
Joanna Jabłczyńska zaskoczyła. Nie tylko przeprosiła Katarzynę Grocholę (choć zrobiła to mocno ironicznie), ale spełniła żądanie z pisma przedprocesowego pisarki i wpłaciła 5 tysięcy na rzecz fundacji. Pierwsza Tosia z "Nigdy w życiu" na tym nie poprzestała, bo postanowiła uruchomić charytatywną zbiórkę. Polacy masowo wpłacają pieniądze, a tymczasem do filmu "Właśnie że tak" zakończono już zdjęcia. Będzie sukces czy klapa?
"Nigdy w życiu!" to historia Judyty Kozłowskiej (Danuta Stenka), 37-latki, która przez lata była przede wszystkim żoną i matką, całkowicie pochłoniętą życiem rodzinnym. Na co dzień pracuje na pół etatu w redakcji, gdzie odpowiada na listy czytelników. Wszystko zmienia się, gdy jej chłodny mąż (Jan Frycz) oznajmia, że odchodzi.
Judyta zostaje sama, ale z pomocą swojej najlepszej przyjaciółki (Joanna Brodzik) postanawia wyjechać z Warszawy, przeprowadzić się z córką Tosią (Joanna Jabłczyńska) na idylliczną wieś i zacząć nowe życie. Niedługo później zaczyna korespondować z tajemniczym Leonem Zakrzewskim, który po rozstaniu z żoną szuka u niej rady na złamane serce. Jednocześnie zbliża się do swojego sąsiada Adama (Artur Żmijewski).
Komedia romantyczna z 2004 roku, nakręcona na podstawie bestsellerowej powieści Katarzyny Grocholi, była wielkim hitem, a dziś jest już absolutnie kultowa i przez wielu uważana za najlepszy polski rom-com. Judyta nie tylko stała się twarzą viralowej playlisty Spotify "40-letnia rozwódka zmienia swoje życie", ale doczekała się też własnego zjawiska kulturowego – judytowania, czyli życia slow life: bez pośpiechu i stresu, za to w prostocie i zgodzie ze sobą.
Sequel "Nigdy w życiu" powstaje po dwóch dekadach. Ze Stenką, ale bez Jabłczyńskiej
"Nigdy w życiu" doczekało się filmowej i serialowej kontynuacji "Ja wam pokażę!", ale z zupełnie innymi obsadami. Oba zostały zmiażdżone przez widzów i krytyków. W marcu tego roku Grochola wydała kolejną książkę o Judycie – "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później".
"Wszyscy wiemy, że relacje z innymi ludźmi nie są łatwe. A najlepiej wie o tym Judyta. Czy tym razem będzie w stanie służyć radą, gdy wsparcia wymagać będzie jej własna córka? Czy Tosi uda się rozpocząć nowe życie? Czy matka Judyty w końcu będzie z niej zadowolona? Czy naprawdę z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu?" – czytamy w opisie powieści wydanej w marcu tego roku.
Dalsza część artykułu poniżej.
Bridget Jones, "Pretty Woman" i reszta. Sprawdź, czy pamiętasz kultowe komedie romantyczne
1 / 35 Hugh Grant był niegdyś gwiazdą komedii romantycznych. A z jakiego hitu pochodzi ten kadr?
Fot. materiały prasowe
Kiedy gruchnęła informacja, że na podstawie książki powstanie sequel ze Stenką, fani wpadli w euforię. Film "Właśnie że tak!" w reżyserii Grega Zglinskiego ("Paradoks") wejdzie do kin w 2027 roku, czyli 23 lata po premierze "Nigdy w życiu". W roli Adama powróci również Żmijewski, a rolę Tomasza Kozłowskiego miał powtórzyć Jan Frycz, który niestety zmarł niedługo przed rozpoczęciem zdjęć.
Entuzjazm fanów Judyty ostudziła jednak drama z Joanną Jabłczyńską, którą krok po kroku opisywaliśmy tutaj. O co chodzi? W telegraficznym skrócie: gwiazda "Na Wspólnej" nie wróci w roli Tosi, a zastąpi ją Agnieszka Żulewska ("Wielka woda"). Aktorka, która grała "oryginalną Tosię", miała przegrać casting, choć sama twierdzi, że nawet nie wiedziała, że bierze w nim udział i była przekonana, że po prostu spotyka się z reżyserem przed rozpoczęciem zdjęć.
Potem zrobiło się już naprawdę gorąco. Producentka sequela Katarzyna Grochola zaczęła mówić o "krokach prawnych", jej córka Dorota Szelągowska nazwała Jabłczyńską "złym człowiekiem" (później przeprosiła), a sama aktorka opublikowała prywatne SMS-y wymieniane z pisarką. Jabłczyńska przekonuje też, że usłyszała od produkcji, że "podmiot, który wykłada pieniądze na film, ma swoją kandydatkę na Tosię". Temu z kolei zaprzecza m.in. reżyserka castingu.
Joanna Jabłczyńska przeprasza Katarzynę Grocholę i uruchamia zbiórkę. Już ponad 223 tysiące
Niespodziewanie Jabłczyńska postanowiła przeprosić Grocholę. Zamieściła na Instagramie oficjalne przeprosiny, choć... wygenerowane przez AI, co zdaniem internautów – którzy w całej tej dramie stoją murem za aktorką – jest ironicznym prztyczkiem w nos produkcji.
"Przepraszam panią Annę Katarzynę Grocholę za naruszenie dóbr osobistych w postaci czci, dobrego imienia, godności osobistej, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym oraz renomy jako producenta filmowego, a także tajemnicy korespondencji publikacjami w mediach społecznościowych dotyczącymi filmu 'Właśnie, że tak! Nigdy w życiu 20 lat później', które mogły poniżyć panią Annę Katarzynę Grocholę w opinii publicznej, narazić na utratę zaufania, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym oraz renomy jako producenta filmowego, a także za naruszenie tajemnicy korespondencji. Z wyrazami ubolewania Joanna Jabłczyńska" – czytamy.
Nieoczekiwanie z całej awantury wyszło coś dobrego. Aktorka wyjawiła w nagraniu, że otrzymała od pisarki pismo przedprocesowe. Wynikało z niego, że ma wpłacić 5 tys. zł na rzecz fundacji. Jabłczyńska spełniła żądanie, ale na tym nie poprzestała. Zamiast zamknąć temat, uruchomiła własną zbiórkę na rzecz Fundacji Rak'n'Roll, która pomaga osobom walczącym z nowotworami.
"Zbiórka na Fundację Rak'n'roll jako uzupełnienie zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych Pani Anny Katarzyny Grocholi przez Joannę Jabłczyńską. Zdjęcie stanowiące okładkę zbiórki zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję, aby nie naruszyć jakichkolwiek praw autorskich. Ale to ja – Joanna Jabłczyńska. Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do wpłat! Bardzo mocno w Was wierzę! Pokazaliście przez ostatnie dni swoją moc! Pokażcie ją również w tej zbiórce!" – czytamy na Pomagam.pl

Trafiła w punkt. W ciągu zaledwie jednego dnia udało się zebrać ponad 223 tys. zł, choć początkowym celem było "zaledwie" 50 tys. zł. Kwota cały czas rośnie. Strona zbiórki szybko zapełniła się komentarzami od osób, które chwaliły aktorkę za to, że potrafiła przekuć show-biznesową aferę w realną pomoc. Przy okazji Jabłczyńska zaliczył spory wizerunkowy boost – internauci, którzy już wcześniej stawali po jej stronie, wydają się teraz jeszcze bardziej jej kibicować.
Dalsza częsć artykułu poniżej.
Zobacz także
Koniec zdjęć do "Właśnie że tak!". "Zrobiliśmy piękny i wzruszający film"
A co z samym filmem? Okazuje się, że "Nigdy w życiu 2" ma się dobrze – zakończyły się już zdjęcia. Reżyser Greg Zglinski nie włączył się w awanturę (podobnie jak obsada sequela) i skupił się swojej pracy. – Zrobiliśmy piękny i wzruszający film – powiedział w rozmowie z "Faktem". Całą dramę skwitował słowami: "Wymagało to dużego opanowania".
Zglinski ujawnił, co z postacią byłego męża Judyty. Okazuje się, że Tomasza zabraknie we "Właśnie że tak!", a scenariusz zmieniono po śmierci Jana Frycza. – Absolutnie nie wyobrażaliśmy sobie, żeby ktoś zagrał Jana Frycza, po prostu zastąpił go jako postać. Tak naprawdę chodziło o niego, o jego obecność w tym filmie. To bardzo przykre, smutne, ale udało się wybrnąć scenariuszowo – wyznał reżyser.
Będzie sukces czy klapa? Nie da się ukryć, że całe zamieszanie mocno zaszkodziło "Właśnie, że tak!". Fani zapowiadają bojkot, a produkcja, zamiast jasno odnieść się do sprawy, tylko dolewała oliwy do ognia lakonicznymi komentarzami. Nostalgia została mocno nadszarpnięta, a to przecież ona miała popchnąć widzów w kierunku kinowych sal. Jednak do przyszłego roku afera zapewne zdąży ucichnąć, a wielu widzów i tak ruszy do kin – nie tylko z sentymentu, ale też po to, by porównać obie Tosie.
Niestety, recastingi w filmach się zdarzają i dla fanów nigdy nie są przyjemne. W "Totalnej magii 2" Joey King z "The Act" zastąpi Evan Rachel Wood w roli Kylie, córki Sally (Sandra Bullock), a Wood nie kryła rozżalenia, że nikt nawet się z nią w tej sprawie nie skontaktował. Takie zmiany można jednak komunikować z klasą, czego w przypadku sequela "Nigdy w życiu" po prostu zabrakło.




