Jarosław Kaczyński
Podczas wystąpienia w Sulejowie prezes PiS mówił o ludziach Mateusza Morawieckiego Fot. Shutterstock

Jarosław Kaczyński postawił sprawę jasno w kwestii miejsc dla członków formacji Rozwój Plus na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Podczas wystąpienia w Sulejowie nie krył gorzkich słów na temat stowarzyszenia politycznego stworzonego przez Mateusza Morawieckiego, które rozbiło jego partię. Padło słowo "zdrada".

REKLAMA

Mateusz Morawiecki założył klub parlamentarny Rozwój Plus, co jest powszechnie uznawane za mocny cios dla Prawa i Sprawiedliwości – to pokłosie trwającego od kwietnia tego roku konfliktu pomiędzy środowiskiem byłego szefa rządu a bardziej prawicowymi odłamami PiS.

Wirtualna Polska jako pierwsza poinformowała o formalnym skreśleniu z list Prawa i Sprawiedliwości zdecydowanej większości polityków Rozwoju Plus. Z ustaleń serwisu wynikało, że do parlamentarzystów zaczęły spływać dokumenty z orzeczeniem sądu dyscyplinarnego PiS. Niedługo po tym informacje te potwierdził Polsat News. Stacja doprecyzowała, że chodziło o 38 posłów, w tym byłego premiera z lat 2017–2023.

Jarosław Kaczyński stoi przy swoim. Nie zamierza wpuścić ludzi Morawieckiego na listy PiS

W najnowszych wypowiedziach prezesa Prawa i Sprawiedliwości można poczuć nutkę rozgoryczenia. W sobotę (29 sierpnia) Jarosław Kaczyński wziął udział w XII Nadzwyczajnym Zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" w Sulejowie w województwie łódzkim, gdzie wygłosił przemówienie ze sceny. Podczas swojego wystąpienia polityk przeszedł do tematu rozłamu na prawicy, określając sytuację między PiS a Rozwojem Plus mianem "najnormalniejszej w świecie zdrady".

Kaczyński wyraźnie podkreślił, że nie zamierza przyznawać miejsc na listach wyborczych PiS osobom, które bezpośrednio brały udział w podziale partii. – Dla pewnych ludzi, którzy odegrali bardzo dużą rolę w rozbiciu partii – a przecież my wiemy, kto to – w ogóle nie ma o tym mowy – zaznaczył, cytowany przez TVN24.

– W jaki sposób ja – jako szef partii – mam przekonywać moje koleżanki i moich kolegów, żeby ustępowali dobrych miejsc tym, którzy zdradzili. Bo to jest zdrada po prostu – dodał prezes ugrupowania.

Dalsza część artykułu poniżej.

Mateusz Morawiecki znów chce być premierem?

Sprawa rozłamu w PiS jeszcze nie ucichła, a wszystko wskazuje na to, że Mateusz Morawiecki już ma wielkie ambicje. W programie "Gość Wydarzeń" założyciel Rozwoju Plus potwierdził to, co dla wielu było jasne od dawna. – Tak, chcę być premierem – zapowiedział. Jego środowisko ma już zresztą gotowe postulaty programowe, jak pensja rodzicielska zamiast 800 plus.

Od początku 2026 roku po polskich mediach krążyły pogłoski, że były premier miał odejść z Prawa i Sprawiedliwości, gdyż nie godził się na jego marginalizowanie w ugrupowaniu, co zapewne miało zakończyć jego marzenia o ponownym stanięciu na czele rządu.

Podczas wywiadu Morawieckiego usłyszał pytanie, z kim w przyszłości wyobraża sobie współpracę polityczną. Okazało się, że na zaproszenie może liczyć Krzysztof Bosak, współlider Konfederacji, która konsekwentnie tnie więzi z PiS. – Wyobrażam sobie taki scenariusz, że jesteśmy razem w rządzie – oznajmił na antenie Polsat News.