
Kolejnym celem Kremla może być uderzenie w codzienne życie Polaków – transport, energetykę, wodę i systemy przechowujące nasze dane. Gen. Roman Polko ostrzega, że Rosja będzie próbowała wywołać chaos i społeczną frustrację, aby Polska zajęła się własnym kryzysem i odwróciła od Ukrainy.
Rosja nie potrzebuje pretekstu, by eskalować działania przeciw Polsce i NATO – przekonuje gen. Roman Polko. Moskwa już uderza w nas cyberatakami, dywersją i dezinformacją. Jego zdaniem odpowiedzią nie mogą być kolejne narady, lecz sprawne procedury, obrona powietrzna i jasne instrukcje dla obywateli.
Z kolei ostatnie zagrożenie przy granicy polsko-ukraińskiej nie było dla byłego dowódcy GROM zaskoczeniem. W programie "Rozmowa naTemat" wojskowy ocenił, że rosyjska eskalacja była zapowiadana, a problemy z reagowaniem na nią są znane od lat. Wciąż nie rozstrzygnięto m.in., jak armia ma działać w sytuacji "pokoju-niepokoju", poniżej progu otwartej wojny.
Narady bez sensu?
Generał ostro skrytykował zwoływanie nadzwyczajnych narad, gdy trwa już sytuacja kryzysowa. – Kiedy coś się dzieje, oczekuję, że każdy będzie robił swoją robotę, a nie siedział w gabinetach i się naradzał – powiedział.
Najważniejsze pytanie brzmi: co konkretnie z takich spotkań wynika? Zdaniem gen. Polko – kompletnie nic. To tylko marnowanie cennego czasu. A "fascynacja naradami" jest – w jego opinii – zmorą wszelkich rządów, niezależnie od opcji.
Według generała państwo nadal potrzebuje jasnej dyrektywy polityczno-strategicznej. Wojsko musi wiedzieć, czy może zwalczać cele przy granicy bez wcześniejszego rozpoznania wzrokowego i jak koordynować działania ze stroną ukraińską. Konieczna jest też pełna, bezpieczna wymiana informacji między wojskiem, policją, Strażą Graniczną i lokalnymi służbami.
Były dowódca GROM zwrócił uwagę, że dron odrzutowy poruszający się z prędkością 500–600 km/h nie pozostawia wiele czasu na decyzję. Tymczasem obecne procedury mogą opóźniać reakcję, a system obrony powietrznej wciąż jest budowany.
– Zaczynamy tak naprawdę od zera – ocenił, wskazując, że technologia ataku rozwija się równie szybko jak środki obrony.
"To nie jest nasza wojna" to propaganda Putina
Polko stanowczo odrzucił pogląd, że wsparcie Ukrainy nie leży w polskim interesie.
– Ta narracja, że to nie jest nasza wojna, to jest naprawdę propaganda putinowska – stwierdził gość "Rozmowy naTemat".
Jak podkreślił, Polska już jest systematycznie atakowana w cyberprzestrzeni, a na jej terytorium dochodzi do działań dywersyjnych. Wymienił próby niszczenia torów, podpalenia, werbowanie agentów, zakłócanie GPS oraz zagrożenia dla infrastruktury na Bałtyku.
Zdaniem generała celem Kremla jest nie tylko wyrządzanie szkód, ale przede wszystkim zastraszanie społeczeństwa i osłabianie poparcia dla Ukrainy.
– Strach to jest coś, co napędza tę machinę kremlowską – powiedział. Przypomniał, że pobłażliwość Zachodu po aneksji Krymu w 2014 roku nie zatrzymała Rosji, lecz zachęciła ją do dalszej agresji.
– Putin żyje z wojny – ocenił Polko. Według niego, jeśli Ukraina zostanie pozbawiona pomocy, Rosja przejmie jej ludzi, przemysł i zasoby, a potem pójdzie dalej. Dlatego lepiej wzmacniać bezpieczeństwo poza granicami Polski, niż dopuścić do walk na własnym terytorium.
Zobacz także
Rosja może uderzać w kolej, energetykę i dane
Generał przewiduje, że rosyjskie działania mogą objąć węzły komunikacyjne używane do transportu zachodniego uzbrojenia dla Ukrainy. Zagrożona jest również infrastruktura energetyczna i przesyłowa. Blackouty, brak ogrzewania lub wody miałyby wywołać społeczne niezadowolenie i zmusić Polskę do skupienia się wyłącznie na własnych problemach.
Wśród obiektów wymagających szczególnej ochrony Polko wymienił także serwerownie przechowujące dane oraz miejsca, w których gromadzą się ludzie. Jak podkreślił, wysoko stechnicyzowane państwo jest szczególnie wrażliwe na dywersję, a pełna ochrona wszystkich obiektów nie jest możliwa.
Obywatel musi dostać konkretną instrukcję
Zdaniem Polko poradnik bezpieczeństwa i ogólny alert RCB nie wystarczą. Mieszkaniec powinien wiedzieć, ile ma czasu, z jakim zagrożeniem ma do czynienia i czy powinien iść do schronu, czy ukryć się w domu. Instrukcje muszą uwzględniać realia konkretnej miejscowości, bo inaczej brzmią potrzeby małej wsi przy granicy, a inaczej centrum Warszawy.
– Spójna komunikacja, rzetelna, uczciwa, mniej działań na pokaz, więcej konkretnych działań – podsumował generał.
Odporności państwa nie zbudują same służby. Potrzebne są praktyczne ćwiczenia, współpraca instytucji i społeczeństwo, które wie, jak reagować, zamiast czekać na kolejną naradę. Pełna ocena gen. Romana Polko dostępna w materiale wideo na górze strony oraz pod tym linkiem.






