
Polska szkoła nie przygotowuje uczniów do startu w dorosłe życie. Nie daje im wiedzy ekonomicznej, praktycznej, medycznej, czy psychologicznej. Młodzi wykazują coraz większe braki. Nie potrafią liczyć bez kalkulatora, nie potrafią sprawnie pisać, popełniają koszmare błędy, a ich wiedza o świecie jeży włosy na głowie. Ilu z nas tak myśli? Ilu z nas pomstuje na szkołę? Przyjrzyjmy się więc polskiemu uczniowi. I jak wypada na tle innych.
Obserwacje niektórych nauczycieli mogą porażać.
– Są uczniowie, którzy mają problem z odczytaniem zegarka ze wskazówkami, bo mają zegarek w telefonie, czy smartwach. Mają problem z wydawaniem reszty, bo wychodzą z założenia: "Płacę kartą, nie interesuje mnie, kto mi wyda ile pieniędzy. Przecież przykładam kartę do czytnika i już". Nie muszą więc nic przeliczać – opowiada nam dyrektor jednej ze szkół podstawowych w centralnej Polsce.
Rozmawiamy o prozaicznych, wydawałoby się, umiejętnościach w starszych klasach podstawówki. – Nie znają podstawowych zasad. Tabliczka mnożenia u niektórych uczniów z wyższych klas zatrzymała się na poziomie 2 czy 3 klasy szkoły podstawowej. Nie idą dalej. Nie przypominają sobie. Nie utrwalają. Nie widzą takiej potrzeby, bo nie uważają, że kiedykolwiek będzie im to potrzebne. Przecież jest kalkulator i od razu można uzyskać odpowiedź – mówi.
Wstrząsające mogą być w tym kontekście dane z badania OECD osób dorosłych, do których kilka dni temu dotarł "Economist" – że aż 20 proc. polskich studentów czyta i pisze na poziomie 10-latków.
"Dziś uczniowie korzystają z ułatwień. Unikają trudności"
Jak w podstawówce radzą sobie z językiem polskim? – Piszą sms-y bez kropek, przecinków, spacji, wszystko z małych liter itp. A potem niektórzy uczniowie nie zwracają uwagi na takie rzeczy w wypracowaniach – punktuje nasz rozmówca.
Ogólnie obserwuje, że pod tym względem z roku na rok jest coraz gorzej.
– Dziś uczniowie korzystają z ułatwień. Unikają trudności. Bardzo szybko się uczą, że można zrobić coś łatwiej, bez pokonywania jakiegokolwiek oporu. Nauczyciele mogą motywować i przypominać, ale dziecko nie ćwiczy pewnych rzeczy. To są niby drobnostki, jak zegar. Ale im więcej takich drobnostek umyka, tym coraz większe problemy pojawiają się potem – mówi.
Jak określiłby ogólny obraz ucznia AD 2026?
– Nie do końca chętny. Nie do końca mu zależy. Brakuje mu motywacji. Nie chce mu się. Wychodzi z założenia, że po co czegoś się uczyć, skoro można zapytać ChataGPT. On musi czuć, że to, czego ma się uczyć, ma sens. Że będzie miał z tego korzyść. Musi widzieć cel, po co jest na lekcji. I wiedzieć, czemu ma to służyć – podsumowuje dyrektor.
Świat czeka na wyniki PISA 8 września. Jak wypadnie Polska?
Wiadomo, jak wygląda w Polsce system edukacji. Kolejne zmiany nie pomagają, by zmienił się diametralnie na lepsze. Brakuje nauczycieli. Jak więc uczeń ma zdobywać wiedzę, skoro co roku ma innego nauczyciela z matematyki czy fizyki? Mamy też zmiany społeczne i cywilizacyjne, wszechobecną AI, ale też rodziców, którzy chcą mieć wpływ na szkołę. Ogólnie chaos i zamęt. Ciągłe zmiany. Wojny jak ta o edukację zdrowotną. Wszystko ma wpływ na jakość kształcenia, podejście uczniów i ich wyniki.
A jednak dotychczasowe raporty pokazują, że – jeśli chodzi o umiejętności – z polskim uczniem na tle innych narodów nie jest źle. Wręcz przeciwnie. Tyle że nie jest też coraz lepiej. I tu wyniki są niepokojące.
Ostatnie badanie PISA z 2022 roku – czyli cykliczny Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów powyżej 15. roku życia z matematyki, rozumienia czytanego tekstu oraz rozumowania w naukach przyrodniczych – pokazało, że polscy uczniowie wypadli powyżej średniej i uplasowali się w czołówce światowej.
W badaniu wzięło udział niemal 700 tys. uczniów z 81 krajów członkowskich i partnerskich OECD. Był więc powód do dumy.
Ale jednocześnie wyniki okazały się gorsze niż w 2018 roku – sam spadek dotyczący matematyki między 2018 a 2022 wyniósł ponad 25 punktów. Polska znalazła się tu w grupie krajów z największym pogorszeniem wyników.
Jak jest dziś? Wyniki kolejnego badania PISA z 2025 roku poznamy już 8 września. Pół świata czeka na nie w napięciu, bo nie tylko Polska zaliczyła spadki cztery lata temu. Spośród 72 krajów, które wzięły udział w obu badaniach, ok. 30-40 państw zaliczyło je z matematyki i z czytania.
Jak tym razem wypadną uczniowie? W wielu krajach słychać bicie na alarm.
W USA najsłabsze od 30 lat wyniki dotyczące czytania
Ostatni raport NAEP (National Assessment of Educational Progress) w USA, czyli ogólnokrajowy program badań edukacyjnych, który regularnie mierzy poziom wiedzy i umiejętności uczniów w różnych przedmiotach i klasach, był druzgocący.
Okazało się, że ponad 30 proc. amerykańskich uczniów w ostatniej klasie szkoły średniej nie posiada podstawowych umiejętności czytania i był to najsłabszy wynik od ponad 30 lat. – Te wyniki są bardzo niepokojące – przekazał przedstawiciel NAEP.
Raport wykazał też między innymi (cytujemy za agencją Reuters):
Spójrzmy na kilka innych krajów. Problem widać wszędzie.
"Ubożeje język, którym posługują się uczniowie. Kurczy się ich zasób słownictwa"
Finlandia. Od lat wzór dla wielu w kwestiach edukacji. W kwietniu 2026 roku grupa robocza w fińskim Ministerstwie Edukacji publikuje raport, w którym wskazuje na spadek wyników w nauce i wzywa do uproszczenia programu nauczania. Chce, by położyć większy nacisk na podstawy – czytanie, pisanie i matematykę.
"Uczniowie na wszystkich poziomach osiągają coraz gorsze wyniki w szkole – zarówno w czytaniu, jak i matematyce, co pokazują badania PISA oraz inne oceny. Wyniki najsłabszych uczniów pogorszyły się najbardziej, ale spadły umiejętności wszystkich uczniów bez wyjątku" – cytuje przedstawicielkę ministerstwa serwis yle.fi.
Fińscy nauczyciele nie od dziś obserwują, że ubożeje język, którym posługują się uczniowie i kurczy się ich zasób słownictwa. "Trzeba udzielać bardziej szczegółowych instrukcji. Umiejętność pisania słabnie. Pogarszają się podstawowe umiejętności rachunkowe. Coraz więcej uczniów potrzebuje wsparcia" – alarmowało w 2025 roku fińskie czasopismo dla nauczycieli "Opettaja".
Podano także, że uczniowie są mniej wytrwali. Z obserwacji nauczycieli wynikało zaś, że gdy zadanie jest trudne, szybko się zniechęcają. Że osiąganie celów edukacyjnych zajmuje im więcej czasu niż wcześniej. I że są problemy z utrzymaniem dyscypliny.
"Wyniki w zakresie umiejętności czytania i zasobu słownictwa nadal spadają"
Holandia. Oto fragment tegorocznego raportu holenderskiej Inspekcji Edukacji, która nadzoruje edukację w Holandii:
"W szkolnictwie podstawowym wyniki uczniów ustabilizowały się. Natomiast w niższych klasach szkolnictwa średniego wyniki w zakresie umiejętności czytania i zasobu słownictwa nadal spadają w porównaniu z poprzednimi latami. Również w matematyce obserwuje się niekorzystny trend, choć występują różnice w zależności od typu szkoły i rocznika".
Raport wskazuje też, że w szkolnictwie zawodowym (MBO) niepokojące są wyniki centralnego egzaminu z języka niderlandzkiego – około jedna trzecia absolwentów MBO nie osiąga "poziomu niezbędnego do pełnego uczestnictwa w życiu społecznym".
"Dorastali w świecie internetu, ale ich kompetencje cyfrowe są na rekordowo niskim poziomie"
Australia. Tu w 2025 roku uczniów poddano ogólnokrajowym testom sprawdzającym ich kompetencje cyfrowe – czy potrafią m.in. wyszukiwać informacje, analizować dane oraz bezpiecznie poruszać się w internecie. Wyniki? Ogłoszono je w maju 2026 roku. Okazało się, że tylko 37 proc. uczniów 10. klasy i 50 proc. uczniów 6. klasy osiągnęło poziom biegły.
Australijski serwis ABC News nazwał je najgorszymi w historii testów krajowych. "Uczniowie dorastali w świecie internetu, ale wyniki testu pokazują, że ich kompetencje cyfrowe są na rekordowo niskim poziomie" – podał.
Stephen Gniel, szef Australian Curriculum Assessment and Reporting Authority (ACARA), ocenił zaś: "To nasz najniższy poziom od czasu rozpoczęcia testów w 2005 roku. Widzimy, że dzieci coraz częściej używają urządzeń cyfrowych, to nie przekłada się na posiadanie przez nie umiejętności biegłości, których potrzebują".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Dyrektor polskiej szkoły, z którym rozmawiamy, również zwraca uwagę na to, że uczniowie korzystają z AI, ale tu kończy się ich wiedza.
– Uczeń wychodzi z założenia, że po co się czegoś uczyć, skoro można zapytać ChataGPT. Ale żeby chat dobrze odpowiedział, trzeba postawić mu pytanie, które spowoduje, że odpowiedź będzie prawidłowa. Ale potem trzeba ją zweryfikować. A nie zawsze to, co jest w internecie, jest prawdą. Trzeba wiedzieć, jak rozpoznać prawdziwą informację, jak odróżnić od fake newsów. I tu jest problem – mówi.
Jak to praktycznie wyjaśnić uczniom, skoro dorośli robią to samo? – Rodzice piszą pisma do dyrekcji szkoły np. w pretensami. I widać, że robił to za nich chat – słyszę.
Jednak na obraz ucznia w 2026 roku składa się coś jeszcze. To mocno wybrzmiewa w raportach. I mocno powinno nam wszystkim dawać do myślenia.
"60 proc. badanych nastolatków żyje w stanie chronicznego stresu i przemęczenia"
Oto co m.in. wynika z "Diagnozy Młodzieży 2026" przygotowanej na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej przez ekspertów Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej:
Instytut Badań Edukacyjnych przypomina dziś też inne dane. Czekając na nowe wyniki, PISA pokazuje inne.
"W PISA 2022 24 proc. uczniów w Polsce nie było zadowolonych ze swojego życia. Jeszcze w 2018 było to 19 proc. Tylko 64 proc. polskich 15-latków deklarowało, że czuje się częścią swojej szkoły (średnio w krajach OECD 75 proc.), a 76 proc. miało poczucie, że inni uczniowie ich lubią (OECD – 82 proc.). Co zmieniło się od tego czasu? Czy młodzi ludzie czują dziś silniejszą więź ze szkołą? Jak oceniają swoje samopoczucie i doświadczenia"
Odpowiedzi na te pytania dopiero poznamy.
"Są dużo większe umiejętności uczniów, jeśli chodzi o języki obce"
Oczywiście uczniowie są różni i nie każdy wpisuje się w zauważalne trendy. Poza tym w młodszych klasach nie widać niepokojących wyników.
– Młodsze dzieci z chęcią się uczą. Dla nich to nowość. Im bardziej zależy na tym, żeby przyjść do szkoły i dowiedzieć się czegoś nowego. Im starsi uczniowie, tym bardziej tracą motywację. I podchodzą do nauki jako do obowiązku. Taki uczeń ma więcej pomysłów na to, co chciałby robić. Ale na pewno nie żeby się uczyć – słyszę.
Pocieszające są inne obserwacje.
– Są dużo większe umiejętności uczniów, jeśli chodzi o języki obce. Świat jest coraz bardziej otwarty. Rodzice widzą to, motywują dzieci tak, że języki obce traktowane są przez nie dość poważnie – zauważa nauczyciel.
Kolejna kwestia – przedmioty typu geografia, które dotykają ogólnej wiedzy o świecie. Jak zauważa nasz rozmówca, nowe technologie też mają tu odwrotny wpływ.
– Tutaj straty, jeśli chodzi o kompetencje, nie widać. Uczniowie podróżują po świecie z rodzicami. Mogą zwiedzać świat wirtualnie, poprzez filmiki w internecie. Ta wiedza przychodzi im łatwiej. To, że świat jest na wyciągnięcie ręki, na pewno im pomaga. Dzięki nowym technologiom mogą przenieść się w każde miejsce na Ziemi – mówi.
"To my, jako rodzice, przyzwyczajamy uczniów do pewnych rzeczy"
Wszystko zmierza więc do jednego – dziś uczeń musi mieć silną motywację, by chciało mu się chcieć. Musi czuć, że to mu się przyda.
– Trzeba za nimi podążać. Próbować ich wyprzedzić, żeby zainteresować ich lekcją i zmotywować do działania. Są osoby, które dają się motywować. Ale są uczniowie, których się nie da. Jak to zmienić? Mama robi kanapki do szkoły, podwiezie pod szkołę, choć dziecko mieszka blisko. To my, jako rodzice, przyzwyczajamy uczniów do pewnych rzeczy. A oni wiedzą, że jak trzeba, to rodzic pomoże, a może zrobi coś za niego – mówi nasz rozmówca.
– Czy nauczyciela to przeraża? – pytam.
– Przeraża. Ale nie można się załamywać. W pewnym momencie lampka dotycząca chęci i motywacji się obudzi. Pytanie tylko, kiedy. Bo w dorosłe życie trzeba wejść. I trzeba się do tego przygotować. A czym mniej będziemy przygotowani, tym będzie trudniej – odpowiada.





