Donald Tusk zaskoczony ruchem Lewicy.
Lewica chce zajść za skórę Tuskowi. Fot. Shutterstock

Zapowiedź kandydowania współpracownika Donalda Tuska, Macieja Berka, na sędziego Trybunału Konstytucyjnego wywołuje coraz większe emocje. Okazuje się, że Lewica może stanąć tej kandydaturze na drodze.

REKLAMA

Miało być odpolitycznienie TK, a może skończyć się wyborem do niego jednego ze współpracowników Donalda Tuska. Wszystko zablokować chce jednak Lewica.

Człowiek Tuska w Trybunale Konstytucyjnym?

18 września kończy się kadencja w TK sędziego Justyna Piskorskiego. W tym samym miesiącu Sejm musi więc wybrać nowego członka Trybunału. Znamy już nawet personalia kandydata. To Maciej Berek miałby trafić do tego kluczowego organu. Problem w tym, że to Minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Polski. Innymi słowy mowa o prawej ręce Donalda Tuska. Koalicja Obywatelska miała odpolitycznić TK, a chce, by znalazł się w nim polityk?

Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem kandydatury Berka przewodnicząca klubu Lewicy Anna Maria Żukowska powiedziała, że jej klub nie poprze w głosowaniu współpracownika premiera.

I za tę decyzję Lewicę należy pochwalić, gdyż jeszcze w 2024 r. rządzący chcieli, by byli członkowie rządu i posłowie nie mogli zostawać członkami Trybunału Konstytucyjnego przez co najmniej cztery lata od odejścia z gabinetu albo wygaśnięcia ich mandatu. Ustawa nie weszła w życie, gdyż prezydent Andrzej Duda skierował ją do TK. Projekt uznano za niezgodny z ustawą zasadniczą.

Lewica potwierdza: Nie poprzemy Berka w TK

Teraz temat powrócił w rozmowie Radia Zet z posłem Lewicy Tomaszem Trelą, który zagroził Koalicji Obywatelskiej, że on i jego współpracownicy nie poprą kandydatury.

– Ja bym doradzał na tym etapie, żebyśmy swojego zdania w Lewicy nie zmieniali i byli w tym zakresie konsekwentni, żeby głosować przeciw, o ile ta kandydatura [Macieja Berka do TK] zostanie podtrzymana – powiedział.

Dodał, że "gdyby pan Maciej Berek nie był członkiem Rady Ministrów", on sam "nie zawahałby się podnieść rękę i powiedzieć 'tak' dla tej kandydatury".

– Ja mam z tym problem, dlatego że pamiętam nasze zobowiązanie, pamiętam protesty przed sądami: nie z polityki do Trybunału Konstytucyjnego. Zobaczymy, co postanowi Klub Parlamentarny Lewicy – tłumaczył, dlaczego nie chce zagłosować za kandydaturą Berka.

Czy więc w koalicji rządzącej wybuchnie kryzys? Trela zaznaczył, że jak na razie formalnie "nie wpłynęła ta kandydatura", więc rząd może zrobić krok w tył i postawić na inną osobę.

– Ja nie mam pretensji do pana premiera, że jako szef swojego środowiska politycznego prezentuję swoją kandydaturę. Natomiast ja reprezentuję Lewicę, to jest inne środowisko polityczne i pamiętam co ja, moje koleżanki i koledzy mówili na protestach, mówili po protestach, mówili w studiach radiowych i telewizyjnych: nie z polityki do Trybunału Konstytucyjnego – podsumował Trela.

Warto przypomnieć, że pierwsza próba przebudowy składu Trybunału odbyła się jeszcze w marcu. Jak pisaliśmy w naTemat, nowi sędziowie TK jednak bez kandydatów PiS – wszyscy wybrani wówczas przez Sejm sędziowie byli kandydatami Koalicji 15 października, a kandydatury PiS przepadły w głosowaniu.

Rząd pracuje jednocześnie nad szerszą reformą TK. Jak pisaliśmy w naTemat, Waldemar Żurek zapowiada odbicie Trybunału Konstytucyjnego, ale "bez pałki teleskopowej". Minister sprawiedliwości twierdzi, że resort dysponuje rozwiązaniem prawnym, które ma zmienić sposób funkcjonowania Trybunału. Kandydatura polityka rządzącej partii może jednak podkopać wiarygodność tych planów.