
Pusty parkiet, znudzeni, skrępowani goście i grobowa atmosfera: tak wielu osobom kojarzy się wesele bez alkoholu. Artur Szymiczek, DJ i wodzirej, przekonuje jednak, że rzeczywistość bez procentów wygląda zupełnie inaczej. – Ostatnie takie wesele, które prowadziłem, trwało od godziny 16 do 2 w nocy. Goście bawili się przez cały czas – podkreśla. W tej optymistycznej wizji kryje się jednak pewien haczyk.
– Na pierwszym weselu bezalkoholowym byłam ponad 20 lat temu – opowiada Kamila z Olsztyna. – Domyślałam się, że takie będzie, bo młoda para to abstynenci. Działali w jakiejś wspólnocie przy Kościele i propagowali taki styl życia. Ja bawiłam się świetnie, mieliśmy kapitalnego wodzireja, który rozruszał towarzystwo. Ale tego, czego musiałam się nasłuchać od znajomych, to głowa mała.
– Ludzie pytali: "Dlaczego bez alkoholu?", "Czy to jakaś sekta?", "Czy oni są normalni?". Pojawiały się nawet słowa współczucia. Usłyszałam: "No to się nie wybawisz" – opowiada.
Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
– Na przekór wszystkim bawiłam się znakomicie – podkreśla. – Nie miałam poczucia, że czegokolwiek brakuje. Wręcz przeciwnie – pełna kultura i żadnych żenujących sytuacji, jak to po alkoholu bywa.
Kamila zauważa, że dzisiaj podejście do alkoholu bardzo się zmieniło.
– Teraz na weselach bywam już rzadko, moje towarzystwo raczej się rozwodzi – mówi z przekorą. – Ale bardzo cieszy mnie to, że wesela bez procentów nikogo już tak nie dziwią. Nawet żałuję, że na moim weselu alkohol stał na stole. Ale takie były czasy. Mam dwudziestoletnią siostrzenicę i widzę, że jej pokolenie coraz częściej wybiera napoje "zero". Mam wrażenie, że alkohol po prostu wychodzi z mody.
Alkohol jest tylko dodatkiem
Na forach ślubnych przyszli nowożeńcy regularnie pytają, czy organizacja wesela bez alkoholu to dobry pomysł. Chcieliby przeżyć ten dzień na własnych zasadach, ale obawiają się reakcji gości. Czy będą rozczarowani? Czy parkiet opustoszeje? A może część zaproszonych w ogóle zrezygnuje z przyjścia?
Informacja o tym, że na weselu nie będzie alkoholu, dla jednych jest zwykłą wiadomością organizacyjną. Dla innych – zapowiedzią imprezy skazanej na porażkę. Wystarczy przejrzeć internetowe dyskusje, by zobaczyć, jak bardzo taki pomysł wciąż budzi emocje.
"Dla mnie wesele bez alkoholu to nieporozumienie i, przepraszam za szczerość, zwykłe skąpstwo pary młodej zasłaniane ideologią. Jak mam wznieść toast za zdrowie młodych? Wodą mineralną? Bez alkoholu ludzie są spięci, atmosfera jest jak na stypie, a nie na największej imprezie w życiu" – pisze jeden z internautów.
Choć temat regularnie wraca w sieci, w rzeczywistości wesela całkowicie pozbawione alkoholu nadal należą do rzadkości. Według szacunków konsultantów ślubnych stanowią zaledwie 1–3 proc. wszystkich przyjęć organizowanych w Polsce. Coraz więcej par decyduje się jednak na rozwiązania pośrednie – zamiast tradycyjnej wódki na stołach wybiera bezalkoholowe wina, koktajle 0 proc. lub drink-bary z napojami bez procentów.
Jedna z internautek przyznaje, że w jej przypadku decyzja o weselu bez alkoholu wynikała z rodzinnych doświadczeń. Chłopak, za którego wychodziła, pochodzi z alkoholowej rodziny. Zaprosili swoich najbliższych, a pieniądze, które poszłyby na alkohol, przeznaczyli na podróż.
Wybór nie wszystkim przypadł do gustu.
"Były pretensje ze strony rodziny męża, ale się nie ugięłam, bo wiedziałam, że ten dzień byłby przez nich zrujnowany. Zrobiliśmy tylko obiad i wróciliśmy do domu. Mimo wszystko to był najlepszy dzień mojego życia" – podkreśla.
Inni przekonują, że problemem nie jest brak alkoholu, ale brak szczerej rozmowy z gośćmi. Bo – jak piszą – kto będzie chciał się napić, i tak znajdzie na to sposób.
"Goście, którzy chcieli pić, robili to po swojemu – na parkingu, w samochodach. W nocy zamawiali alkohol przez taksówkę. Szkoda mi ich było, bo nie zostali wcześniej poinformowani przez parę młodą, że alkoholu na weselu nie będzie" – opisuje jeden z komentujących.
Ten sam internauta przekonuje jednak, że obawy przyszłych małżonków często są przesadzone. Ma 17-letnie doświadczenie w pracy przy weselach.
"Goście nie przychodzą tylko po to, żeby się napić. Jest duża kultura osobista. Ludzie chcą dobrze zjeść, pobawić się, porozmawiać, a alkohol jest dodatkiem. Może nie ma czego bać się na zapas?" – rzuca.
Zrobiłam też mały, nieformalny research wśród znajomych. Zapytałam ich, czy przyjęliby zaproszenie na wesele bez alkoholu. Nikt nie odpowiedział, że byłby to dla niego problem.
Wręcz przeciwnie.
W rozmowach ze znajomymi, których zapytałam o wesela bez alkoholu, często wracał jeden motyw – wspomnienia z dzieciństwa, kiedy alkohol na weselach był czymś oczywistym, a dzieci obserwowały sceny, które dziś wielu osobom wydają się co najmniej niezręczne. Opowiadali o wujkach, którzy przesadzali z piciem, zasypiali przy stołach albo stawali się bohaterami rodzinnych historii wspominanych bardziej z zażenowaniem niż rozbawieniem. To właśnie takie obrazy sprawiają, że dziś inaczej patrzą na obecność alkoholu podczas wesel.
– Z moich osobistych traum z dzieciństwa najbardziej pamiętam tego nieszczęsnego wężyka. Cała sala śpiewała "A teraz idziemy na jednego", dorośli trzymali się za ramiona, a mój pijany wujek kilka razy lądował na podłodze. Co chwilę ktoś go podnosił, a on wracał do zabawy. Wtedy nikogo nie dziwiło, że dzieci patrzą na takie obrazki. Picie alkoholu przy dzieciach było czymś zupełnie normalnym – wspomina Agnieszka.
Podobne historie zna Kaśka.
– Tego legendarnego "jajka przez nogawkę", na szczęście nie widziałam na własne oczy. Znałam je tylko z opowieści koleżanek, które pamiętały takie zabawy z wiejskich wesel. Mówiły, że dla części gości było to po prostu przekroczenie granicy dobrego smaku – mówi. – Ale pamiętam krzyki, kłótnie, podniesione głosy.
Dla moich rozmówców wesele bez alkoholu nie oznacza więc rezygnacji z zabawy. Widzą w nim raczej szansę na inną atmosferę – taką, w której ważniejsze są rozmowa, muzyka i wspólne przeżywanie tego dnia niż alkohol stojący na stole.
O zdanie pytam też tych, którzy weselami zajmują się zawodowo i najlepiej wiedzą, jak wygląda zabawa bez alkoholu.
Wodzirej: Czasem ludzie idą na kompromis
Czy bezalkoholowe wesele oznacza pusty parkiet? Zdaniem DJ-a Artura Szymiczka – nie. Jak podkreśla, o atmosferze decyduje przede wszystkim prowadzący i nastawienie gości, a nie procenty.
– Najważniejsze jest wyczucie gości i atmosfery, jaka panuje na weselu. Trzeba umieć ją rozluźnić, dobrze poprowadzić zabawy integracyjne i pokazać ludziom, że można się po prostu dobrze bawić. To nie są zabawy wymagające nie wiadomo czego, tylko takie, które angażują wszystkich – tłumaczy.
Jego zdaniem bez alkoholu nie musi też oznaczać krótszej imprezy.
– Ostatnie takie wesele, które prowadziłem, trwało od godziny 16 do 2 w nocy. Goście bawili się przez cały czas, więc moim zdaniem można świetnie bawić się bez alkoholu – podkreśla.
Z kolei Cezary Szczerkowski, w sieci znany jako Wodzirej 0%, stawia przede wszystkim na aktywności, które angażują wszystkich uczestników wesela, ale nie wymagają od nich odwagi czy występowania na środku sali.
– Świetnie sprawdzają się tańce synchroniczne dla całej grupy takie jak belgijka albo zabawy, w których goście mieszają się na parkiecie i dostają proste zadania do wykonania. Często trafiają na osoby, których wcześniej nie znali. Wystarczy jedno wspólne zadanie, żeby lody zostały przełamane i ta nieznajoma osoba przestała być obca – opowiada.
Cezary Szczerkowski dodaje, że najważniejsze jest stopniowe budowanie atmosfery.
– To, co proponuję na początku wesela, nie może wymagać od gości wielkiej odwagi. Im większa grupa wychodzi na parkiet, tym łatwiej dołączają kolejne osoby. A później wszystko toczy się już naturalnie – przekonuje.
Artur Szymiczek przyznaje jednak, że wesela bezalkoholowe wymagają nieco innego prowadzenia niż tradycyjne przyjęcia.
– Goście nie przychodzą co chwilę z prośbami o kolejne utwory czy własne muzyczne życzenia. Bawią się przy tym, co akurat jest grane na parkiecie. Trzeba jednak inaczej organizować im czas – mówi DJ.
Jak wyjaśnia, podczas takich przyjęć nie sprawdzają się długie, sztywne bloki muzyczne.
Artur Szymiczek
DJ i wodzirej
Cezary Szczerkowski radzi również, by gości wcześniej poinformować, że na weselu nie będzie alkoholu.
– Dla części osób to wciąż kontrowersyjny temat i może wywoływać emocje. Jeśli goście wiedzą wcześniej, czego się spodziewać, nie ma później rozczarowania ani niepotrzebnego zaskoczenia na początku przyjęcia. A właśnie pierwsze godziny wesela są najważniejsze dla zbudowania dobrej atmosfery – podkreśla wodzirej.
Co więcej, DJ Artur Szymiczek zauważa, że trzeźwi goście bywają nawet łatwiejsi we współpracy.
– Nie powiedziałbym, że trudniej ich zintegrować. Może nawet jest odwrotnie. Goście po alkoholu częściej bywają roszczeniowi, natomiast osoby, które od początku wiedzą, że to będzie wesele bezalkoholowe, przychodzą z takim nastawieniem i po prostu dobrze się bawią. Mają też mniej pretensji – zarówno do pary młodej, jak i do innych gości.
Trzeźwe wesele do rana
Czy wesela bez alkoholu są spokojniejsze? Cezary Szczerkowski unika jednoznacznych ocen, ale przyznaje, że na takich przyjęciach nie widział zachowań, które często obiegają internet – żenujących zabaw, przekraczania granic czy sytuacji, w których goście tracą umiar.
– Nie widziałem sytuacji, które kojarzą się z najbardziej skrajnymi obrazkami z wesel z alkoholem. Oczywiście wszystko zależy od towarzystwa, ale ludzie potrafią świetnie się rozkręcić również bez alkoholu. To, co widziałem, mieściło się jednak w zdrowych granicach – goście byli świadomi swoich zachowań i tego, co robią – mówi.
Wodzirej przyznaje, że zabawy weselne, które przez lata budziły kontrowersje – przekraczały granice dobrego smaku czy miały podtekst seksualny – nadal mogą się zdarzać, ale jego zdaniem jest ich coraz mniej.
– Oczywiście pewnie gdzieś jeszcze takie wesela wyglądają w ten sposób, ale mam wrażenie, że to się zmienia – mówi.
Ciąg dalszy tekstu poniżej
Zobacz także
Piją po kryjomu?
A czy bywa, że goście próbują przemycić alkohol na wesele bezalkoholowe? Cezary Szczerkowski przyznaje, że sam nie spotkał się z takim przypadkiem podczas prowadzonych przez siebie przyjęć, ale wie, że takie sytuacje się zdarzają.
Jak dodaje wodzirej, niektóre pary młode decydują się na rozwiązania pośrednie i organizują przyjęcie tak, by alkohol nie był głównym elementem wesela.
– Czasami pary rozwiązują to tak, że alkohol jest gdzieś na osobnym stoliku. Kto chce, ten korzysta i nie musi niczego przynosić po kryjomu. Miałem ostatnio takie wesele i nie było z tym problemu. Całość nadal miała trzeźwy charakter – opowiada.
Podkreśla jednak, że przynoszenie alkoholu wbrew decyzji pary młodej byłoby po prostu brakiem szacunku.
– Jeżeli ktoś pije po kryjomu, to jest to niesympatyczne wobec gospodarzy, bo oni podjęli decyzję, jak chcą, żeby wyglądało ich wesele – zaznacza.
Zdaniem Cezarego Szczerkowskiego wesela bez alkoholu mogą zyskiwać na popularności, bo zmienia się samo podejście do picia.
– Nie jestem socjologiem, ale wydaje mi się, że ten trend będzie rósł. Widzę to szczególnie wśród młodszych osób. Coraz mniej dziwi sytuacja, w której ktoś ogranicza alkohol albo po prostu nie pije – mówi.
Jak dodaje, dzisiejsze podejście do alkoholu różni się od tego, które pamięta jeszcze z czasów liceum.
– Dzisiaj niepicie staje się czymś coraz bardziej naturalnym – podkreśla.





