Hegseth czyści Pentagon. Ale czegoś takiego jeszcze w Ameryce nie było
Hegseth czyści Pentagon. Ale czegoś takiego jeszcze w Ameryce nie było Fot. Shutterstock/montaż naTemat.pl

W Pentagonie pod rządami Pete’a Hegsetha wrze. Z armii odchodzą lub są wyrzucani kolejni generałowie i admirałowie, sekretarz wojny USA zaostrza konflikt z mediami, a ostatnio posady straciły trzy osoby z legendarnej gazety wojskowej "Stars and Stripes", co wywołało w Ameryce burzę. Jakby tego było mało, w kierownictwie Departamentu dochodzi do kolejnych poważnych starć, a w siłę rośnie… żona Hegsetha. Co takiego dzieje się dziś w centrum dowodzenia najpotężniejszych sił zbrojnych świata?

REKLAMA

Szok. Tak można określić to, co dzieje się wokół "Stars and Stripes". To nie jest zwykła gazeta i portal. To dziennik sił zbrojnych USA z potężną historią – działa nieprzerwanie od II wojny światowej, choć jego geneza sięga wojny secesyjnej w 1861 roku. Źródło informacji o sprawach wojska, z ogromnym naciskiem na sprawy żołnierzy, którzy służą poza granicami kraju.

To "Stars and Stripes" informował np. w maju 2026 roku, że armia USA odwołała planowane wysłanie blisko 4 tys. żołnierzy 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii USA do Polski i innych krajów regionu. Albo opisywał warunki pobytu żołnierzy amerykańskich w Polsce, a jego relacje nieraz cytowano nad Wisłą.

Ostatnio nie odpuszcza w sprawie Iranu. W jednym z artykułów donosił o warunkach na lotniskowcu USS Lincoln. To z nim potężna grupa uderzeniowa płynęła na Bliski Wschód. Okręt miał stać w Zatoce Perskiej około pół roku, a został tam trzy miesiące dłużej i dopiero 22 sierpnia opuścił rejon Bliskiego Wschodu. W relacji "Stars and Stripes" pojawiły się obawy o zdrowie psychiczne na pokładzie i ryzyko samookaleczenia.

Gazeta jest częściowo finansowana przez Pentagon, jednak w całej swojej historii redakcja zachowywała niezależność, co dziś podkreślane jest we wszystkich przekazach. Aż do teraz.

O konflikcie na linii Pete Hegseth-media Pentagonu aż huczy. Jednak na to nakładają się też inne doniesienia o tarciach i konfliktach w kierownictwie Departamentu Obrony USA. Zobaczmy więc po kolei, co tam się dzieje. Mając w głowie tło – wojnę z Iranem. I chaos, jaki się z tego wyłania.

"Stars and Stripes" na celowniku Pentagonu

21 sierpnia Amerykę obiegła wiadomość, że Pentagon zwolnił wydawcę Maxa Lederera, redaktora naczelnego Erika Slavina oraz czołową, cywilną reporterkę Larę Korte, która zajmowała się Bliskim Wschodem – bo byli nieposłuszni. Oficjalnie poszło o wywiad dla CBS, w którym Slavin i Korte mówili o niezależnych wiadomościach dla żołnierzy.

"Dziś poinformowano mnie, że Departament Obrony zwalnia mnie za niesubordynację po tym, jak powiedziałem reporterowi CBS, że pracuję dla Stars and Stripes – nie dla Pentagonu, nie dla żadnej administracji i nie dla żadnego decydenta politycznego" – napisała na platformie X Lara Korte.

Slavin powiedział zaś, że "hipotetyczna cenzura wiadomości kierowanych do członków sił zbrojnych stanowiłaby dla niego osobistą granicę, której nie można przekroczyć".

Z kolei Lederer, który od 19 lat był wydawcą, chwilę wcześniej sam ogłosił, że od września idzie na emeryturę. Nie ukrywał jednak, że nie zgadza się z decyzjami Pentagonu i pracownikom przekazał: "Stało się jasne, że moja filozofia przywództwa oraz moje rozumienie wartości i misji "Stars and Stripes" w fundamentalny sposób różnią się od kierunku, jaki ma dla niego kierownictwo Departamentu Obrony".

W skład kierownictwa redakcji Pentagon powołał za to wojskowego zastępcę wydawcy gazety – kapitana marynarki wojennej Williama Urbana. Takiej sytuacji nie było od ponad dwóch dekad, gdy gazetą kierowali cywilni wydawcy.

"Pentagon próbuje przekształcić gazetę w narzędzie propagandy Trumpa"

W komentarzach zawrzało: "Trwa oczyszczanie Pentagonu", "Pentagon próbuje przekształcić gazetę w narzędzie propagandy Trumpa" itp.

Mark Schoeff Jr., szef National Press Club napisał w oświadczeniu: "Zwolnienie Erika Slavina jest kolejną bezczelną próbą Pentagonu narzucenia sposobu relacjonowania działań wojska i powinno zostać natychmiast cofnięte".

"Zwolnienie redaktora gazety po tym, jak publicznie bronił niezależności redakcyjnej swojego zespołu, jest głęboko niepokojące i powinno budzić zaniepokojenie każdego dziennikarza oraz każdego członka amerykańskich sił zbrojnych, który polega na niezależnym dziennikarstwie".

Mark Schoeff

National Press Club

Dlaczego o tym piszemy? Bo od miesięcy było widać, jak gazeta stawała się coraz bardziej niewygodna dla ekipy Donalda Trumpa. I kusząca dla Pentagonu – by przejąć nad nią kontrolę.

Już w styczniu 2026 roku rzecznik Pete'a Hegsetha Sean Parnell zapowiedział, że Pentagon zamierza "przestawić" gazetę na nowy kierunek i skupić na działaniach wojennych, systemach uzbrojenia itp. "Koniec z przedrukowywaniem plotkarskich kolumn z Waszyngtonu, koniec z przedrukami materiałów Associated Press" – ogłosił.

To zaś idealnie wpasowuje się w całą linię działań Hegsetha, który – odkąd w 2025 roku objął szefostwo w Departamencie Obrony – przeprowadził w Pentagonie bezprecedensowe czystki.

Czystki w Pentagonie. Od kwietnia w USA nie wybrano nowego szefa sztabu sił lądowych

Przypomnijmy. Od lutego 2025 roku zostało zwolnionych/zmuszonych do odejścia/przeniesionych co najmniej 24 generałów i admirałów. To m.in. przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Charles Q. Brown Jr, szefowa US Navy adm. Lisa Franchetti, czy szef US Air Force gen. David Allvin.

W kwietniu 2026 roku Hegseth usunął zaś szefa sztabu sił lądowych gen. Randy'ego George'a, co było międzynarodowym wstrząsem – od miesiąca trwała już operacja USA w Iranie. Pentagon wysłał generała na emeryturę ze skutkiem natychmiastowym, ale w żadnym komunikacie nie podał oficjalnego powodu. Wiadomo jednak, że George objął to stanowisko za czasów Joe Bidena.

Co ciekawe, prezydent Donald Trump do dziś nie przedstawił żadnego kandydata na jego miejsce. Można powiedzieć, że armia uważana za najsilniejszą na świecie od niemal 5 miesięcy nie ma stałego, zatwierdzonego przez Senat szefa sztabu sił lądowych (Chief of Staff of the Army) – funkcję tymczasowego szefa do dziś pełni gen. Christopher LaNeve, były doradca Hegsetha.

A może się okazać, że to nie koniec i niedługo armia USA straci kolejne ważne nazwisko.

Media: Dan Driscoll, sekretarz Armii USA, ma odejść przed końcem 2026 roku

Dan Driscoll, sekretarz wojsk lądowych USA lub inaczej sekretarz Armii Stanów Zjednoczonych (Secretary of the Army) – o nim jest dziś najgłośniej w mediach. To drugie najwyższe stanowisko kierownicze w US Army. W odróżnieniu od pierwszego – cywilne.

Według ustaleń "The Wall Street Journal" Driscoll ma odejść ze stanowiska przed końcem 2026 roku – po miesiącach napięć z sekretarzem obrony.

Dan Driscoll pełni tę funkcję od 2025 roku. Jest przyjacielem wiceprezydenta J.D. Vance'a. Był także bliskim współpracownikiem Randy'ego George'a. Razem stanowili swoisty tandem cywilno-wojskowy w amerykańskiej armii, który próbował modernizować amerykańską armię i stawiał na nowe technologie. "Był niesamowitym, transformacyjnym przywódcą" – cytuje ABC News jego słowa po zwolnieniu szefa sztabu.

Driscoll nie skomentował informacji o swoim rzekomym odejściu. Ale dlaczego on?

W kwietniu zapowiedział, że nie ma zamiaru rezygnować, dodał, że "służba pod prezydentem Trumpem to dla niego największy zaszczyt w życiu". "Nadal jestem w pełni skoncentrowany na tym, aby zapewnić Ameryce najpotężniejsze siły lądowe, jakie kiedykolwiek widział świat" – przekazał w oświadczeniu.

Miesiące napięć z Hegsethem. "Nie zgadzali się w wielu kwestiach"

Jednak, jak donosił "Washington Post", już wtedy z Hegsethem nie zgadzali się w wielu kwestiach. Chodziło m.in. o działania szefa Departamentu Obrony, które miały blokować awanse kilku oficerom armii.

Chodziło też o podejście do modernizacji armii i być może nie tylko. "Los Angeles Times" twierdził, że według urzędników Pentagonu, kolejnym celem Hegsetha miał być właśnie Dan Driscoll. "Współpracownicy Hegsetha postrzegali go jako osobę, która przyćmiewa sekretarza obrony w kwestii ważnych inicjatyw politycznych" – pisał dziennik kilka miesięcy temu.

Dziś w mediach krążą pogłoski o tym, że w przypadku ewentualnych zmian w niektórych kręgach politycznych to właśnie Driscoll wymieniany był jako potencjalny następca szefa Pentagonu.

Tymczasem o Hegsethcie – że zaliczył ostatnio starcie z Donaldem Trumpem o braki w uzbrojeniu, które ograniczają działania przeciwko Iranowi.

"Pogłębiłoby to zamieszanie na wszystkich szczeblach dowodzenia w Pentagonie"

Bez względu na to, czy doniesienia na temat Driscolla okażą się prawdą, już dziś wywołują falę komentarzy. Kontekst wojny w Iranie tylko je nasila. A w tle wojna na Bliskim Wschodzie dusi gospodarkę światową.

"Jego odejście pozostawiłoby armię bez przywódcy potwierdzonego przez Senat, w chwili, gdy Stany Zjednoczone dążą do zakończenia trwających konfliktów i wyzwań geopolitycznych" – analizuje WSJ.

Reuters: "Dodatkowo pogłębiłoby to zamieszanie na wszystkich szczeblach dowodzenia w Pentagonie podczas drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa".

"Sekretarz Armii Dan Driscoll jest najlepszym, jakiego kiedykolwiek mieliśmy, podczas gdy Sekretarz Wojny Pete Hegseth jest absolutnie najgorszym sekretarzem obrony w historii USA" – komentuje na X David Pyne, były oficer sztabowy US Army i analityk ds. bezpieczeństwa narodowego.

Ale jeśli chodzi o sytuację w Pentagonie to jeszcze nie wszystko.

Bo według "New York Times" najbardziej wpływową doradczynią w Pentagonie jest dziś... Jennifer Hegseth, żona sekretarza obrony.

Żona Hegsetha w Pentagonie

Gdy pod koniec 2024 roku Donald Trump ogłosił nominację na sekretarza obrony, była to jedna z najbardziej zaskakujących kandydatur.

Pete Hegseth, rocznik 1980, znany prezenter Fox News i weteran wojen w Afganistanie i Iraku, wzbudzał mieszane reakcje. "Z Pete'em u steru wrogowie Ameryki będą musieli się strzec – nasza armia znowu będzie wielka, zaś Ameryka nigdy się nie ugnie" – tak jednak zachwalał go Donald Trump.

Hegseth bardzo szybko zaskoczył ograniczeniem dostępu mediów do Pentagonu. Wprowadzono nowe zasady akredytacji. I większą kontrolę Pentagonu nad tym, jakie informacje reporterzy mogą uzyskać i opublikować.

Już w lutym 2025 roku odwiedził Polskę i dał się zapamiętać z porannego biegu na ulicach Warszawy w sportowym stroju – koszulce i szortach – mimo zimowej aury. Towarzyszyła mu wówczas żona, która podczas wizyty spotkała się z Agatą Dudą.

Jennifer Hegseth – wcześniej znana jako Jennifer Rauchet – to amerykańska producentka telewizyjna związana z Fox News. Według "New York Times" dziś odgrywa coraz większą rolę u boku męża i jest najbardziej wpływową doradczynią w Pentagonie.

To ona miała przygotowywać go do wystąpień, była obecna na spotkaniach z dziennikarzami, a nawet na spotkaniu wyższego szczebla z przedstawicielami brytyjskiego MON ws. Ukrainy.

Od sierpnia 2026 roku żona Hegsetha kieruje też powołaną przez Donalda Trumpa Prezydencką Komisją ds. Małżonków Wojskowych (Presidential Military Spouse Commission).

Jaki realnie ma wpływ? Dziś chyba nikt nie jest w stanie tego ocenić. Według "NYT" takiej pozycji nie miała wcześniej żadna inna małżonka urzędnika Departamentu Wojny.