Czeka nas globalny kryzys zadłużenia? Kuczyński: Nie jesteśmy na to gotowi
Czeka nas globalny kryzys zadłużenia? Kuczyński: Nie jesteśmy na to gotowi fot. naTemat

Wysokie ceny ropy i gazu mogą z opóźnieniem przełożyć się na droższą żywność i wyższą inflację w Polsce. Analityk Piotr Kuczyński ostrzega, że jeśli napięcie na Bliskim Wschodzie się utrzyma, skutki najmocniej odczujemy zimą. Jednocześnie wskazuje, że coraz większym zagrożeniem staje się rosnące zadłużenie Polski i największych gospodarek świata.

REKLAMA

Sytuacja na Bliskim Wschodzie, ceny ropy, działania Donalda Trumpa i przyszłość amerykańskiej gospodarki mogą wydawać się odległe od codziennych problemów Polaków. Piotr Kuczyński przekonuje jednak, że ten łańcuch zależności bardzo szybko może dotrzeć do naszych portfeli. Szczególnie jeżeli utrzymają się wysokie ceny surowców.

Analityk DI Xelion zwraca uwagę, że konflikt USA z Iranem wciąż przypomina "grę w tchórza", w której żadna ze stron nie chce pierwsza ustąpić. W jego ocenie oficjalne komunikaty zarówno Teheranu, jak i Waszyngtonu należy traktować z dużą ostrożnością.

Droga ropa w końcu trafi do naszych portfeli

Najważniejsze dla Polski jest jednak to, co wydarzy się z cenami energii w kolejnych miesiącach. Kuczyński podkreśla, że na razie producenci próbują nie przerzucać rosnących kosztów paliw na klientów, ale taki stan nie może trwać wiecznie.

– Jeżeli to potrwa dłużej, to w końcu ten wpływ zobaczymy, bo to jest nie do uniknięcia – mówi analityk.

Wskazuje m.in. na gaz i nawozy. Wzrost cen gazu podnosi koszty produkcji nawozów, a to z opóźnieniem może uderzyć w ceny żywności. Jego prognoza jest jednoznaczna. Jeśli obecna sytuacja się utrzyma, efekt może stać się wyraźny zimą.

Kuczyński zaznacza również, że nawet dobre dane o inflacji z najbliższych tygodni nie dadzą odpowiedzi na pytanie, co stanie się jesienią i zimą. Kluczowa pozostaje ropa.

Budżet 2027. Zadłużenie będzie rosło

Dużym wyzwaniem dla rządu będzie budżet na 2027 rok. Kuczyński spodziewa się, że deficyt może być niższy niż obecnie, ale nie ma złudzeń co do samego długu.

– Nie ulega wątpliwości, że zadłużenie będzie rosło. Nawet w stosunku do PKB będzie rosło – mówi.

I dodaje, że w perspektywie kilku lat Polska może zmierzać w stronę długu odpowiadającego 100 proc. PKB.

Jednocześnie pozytywnie ocenia pomysł wprowadzenia dodatkowego, pośredniego progu PIT pomiędzy obecnymi stawkami 12 i 32 proc. Jego zdaniem byłby to ukłon w stronę klasy średniej. Znacznie bardziej sceptycznie podchodzi do podniesienia kwoty wolnej do 60 tys. zł, wskazując na ogromny koszt dla budżetu.

Globalny kryzys zadłużenia?

Najmocniejsze ostrzeżenie Kuczyńskiego dotyczy jednak nie tylko Polski. Analityk obserwuje coraz większy niepokój na światowych rynkach związany z ogromnym zadłużeniem państw, szczególnie Stanów Zjednoczonych.

Rosnący dług oznacza wyższą rentowność obligacji, a więc coraz droższą obsługę zadłużenia. To może uruchomić niebezpieczną spiralę.

– To może kiedyś doprowadzić do globalnego kryzysu zadłużenia – ostrzega Kuczyński.

Na pytanie, czy Polska jest na taki scenariusz przygotowana, odpowiedź analityka była krótka: "nie jesteśmy gotowi". Według Kuczyńskiego problem stanie się szczególnie groźny, jeśli państwa będą musiały rolować dotychczasowy dług po znacznie wyższym koszcie.

Jeśli oprocentowanie nowych zobowiązań gwałtownie wzrośnie, coraz większa część publicznych pieniędzy będzie trafiała wyłącznie na obsługę zadłużenia. I wtedy konsekwencje globalnych problemów finansowych bardzo szybko przestaną być abstrakcyjną dyskusją ekonomistów, a staną się problemem naszych portfeli.