
Europa Środkowo-Wschodnia może stać się technologicznym liderem kontynentu, ale potrzebuje kapitału, szybszych inwestycji, większej adopcji AI w małych i średnich firmach oraz regulacji, które nie hamują innowacji. – Jeszcze kilka lat temu mówiliśmy, jak mamy nadrabiać. Dziś rozważamy, jak stać się liderem – mówi naTemat Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.
Podczas 35. Forum Ekonomicznego w Karpaczu Michał Kanownik prezes Związku Cyfrowa Polska przekonywał, że nasz kraj i cały region Europy Środkowo-Wschodniej mają potencjał, by zbudować silną pozycję w globalnym wyścigu technologicznym. Warunek? Najpierw same muszą uwierzyć, że sukces jest możliwy.
– Dzisiaj jesteśmy prawdziwym liderem transformacji cyfrowej. Polska jest w G20, a jeśli spojrzymy na cały region gospodarczo, łapiemy się niemal do G7 – mówi Kanownik. Jego zdaniem ambicją powinno być stworzenie w tej części Europy technologicznego "powerhouse’u", szczególnie w obszarze sztucznej inteligencji.
Bez pieniędzy nie będzie przewagi
Pierwszym problemem jest finansowanie. Kanownik postuluje utworzenie regionalnego funduszu dla technologii AI. Obecnie firmy muszą zabiegać o środki w ogólnych funduszach inwestycyjnych, choć sztuczna inteligencja ma przełomowe znaczenie dla całej gospodarki.
Wsparcie nie powinno kończyć się na etapie inkubacji. Potrzebne są także instrumenty dla firm, które mają już produkt i chcą wejść na rynek europejski.
– Musimy zatrzymywać te firmy w regionie, żeby nie uciekały tam, gdzie łatwiej o pieniądze i prostsze regulacje – zaznacza prezes Związku Cyfrowa Polska.
MŚP muszą dostać dostęp do AI
Drugim wyzwaniem jest niska adopcja sztucznej inteligencji przez małe i średnie przedsiębiorstwa. O ile duże firmy radzą sobie z nią coraz lepiej, MŚP – m.in. w Polsce, Rumunii i Bułgarii – pozostają wyraźnie w tyle.
Zdaniem Michała Kanownika przedsiębiorcy potrzebują programów podnoszenia i zmiany kwalifikacji, ale też wiedzy, jak AI może usprawnić codzienne zarządzanie firmą, a nie tylko służyć do tworzenia nowych produktów. Niezbędny jest również dostęp do mocy obliczeniowej.
Tymczasem w Polsce od pomysłu do uruchomienia centrum danych mija nawet pięć–sześć lat. – To jest przepaść. To inna epoka technologiczna – ostrzega, wskazując na konieczność uproszczenia procedur inwestycyjnych.
Zobacz także
Regulacje nie mogą powstawać w próżni
Najtrudniejszą barierą pozostają przepisy tworzone na poziomie Unii Europejskiej. Kanownik nie opowiada się jednak przeciw regulacjom, lecz za takim prawem, które stymuluje rozwój rynku. – Nie można tworzyć regulacji w oderwaniu od rzeczywistości biznesowej i praktyków, którzy później stosują je w życiu – mówi prezes Związku Cyfrowa Polska.
Podkreślił, że dla wielkiej firmy nowe obowiązki są obciążeniem, ale dla średniej mogą decydować o "być albo nie być". Przedsiębiorca musi wybrać, czy wyda pieniądze na prawnika, czy na nowy produkt. Dlatego Komisja Europejska powinna szerzej słuchać biznesu, a administracja krajowa – budować partnerski dialog z przedsiębiorcami i nauką. Dobrym kierunkiem są m.in. piaskownice regulacyjne dla AI.
"Bądźmy partnerem, nie klientem"
Europa nie dorówna skalą inwestycji Stanom Zjednoczonym ani Chinom, dlatego – zdaniem Kanownika – nie powinna próbować być najlepsza we wszystkim. Powinna łączyć kapitał publiczny z prywatnym i wybierać specjalizacje, w których może osiągnąć światowy poziom, np. zastosowania AI w ochronie zdrowia, architekturze czy projektowaniu budynków.
Potrzebne są też zaufane partnerstwa technologiczne z państwami o podobnym podejściu do bezpieczeństwa i wartości. – Bądźmy partnerem, nie klientem – podsumował Kanownik. Jak dodał, sama narracja już się zmieniła: cyfryzacja przestała być sposobem na doganianie innych. Ma być narzędziem budowania europejskiego przywództwa.






