"Natalia z Top Model" nie żyje. W tej historii niemal nic się nie zgadza
Natalia zmarła 7 sierpnia. Tyle wiadomo na pewno. Reszta poruszającej historii ma pełno luk. Fot. Natalia Falkiewicz / Instagram

Miała być mistrzynią Europy w strzelectwie, Miss Pomorskiego i uczestniczką "Top Model". Po śmierci 27-letniej Natalii kolejne instytucje z jej rzekomego życiorysu jednak odpowiadają dziennikarzowi naTemat Pawłowi Orlikowskiemu to samo: nie mieliśmy z nią nic wspólnego. W tle są jeszcze miesiące internetowych próśb o wpłaty ze strony matki i dwa postępowania prokuratury.

REKLAMA

Natalia zmarła 7 sierpnia. Jej matka, pani Alicja, oskarża lekarzy o doprowadzenie do śmierci córki i mówi o "zagłodzeniu medycznym". Jak ustalił naTemat, Prokuratura Okręgowa w Krakowie prowadzi dwa równoległe postępowania: jedno po zawiadomieniu szpitala w Skawinie o możliwym znęcaniu się nad 27-latką, ale przez matkę, drugie po zawiadomieniu matki przeciwko medykom. Póki co nikt nie usłyszał zarzutów.

"Zagłodzenie medyczne" i zbiórki BLIK-iem na prywatny numer

Z ustaleń naTemat wynika, że stan Natalii pogorszył się mniej więcej w połowie 2025 roku. Wtedy na prywatnym profilu matki na Facebooku pojawiły się zdjęcia z leczenia. Jedno przedstawiało cewnik Broviaca. To stały dostęp do żyły zakładany przy długotrwałym żywieniu pozajelitowym, czyli podawaniu pokarmu prosto do krwiobiegu, z pominięciem jelit.

Były też drzwi kliniki intensywnej terapii łódzkiego szpitala i stół w mieszkaniu zastawiony kroplówkami z solą fizjologiczną, igłami i spirytusem. W jednym z wpisów matka podawała, że czytnik glukozy wszczepiany pod skórę kosztuje 300 zł na dwa tygodnie. Większość wpisów kończyła się prośbą o pieniądze.

Pod koniec stycznia matka napisała: "Miss województwa pomorskiego, uczestniczka Top Model TVN 2016 zbiera środki na kosztowne leczenie raka jelita". Podała prywatny numer telefonu do BLIK-a i tytuł przelewu "nowotwór jelita".

Kilka dni przed śmiercią córki pojawił się apel "wpłać 50 zł na leki dla mistrzyni Europy w strzelectwie z broni". Po 7 sierpnia pani Alicja napisała krótko: "Zabili mi córkę". Zapowiedziała też zbiórki na nagrobek i na spłatę długów zaciągniętych na leki. Wkrótce potem profil ograniczono do zdjęcia profilowego, a wcześniejsze wpisy zniknęły. Zostały niektóre komentarzy matki.

Komentarz matki Natalii na profilu Młodzieży Wszechpolskiej
Komentarz matki Natalii na profilu Młodzieży Wszechpolskiej Fot. Facebook

Życiorys Natalii z "Top Model", którego nie potwierdzają instytucje

W nekrologu i wcześniejszych apelach o pomoc Natalia była opisywana jako mistrzyni Europy w strzelectwie, Miss Pomorskiego, reprezentantka Polski w strzelectwie i lekkoatletyce, prawnik, niedoszła chirurg dziecięca oraz wolontariuszka, która zebrała ćwierć miliona złotych dla hospicjum.

Ustalenia naTemat podważają większość tych punktów. Natalia startowała w konkursie "Polska Miss Województwa Pomorskiego", ale nie zebrała dość głosów. Mogła pojawić się na castingu do "Top Model", ale w samym programie nigdy nie wystąpiła. Nie wygrała też mistrzostw Europy w strzelectwie w żadnych oficjalnych zawodach.

Związkom z nią zaprzeczyły również dwie organizacje. Młodzież Wszechpolska przekazała, że Natalia była kandydatką, ale nie ukończyła stażu kandydackiego i nie została członkinią. Hospicjum poinformowało, że nie była jego wolontariuszką, a przywoływane przez matkę kwoty nigdy nie wpłynęły na jego konto.

Pani Alicja zapowiedziała redakcji odpowiedź mailem, ale jej nie przysłała. W rozmowie telefonicznej powiedziała: "Nie będę niczego wyjaśniała przez rozmowę telefoniczną. (...) Córka jest ofiarą zagłodzenia medycznego i są prowadzone postępowania. (...) Ja prawdę znam. Dokumentację posiadam. Córka osiągnięcia miała".

Dwa postępowania prokuratury. W sprawie, a nie przeciwko komuś

Prokuratura wkroczyła w lutym, tuż po tym, jak matka zaczęła publicznie zarzucać szpitalowi w Skawinie odmowę leczenia i żywienia pozajelitowego oraz przymuszanie do eutanazji.

Placówka złożyła zawiadomienie o możliwości znęcania się na szkodę Natalii. Pani Alicja odpowiedziała własnym zawiadomieniem: o narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

"Oba postępowania są prowadzone w sprawie. Nikomu do tej pory nie postawiono zarzutów. Ocena czy są podstawy do przedstawienia komukolwiek zarzutów także dotyczących kwestii finansowych będzie dokonana po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego" – przekazała w piśmie przesłanym redakcji Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Postępowanie prowadzone "w sprawie" oznacza, że badane jest samo zdarzenie, a nie wina konkretnej osoby. Takie sprawy potrafią ciągnąć się latami, jak w głośnym postępowaniu po śmierci pacjentki w warszawskim szpitalu.

Dokumentacja z SOR i pytania bez odpowiedzi

Wątpliwości pozostaje sporo. W mediach powtarzano, że Natalia od dziecka chorowała na zespół złego wchłaniania i że lekarze mieli u niej wykryć nowotwory jajników, tarczycy, jelit i pęcherza.

Tymczasem dokumentacja, którą matka pokazywała w maju, to karta zleceń SOR w Toruniu z 2021 roku z rozpoznaniem wrzodziejącego zapalenia jelita grubego. Nie wiadomo też, dlaczego przy tak ciężkim stanie 27-latka przez większość czasu nie przebywała w szpitalu.

Jeśli masz jakieś informacje w tej sprawie, napisz na kontakt@natemat.pl.