"Nienawidzi porażki, a plan zawiódł". Ekspertka o bezsilności prezydenta USA.
"Nienawidzi porażki, a plan zawiódł". Ekspertka o bezsilności prezydenta USA. fot. naTemat

Wołodymyr Zełenski i Binjamin Netanjahu w Waszyngtonie oraz trudna pozycja negocjacyjna Donalda Trumpa – to główne wątki najnowszej Rozmowy naTemat, której gościem była Magdalena Górnicka-Partyka, ekspertka ds. polityki USA, autorka podcastu "Stan Wyborczy". W wywiadzie nawiązaliśmy też do cen benzyny, a także żartów z hasła "Trump 2028".

REKLAMA

Wizyta Binjamina Netanyahu w USA to siódme spotkanie obu liderów, jednak odbywa się ono w napiętej atmosferze. Izraelski premier przybywa do Waszyngtonu nie tylko jako sojusznik, ale też partner, który wciągnął Amerykę w przeciągający się konflikt z Iranem. Podczas gdy Netanyahu zależy na kontynuacji działań zbrojnych, Trump desperacko szuka strategii wyjścia z wojny, która generuje ogromne koszty polityczne i finansowe. Jednocześnie nie wyobraża sobie, by ustawić się w pozycji przegranego.

Dodajmy, że ekonomiści policzyli już, ile kosztowała wojna w Iranie. – Trump szuka strategii wyjścia z wojny, w którą wciągnął go izraelski przywódca. Musi dogadać się, jak to zrobić, żeby wyjść z tej wojny, jednocześnie nie narażając Izraela na niebezpieczeństwo – mówi Magdalena Górnicka-Partyka.

Ukraiński zwrot i pęknięcie w ruchu MAGA

Z kolei wizyta Wołodymyra Zełenskiego w Waszyngtonie odbywa się w odmienionym otoczeniu politycznym prezydenta Ukrainy. – Trump kocha zwycięzców. Jeśli widzi, że Zełenskiemu idzie dobrze na froncie, to jest gotów wspierać taką osobę, bo ceni tych, którym się wiedzie. Sam amerykański prezydent chce być częścią tego sukcesu – wyjaśnia ekspertka.

Choć wydaje się, że osobiste uprzedzenia Trumpa wobec Zełenskiego nie zniknęły całkowicie, w otoczeniu Białego Domu słabnie prorosyjska narracja. Trump wykazuje również większą otwartość na nowy pakiet sankcji wobec Rosji, zwłaszcza że daje mu on szerokie uprawnienia decyzyjne w zakresie przyznawania wyłączeń z ceł dla poszczególnych państw.

Walka o dziedzictwo "trumpizmu" i hasło "Trump 2028"

W kontekście polityki wewnętrznej hasła dotyczące ewentualnej kadencji w 2028 roku należy traktować jako polityczną grę mającą na celu uniknięcie statusu "kulawej kaczki" (lame duck). Trump pragnie zachować pełnię władzy i kontrolować proces wyłonienia swojego następcy.

– Pamiętajmy, że Donald Trump chce być kingmakerem, jeśli chodzi o swojego potencjalnego następcę. Chce osobiście zdecydować o tym, kto będzie dziedzicem trumpizmu i kto przejmie to, co Trump zbudował – zauważa Górnicka-Partyka

Wśród potencjalnych kandydatów na przejęcie schedy po liderze wymieniani są przede wszystkim J.D. Vance oraz Marco Rubio, choć w odwodzie pozostają również inne ambitne postacie republikańskiej sceny, takie jak Pete Hegseth, Ted Cruz czy Ron DeSantis. Wynik wyborów połówkowych do Kongresu pokaże jednak, czy trumpizm pozostanie główną siłą napędową partii, czy też stanie się obciążeniem, od którego nowi kandydaci będą musieli się zręcznie dystansować.