
Islandia zagłosowała za odrzuceniem wznowienia rozmów akcesyjnych z Unią Europejską – wskazuje islandzki publiczny nadawca "RUV". W sobotę na wyspie przeprowadzono ogólnokrajowe referendum w tej sprawie, a dzisiaj poznaliśmy jego wyniki.
Mieszkańcy Islandii zdecydowali w sobotnim referendum, że nie chcą powrotu do negocjacji w sprawie dołączenia ich kraju do Unii Europejskiej. Rozmowy akcesyjne w tej sprawie zostały przerwane 13 lat temu i zgodnie z wolą obywateli ten stan rzeczy zostanie utrzymany.
Islandia jest na "nie" dla Unii Europejskiej
Z informacji przekazanych w niedzielę 30 sierpnia przez islandzkiego publicznego nadawcę "RUV", na które powołują się zagraniczne media, wynika, że do urn poszło ponad 225 tysięcy Islandczyków. Rządowa propozycja wznowienia unijnego dialogu została odrzucona przez 52,8 proc. głosujących. Na "tak" zagłosowało z kolei 47,2 proc. obywateli. O ostatecznym wyniku zadecydowała więc niewielka różnica około 12,6 tysiąca głosów. Frekwencja wyniosła 82,5 proc.
Warto przypomnieć, że Islandia starała się już o wejście do Unii Europejskiej w 2009 roku, co było bezpośrednią reakcją na kryzys gospodarczy i załamanie lokalnego sektora bankowego. Rozmowy z Brukselą były na bardzo zaawansowanym etapie, jednak w 2013 roku nowa, eurosceptyczna władza całkowicie je zamroziła. Główną kością niezgody okazały się wtedy unijne regulacje dotyczące rybołówstwa, co zresztą do dzisiaj pozostaje największym punktem spornym.
Jak wskazuje BBC, obawy przeciwników integracji dotyczyły przede wszystkim właśnie gospodarki morskiej. Sektor rybołówstwa odpowiada bowiem za blisko 40 proc. całego islandzkiego eksportu. Głosujący na "nie" bali się więc, że po wejściu do wspólnoty i przyjęciu unijnych przepisów, Islandia utraci pełną kontrolę nad swoimi najbardziej dochodowymi łowiskami.
Z kolei osoby, które chciały wznowienia rozmów z Brukselą, kierowały się przede wszystkim kwestiami ekonomicznymi. Liczyły one, że wejście do wspólnoty przyniesie spadek stóp procentowych, wyhamuje inflację i ostatecznie przełoży się na niższe ceny w sklepach. Zwolennicy integracji podnosili również argumenty geopolityczne. Ich zdaniem zbliżenie z Unią to konieczność i strategiczne zabezpieczenie w obliczu niedawnych wypowiedzi Donalda Trumpa, który groził przejęciem kontroli nad należącą do Danii Grenlandią.
Należy jednak zaznaczyć, że Islandia już teraz jest mimo wszystko mocno powiązana z unijnymi strukturami – należy do strefy Schengen i funkcjonuje w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Z tej ścisłej współpracy wyłączone są jednak cztery kluczowe dla wyspy dziedziny: właśnie rybołówstwo, rolnictwo, polityka pieniężna oraz kwestie bezpieczeństwa.
Zobacz także
Politycy komentują decyzję Islandczyków
Jak czytamy na stronie islandzkiego nadawcy "RUV", przewodnicząca centroprawicowej Partii Postępu Lilja Alfreðsdóttir ocenia ostateczny wynik referendum jako bardzo jasny sygnał od obywateli. Ma on wskazywać, że społeczeństwo pokłada wiarę we własny kraj i chce samodzielnie decydować o jego przyszłości.
– Uważam, że to zwycięstwo młodych ludzi. Przekonaliśmy młodzież do naszej wizji. To także sukces bardzo szerokiej grupy osób, która zaangażowała się w tę kampanię, dlatego jestem za to przede wszystkim ogromnie wdzięczna – mówi polityczka, cytowana przez serwis "RUV".
Jak dodaje liderka Partii Postępu, decyzja podjęta przez Islandczyków przy urnach to również wyraźny komunikat dla obecnego rządu, aby ten zmienił swoje dotychczasowe polityczne priorytety.






