
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zwrócił się do Komisji Europejskiej o ukaranie Mety kwotą 250 mln euro, czyli mniej więcej miliardem złotych. Powodem są m.in. oszukańcze reklamy na Facebooku i Instagramie. Wniosek trafił właśnie do Brukseli.
Politycy wzięli się za temat na poważnie m.in. za sprawą wojny Rafała Brzoski z Metą, bo wizerunek szefa InPostu oszuści od dawna wykorzystują w fałszywych reklamach na Facebooku. 18 sierpnia Ministerstwo Cyfryzacji wysłało do koncernu list z dziewięcioma pytaniami i siedmiodniowym terminem. Meta odpisała, ale ministra Gawkowskiego to nie przekonało.
Wniosek Gawkowskiego do Komisji Europejskiej. Test CERT Polska obnażył Metę
Pismo trafiło do Henny Virkkunen, wiceprzewodniczącej wykonawczej Komisji Europejskiej do spraw suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji. Pierwszą stronę minister pokazał na platformie X.
"Ten dziki zachód na platformie musi się skończyć" – napisał Gawkowski, wzywając Metę do wprowadzenia narzędzi eliminujących scam i promowanie nielegalnych aplikacji. Problem nie jest nowy, bo od lat Facebook zalewają kolejne scamy z wizerunkami znanych osób.
Wyniki testu CERT Polska: 86,8 proc. zgłoszeń zakończonych odmową
Najmocniejszy argument wniosku to test CERT Polska, czyli państwowego zespołu reagowania na incydenty w sieci, działającego w instytucie NASK. Sprawdzano, jak Meta reaguje na zgłoszenia. Oto efekty:
Meta odpowiada polskiemu rządowi. 137 tys. usuniętych reklam z Polski
Sierpniowy list trafił do Jakuba Turowskiego, dyrektora Mety do spraw polityki publicznej w Europie Środkowo-Wschodniej. "Meta nie może zarabiać na reklamach, których skutkiem jest oszustwo, a następnie twierdzić, że za bezpieczeństwo użytkownika odpowiada wyłącznie anonimowy reklamodawca" – napisał minister.
Koncern odpowiedział własnymi liczbami:
Weryfikacja reklamodawców i rozpoznawanie twarzy zamiast konkretów
O reklamach z wizerunkiem Brzoski firma nie napisała nic konkretnego. Zasłoniła się tajemnicą indywidualnych kont i toczącymi się postępowaniami. Wskazała tylko, że wobec osób publicznych, które wyraziły zgodę, stosuje rozpoznawanie twarzy. Podobny ton miało wcześniejsze oświadczenie, w którym Meta odpowiadała Brzosce.
"Nie ma jednego rozwiązania, które pozwoliłoby całkowicie wyeliminować oszukańcze reklamy" – czytamy w piśmie od Meta Platforms Ireland (całą korespendencję można przeczytać na stronie resortu cyfryzacji). Firma zaproponowała ministrowi spotkanie.
Zobacz także
Ugoda Mety w USA za 16,68 mld dolarów i przepisy DSA w Polsce
W środę koncern zawarł ugodę z władzami 29 stanów i terytoriów USA, które zarzucały mu celowe uzależnianie dzieci od Facebooka i Instagrama. To finał procesu, po którym Mark Zuckerber, szef Meta, mógłby się nie pozbierać finansowo. Teraz ma zapłacić 16,68 mld dolarów i wdrożyć zabezpieczenia dla nieletnich. Porozumienie musi jeszcze zatwierdzić sędzia sądu federalnego w Oakland.
Portal Bankier.pl przypomina, że w Europie narzędziem nacisku jest akt o usługach cyfrowych (DSA). To unijne rozporządzenie, które nakłada na platformy odpowiedzialność za publikowane treści. Obowiązuje w całości od 17 lutego 2024 roku, a jego artykuły 9. i 10. pozwalają sądom i urzędom nakazywać blokowanie treści. Krajowym koordynatorem do spraw usług cyfrowych jest u nas prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Weto prezydenta i wojna Brzoski z Metą
Polskie przepisy wciąż niestety kuleją. Gawkowski przekonywał, że narzędzia do egzekwowania od Mety walki ze scamem zawetował na początku roku prezydent. W Sejmie leży teraz projekt nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Równolegle swoją wojnę prowadzi Brzoska. W kwietniu przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie wygrał z Facebookiem. Szef InPostu policzył, że według szacunków Reutersa Meta zarabia na oszukańczych reklamach i towarach zakazanych 16 mld dolarów rocznie, przy zysku 60,46 mld dolarów za 2025 rok.
"Politycy, przestańcie klękać przed big techem! To polska racja stanu" – apelował. Dopóki Komisja Europejska nie rozstrzygnie, jedyną ochroną przed fałszywą reklamą pozostaje czujność samego użytkownika i powstrzymanie się przed klikaniem podejrzanych linków.






