
Dziś kończą się wakacje, a jutro zaczyna się meteorologiczna jesień. Tyle że termometry od dawna nie trzymają się tego podziału. Lato jest dłuższą porą roku niż lato, które pamiętają nasi dziadkowie. Zima jest z kolei jeszcze krótsza: i to aż o 44 dni.
Meteorolog dzieli rok na równe, trzymiesięczne bloki. Klimatolog patrzy jeszcze inaczej: liczy lato termiczne, czyli liczbę dni w roku, kiedy temperatura przekracza próg typowy dla najcieplejszego okresu w danym miejscu. Ten okres rośnie od dekad. Nie tylko w Polsce, ale na całej półkuli północnej.
Lato wydłużyło się o 17 dni. Tak wynika z badania w "Geophysical Research Letters"
Chińscy naukowcy pod kierunkiem Jiamin Wang przeanalizowali dane z lat 1952–2011 dla umiarkowanych szerokości półkuli północnej. Rok przestał się w nich dzielić po równo.
W Polsce widać to na termometrach, a lato 2026 przejdzie do historii jako jedno z najcieplejszych. To nie jest ciekawostka wyłącznie dla meteorologów.
"Zmieniający się zegar sezonowy oznacza zaburzone sezony rolnicze i rytm aktywności gatunków, częstsze fale upałów, burze i pożary" – napisali autorzy w pracy "Changing Lengths of the Four Seasons by Global Warming".
Sześć dni na dekadę. Nowe badanie mierzy, jak szybko rośnie lato
Zespół z University of British Columbia policzył to samo na danych z lat 1961–2023, po raz pierwszy także nad oceanami i wybrzeżami.
"Warunki letnie w połowie lat 20. XXI wieku trwają mniej więcej 30 dni dłużej niż w latach 60., zaczynają się wcześniej i kończą później" – piszą Ted Scott, Rachel White i Simon Donner w badaniu "Summers over land and ocean are becoming longer, transitioning faster, and accumulating more heat".
W latach 1990–2023 lato rosło o 5–7 dni na dekadę, wobec około 4 dni w badaniach kończących się na 2012 roku. Rekordzistą wśród dziesięciu prześwietlonych miast jest Sydney z 14,8 dnia na dekadę, w Paryżu jest to 7,1 dnia, w Tokio 2,1.
Rośnie też ciepło skumulowane. To miara łącząca to, o ile stopni jest cieplej, z tym, przez ile dni. Nad lądami półkuli północnej rośnie od 1990 roku ponad trzy razy szybciej niż w latach 1961–1990. W praktyce oznacza to, że każdy letni miesiąc robi się o pół stopnia cieplejszy co dekadę.
Sezony przełączają się przy tym coraz gwałtowniej. Przejście z wiosny w lato i z lata w jesień jest ostrzejsze, więc na przystosowanie zostaje mniej czasu roślinom, zwierzętom czy sieciom energetycznym. "Te wyniki podważają to, co uważamy za normalny cykl pór roku" – powiedział Ted Scott, doktorant geografii na UBC, w komunikacie uczelni.
Zobacz także
Termiczne lato w Polsce trwa ponad 100 dni, a zima na zachodzie zniknęła
Marek Kejna i Aleksandra Pospieszyńska z UMK w Toruniu przeliczyli dane IMGW z 55 stacji za lata 1961–2020. "Lato przychodzi wcześniej i jest znacznie dłuższe, stając się najdłuższą porą roku" – napisali w pracy "Variability in the occurrence of thermal seasons in Poland in 1961–2020".
W większości kraju trwa obecnie 100–110 dni, czyli dwa tygodnie dłużej niż w latach 1961–1990. Latem w tym roku padł rekord najwyższej temperatury w Polsce: 40,5 st. C w Słubicach.
Porównanie obu trzydziestoleci wygląda tak:
Zima poszła w drugą stronę. "W całym kraju zima jest o 44 dni krótsza, a na północnym zachodzie w ogóle nie występuje" – podsumowali badacze. W latach 1991–2020 termicznej zimy praktycznie już nie było w Świnoujściu, Słubicach i we Wrocławiu, a w Warszawie skróciła się z 83 do 65 dni.
Warto tutaj się zatrzymać. To średnia z trzydziestu lat, a nie zapis pojedynczych sezonów. Mrozy i śnieżyce na zachodzie Polski zdarzają się nadal, ale w uśrednionym roku żaden miesiąc nie schodzi tam już poniżej zera.
Co dalej z porami roku? Lato w 2100 roku może trwać 166 dni
Przesunął się też sam koniec wakacji. W Warszawie termiczna jesień zaczynała się średnio 2 września, a w ostatnim trzydziestoleciu dopiero 9 września. W Zakopanem lato termiczne wystąpiło w ciągu 60 lat tylko 27 razy, ale po 1996 roku notowano je już w każdym sezonie.
Co dalej? Przy najwyższych emisjach gazów cieplarnianych lato na półkuli północnej mogłoby w 2100 roku trwać 166 dni, a zima 31. To oczywiście skrajny scenariusz. Ale i nawet bez takich prognoz wrzesień coraz mniej przypomina koniec sezonu wakacyjnego.






