Wykres z czerwonymi świecami na tle banknotu dolara
Dolar w rejonie 3,69 zł. Powodem decyzja Departamentu Skarbu USA. Fot. Alive Color Stock / Shutterstock

Dolar zanurkował do 3,69 zł, osiągając najniższą cenę od maja. Za tym ruchem stoi decyzja Departamentu Skarbu USA o podwojeniu skupu amerykańskich obligacji. Złoty i euro momentalnie zyskały na wartości.

REKLAMA

Wszystko przez decyzję amerykańskiego Departamentu Skarbu, który podwaja skup własnych obligacji (czyli państwowych papierów wartościowych, poprzez które rząd pożycza pieniądze). Sekretarz Skarbu Scott Bessent postanowił na masową skalę odkupywać długoterminowy dług USA. Rynek zareagował błyskawicznie: dolar traci, a zyskuje euro i nasz polski złoty.

Skup obligacji przez Departament Skarbu USA. Na czym polega decyzja Bessenta?

Mechanizm tej operacji jest prostszy, niż się wydaje. Wyjaśnił go Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych z XTB. O co w tym chodzi? Rząd odkupuje z rynku papiery skarbowe, które sam wcześniej wyemitował, i bierze na celownik przede wszystkim te o najdłuższych terminach wykupu.

Skutek to spadek rentowności na całej krzywej. Rentowność mówi, ile inwestor zarobi na pożyczeniu pieniędzy państwu. Im więcej chętnych na obligacje, tym niższy zysk. i tym taniej rząd oraz firmy pożyczają. To pomaga giełdzie.

Jest jednak druga strona medalu. Obligacje USA przestają być łakomym kąskiem dla globalnego kapitału, bo dają zarobić znacznie mniej. Przez lata było odwrotnie i amerykański dług dawał pewny zysk, z którym akcje musiały konkurować.

"Obecnie wielu inwestorów zaczyna zastanawiać się, czy warto podejmować ryzyko, którym obarczone są inwestycje na rynku akcji, jeżeli amerykański rząd, czyli najbezpieczniejszy dłużnik świata, oferuje pewną stopę zwrotu rzędu 5,3 proc. przez 30 lat" – czytamy w komentarzu XTB.

Kurs dolara w rejonie 3,69 zł. Tak zareagowały USD/PLN i EUR/USD

Polska waluta mocno zyskała na decyzji USA. Kurs pary USD/PLN gwałtownie spadł w okolice 3,69 zł, przebijając po drodze ważne bariery techniczne (tzw. średnie kroczące, czyli giełdowe linie pokazujące trend z dłuższego czasu).

Euro zachowało się odwrotnie do dolara. Kurs EUR/USD wystrzelił do góry, dobijając do poziomu 1,17. Wszedł tym samym w strefę silnego wykupienia. W żargonie finansowym oznacza to sytuację, w której dany towar podrożał tak szybko, że zaraz naturalnie musi przyjść chwila oddechu i cenowa korekta.

Powód takich spadków jest także czysto mechaniczny. Skup obligacji sprawia, że do obiegu trafia znacznie więcej dolarów. Z walutami jest jak z truskawkami na targu: gdy jest ich nagle bardzo dużo, ich cena automatycznie spada. W efekcie indeks dolara, który waży jego siłę względem innych walut, wylądował na najniższym poziomie od wiosny.

Jen, frank i złoto zyskują. Kapitał ucieka od amerykańskiej waluty

Potężne fundusze inwestycyjne już dostosowują się do nowych realiów. Z danych przytoczonych przez XTB jasno wynika, że inwestorzy masowo wycofują się z zakładów na wzrost wartości dolara.

Pieniądze płyną tam, gdzie rynki widzą najmniejsze ryzyko polityczne. Kapitał wybiera sprawdzone "bezpieczne przystanie", takie jak japoński jen, szwajcarski frank czy złoto, które notuje właśnie solidne wzrosty.

Zdaniem analityka XTB spora część rynku odbiera decyzję Bessenta jako sygnał, że "waszyngtońscy decydenci są gotowi poświęcić siłę dolara na rzecz ratowania stabilności rynku obligacji".

Na Wall Street coraz głośniej mówi się o długiej, powolnej dewaluacji amerykańskiej waluty. Jeśli ten scenariusz się sprawdzi, kapitał zacznie uciekać z USA. Przyspieszy to zwłaszcza wtedy, gdy inwestorom znudzi się trwający szał na spółki technologiczne i sztuczną inteligencję.

Jackson Hole i inflacja PCE. Co dalej z kursem dolara?

Najbliższe dni będą dla kursów walut kluczowe. Rynki czekają na sympozjum gospodarcze w Jackson Hole oraz na nowy odczyt inflacji PCE. Ten wskaźnik to ulubiony termometr inflacyjny Rezerwy Federalnej, na podstawie którego decyduje ona o wysokości stóp procentowych.

Ostatnie, chłodniejsze dane z rynku pracy dały amerykańskiemu bankowi centralnemu trochę spokoju, ale lawina dolarów wypuszczona właśnie przez Departament Skarbu może ten sielankowy nastrój błyskawicznie zepsuć.