył.

Po dosłownie kilku scrollowaniach trafiłam na inne ogłoszenie, również na Booking.com. Adres nieruchomości był ten sam, a zdjęcia różniły się detalami – nieco innym rodzajem łóżka w sypialni czy kolorem poduszki i obrazków nad kanapą w salonie. Łazienka wyglądała tak samo, ale na fotografiach z nieuczciwej oferty była ona widoczna jedynie od frontu, podczas gdy w oryginalnym ogłoszeniu ujęcia pokazywały ją z kilku perspektyw.

Modyfikacja zdjęć w AI. Będzie tylko trudniej

I tak, dobrze się domyślacie. Żeby zmylić użytkowników i być może algorytmy, oszuści najpewniej wykorzystali AI, aby delikatnie zmodyfikować główne zdjęcia. Dzięki temu ujęcia wyglądały bardzo realistycznie i, niestety, nie skłaniały do większej refleksji. Nie da się ukryć, że im bardziej będzie zaawansowana sztuczna inteligencja, tym bliższe perfekcji będą kolejne oszustwa na Booking.com. Widać to także w innych aspektach życia, w tym w turystyce.

A jak poznałam oryginalną ofertę? Po pierwsze dzięki racjonalnej cenie. Po drugie opinie pochodziły sprzed miesiąca, dwóch, a także sprzed kilku lat. Po trzecie w aplikacji było wyraźnie zaznaczone, która firma zajmuje się wynajmem tego mieszkania i w Google szybko znalazłam do nich kontakt.

I tak oto w kilka minut udało mi się sprawdzić, co tak naprawdę stoi za "luksusowym" apartamentem w Gdańsku za 49 tys. zł. Niestety nie była to propozycja noclegu o nadzwyczajnym standardzie ani zwykły błąd cenowy. Zamiast tego znalazłam kolejny przykład nieuczciwości na Booking.com. W tej sprawie skontaktowałam się z platformą. Na odpowiedź czekam.

A pośrednik w wynajmie noclegów w ostatnich latach niestety nieraz miała problemy z bezpieczeństwem. Największym jest oczywiście przejmowanie kont najemców przez hakerów, a następnie wysyłanie wiadomości o dodatkowych płatnościach do osób, które już dokonały tam rezerwacji. Już teraz nie ułatwia nam to podróżowania, a w przyszłości może być jeszcze gorzej. Dlatego tak ważna jest umiejętność weryfikowania ofert i niepoddawanie się emocjom.

Booking.com opowiada. "Oferta nie jest fałszywa, ale..."

Już po publikacji materiału otrzymałam odpowiedź od Booking.com. Jak brzmi ich ocena? "Nasze zespoły ds. oszustw zbadały tę sprawę. Chociaż oferta nie jest fałszywa i w ostatnich latach odnotowała wiele udanych pobytów, wygląda na to, że właściciel obiektu zakończył współpracę z Booking.com, ale nie oznaczył tego w naszym systemie" – czytam na wstępie.

"Aby uniknąć dalszych problemów dla przyszłych podróżnych, nasz zespół oznaczył obiekt jako zamknięty w naszych systemach. Biorąc pod uwagę miliony rezerwacji, które obsługujemy, takie problemy zdarzają się na szczęście rzadko" – dodał rzecznik prasowy Booking.com.