
Szymon Hołownia miał rzekomo po raz kolejny otrzymać propozycję dołączenia do rządu Donalda Tuska. Jeżeli doniesienia te okażą się prawdziwe, byłby to mocny cios w zaplecze polityczne byłego dziennikarza.
Jak pisaliśmy już w naTemat, Szymon Hołownia może dołączyć do gabinetu Donalda Tuska. Wiadomość te przekazali dziennikarze TVN24, teraz nieco światła na sprawę rzucił Tomasz Siemoniak, obecny członek Rady Ministrów i Koordynator Służb Specjalnych.
Hołownia zdradzi swoich i przejdzie do KO?
Były marszałek Sejmu miał dostać taką propozycję już ponad rok temu, zaraz po wyborach prezydenckich. Rzekomo otrzymałby we władanie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wtedy nic z tego nie wyszło, teraz temat ponoć powrócił.
O sprawę Polsat News zapytał Tomasza Siemoniaka. Ten starał się nie odpowiedzieć wprost na pytanie o dołączenie Hołowni do rządu, ale zdradził, że sam pracował nad jego transferem.
– To są decyzje liderów koalicji i też jego samego [czyli Szymona Hołowni]. Ja nie wiem jaki resort powinien obejmować. Rok temu namawiałem go, żeby rozważył wejście do rządu w osobistej rozmowie. Teraz jakiś czas nie rozmawialiśmy – powiedział w "Graffiti".
Przyznał też, że ma dobre zdanie na temat Hołowni i uważa, że były lider Polski 2050 nie powinien odchodzić z polityki.
– Nie mamy takich relacji, żebym ja takie rady dawał. Natomiast mam o nim dobre zdanie. Uważam, że zawsze w polityce tak jest, że jest wszystko przed nim i przed nami. Szkoda byłoby, gdyby polska polityka miała jego stracić. Natomiast czy będzie w takiej roli, czy w innej, to już zobaczymy – tłumaczył. – Siedzimy w Sejmie obok siebie i powiem szczerze, że te pomysły staram mu się sączyć do ucha i mam wrażenie, że natrafiają na podatny grunt – dodał.
Szansa dla Hołowni, koszmar dla Polski 2050 i Unii Centrum
Jeżeli Hołownia zostałby członkiem rządu, a może nawet KO, niejako powieliłby los Pawła Kukiza, który także wykorzystał swoją popularność zbudowaną na ruchu Kukiz'15, by ostatecznie znaleźć się na listach PiS i tak pozostać w polskiej polityce. Jego środowisko polityczne nie wyszło na tym dobrze.
I teraz rodzi się pytanie, czy potencjalny transfer Hołowni nie oznacza definitywnego końca Polski 2050 i Unii Centrum, ugrupowania rozłamowców z tej pierwszej partii. Zmiana barw klubowych przez byłego marszałka Sejmu oznaczałaby uderzenie w pozycję Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, ale też Pauliny Hennig-Kloski. Wyborcy, którzy początkowo poszli przecież za Hołownią, otrzymaliby jasny sygnał: jego projekt polityczny dobiegł końca i głosy należy przerzucić na KO.
Zobacz także
Nowy sondaż podpowiada, co powinni zrobić politycy
Wpisuje się to w wyniki nowego badania UCE Research dla Onetu. "Gdyby partie tworzące obecną koalicję rządzącą wystawiły w najbliższych wyborach parlamentarnych wspólną listę, czy zagłosował(a)łby Pan(i) na tę listę?", zapytali ankietowanych badacze.
Dodajmy, że w skład takiej wspólnej listy mieliby wejść politycy z: Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Nowej Lewicy, Polski 2050 oraz Unii Centrum.
QUIZ: Dobierz partie polityczne do polityków
1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?
Na taką wspólną listę "raczej" zagłosowałoby 21 proc. respondentów, 17,8 proc. odparło, że "zdecydowanie" poszłoby za taką koalicją. Razem to 38,8 proc. ankietowanych. Przeciwnego zdania było łącznie 37,2 proc. ("zdecydowanie nie" wybrało 24,9 proc., "raczej nie" 12,3 proc.). 16,4 proc. odparło, że "nie wie", czy oddałoby głos na taki sojusz. 7,6 proc. nie wzięłoby udziału w wyborach.
Warto przypomnieć, że relacje szefowej Polski 2050, Pełczyńskiej-Nałęcz, z premierem są dziś napięte. Jak pisaliśmy w naTemat, Pełczyńska-Nałęcz jak Czarnek i Nawrocki – jednym zdaniem o Tusku tylko dolała oliwy do ognia! Mówi się już wprost o "szorstkiej przyjaźni".
Sytuacja jej partii jest zresztą coraz trudniejsza. Jak pisaliśmy w naTemat, Kongres Polski 2050 jak stand-up – wyszedł z tego raczej marny kabaret, a próba "nowego otwarcia" nie przekonała ani wyborców, ani obserwatorów.




