
Sezon na grzyby trwa już w pełni. A dzięki jednemu z nich, możemy zafundować sobie danie jeszcze smaczniejsze i zdecydowanie ciekawsze od tradycyjnego schabowego. Mowa tu oczywiście o czubajce kani, która swoim ogromnym oraz rozłożystym kapeluszem tylko zachęca do szybkiego wsadzenia na patelnię.
Tegoroczny sezon grzybowy rozkręcił się już na dobre. Po ostatnich opadach deszczu w niektórych częściach Polski naprawdę jest po co wybierać się na łowy do lasów. Niedawno informowaliśmy nawet w naTemat, że całkiem nowy grzyb przejmuje nasze lasy. My zatrzymamy się dziś jednak przy starej, dobrej klasyce.
Czubajka kania w polskich lasach. Jak rozpoznać i gdzie szukać tego grzyba?
Czubajka kania (Macrolepiota procera), nazywana też pospolicie po prostu kanią, należy do rodziny pieczarkowatych. Kwalifikujemy ją do grupy grzybów blaszkowych z pierścieniem na trzonie. Jej pierwsze okazy mogą pokazywać się w lasach już od lipca, a w październiku powoli kończy swój sezon. Oznacza to, że właśnie teraz możemy liczyć na największy wysyp tego grzyba.
Dojrzała czubajka jest łatwa do wypatrzenia, ponieważ potrafi osiągnąć nawet do 40 centymetrów wysokości, a średnica jej kapelusza wynosi do 30 centymetrów. Jest to więc spory zawodnik. Jej jasnobrązowy kapelusz z charakterystycznym garbkiem przypomina wręcz rozłożony parasol. Blaszki pod spodem są białe lub kremowe, a bardzo długi i smukły trzon otoczony jest szerokim, ruchomym pierścieniem. Należy o nim pamiętać, aby nie pomylić kani z jej trującymi odpowiednikami, na przykład z muchomorem sromotnikowym, którego pierścień jest na stałe przyrośnięty do trzonu.
W Polsce kania to gatunek dość pospolity, występujący na terenie praktycznie całego kraju. Rośnie w widnych lasach, na skrajach gęstych zarośli czy też leśnych polanach. Można natrafić na nią także w parkach, na łąkach i pastwiskach. Do spożywania nadają się zarówno młode osobniki o zamkniętym kapeluszu, jak i te starsze o w pełni rozwiniętym.
Zobacz także
Przepis na kotlet z kani jest prosty, a jak cieszy!
To właśnie ze starszych osobników, o w pełni rozwiniętych kapeluszach, możemy zrobić danie na miarę MasterChefa – czyli kotlet z czubajki kani. To klasyczny, babciny przepis, którego po prostu nie można zapomnieć w sezonie jesiennym. Stanowi też świetną i szybką alternatywę dla mięsnego obiadu.
Do przygotowania kani w panierce potrzebujemy kilku podstawowych składników:
Przygotowanie kotleta z kani jest dziecinnie proste i przypomina robienie tradycyjnego schabowego, a najważniejszą zasadą jest oczyszczenie grzybów na sucho, by nie nasiąkły wodą. Na samym początku kapelusze kani delikatnie wyczyść z piasku za pomocą pędzelka lub lekko wilgotnego ręcznika papierowego. Następnie odetnij twarde trzonki, które nie nadają się do smażenia.
W kolejnym kroku oprósz kapelusze grzybów solą oraz pieprzem z obu stron, tuż przed panierowaniem. Następnie obtaczaj kanie kolejno w mące pszennej, roztrzepanym jajku i na końcu w bułce tartej, lekko ją dociskając do powierzchni grzyba.
Później rozgrzej na patelni solidną porcję masła klarowanego lub oleju. Smaż kanie na średnim ogniu po około 2-3 minuty z każdej strony, aż panierka uzyska złocisty kolor i będzie chrupiąca. Na koniec przełóż kotlety na chwilę na ręcznik papierowy, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Podawaj z takimi dodatkami, jakie tylko przyjdą ci do głowy. Smacznego!






