Donald Tusk w siedzibie RCB
Donald Tusk: Eskalacja ze strony Rosji stała się faktem Fot. Flickr / Kancelaria Premiera

W niedzielę o godz. 17 w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa rozpoczęła się specjalna odprawa. Naradę zwołał premier Donald Tusk, a wzięli w niej udział przedstawiciele służb i ministerstw. Powód był jeden: zmasowany atak Rosji na Ukrainę tuż pod polską granicą.

REKLAMA

W niedzielę na godz. 17 premier Donald Tusk zwołał pilną odprawę w reakcji na nocne alerty RCB i ataki Rosji na Ukrainę niedaleko naszej granicy. Jak pisaliśmy w naTemat.pl, rosyjski dron uderzył m.in. w pociąg relacji Kijów-Warszawa zaledwie 2 km od granicy z Polską. Skład dojechał do Warszawy z ponad 400-minutowym opóźnieniem.

Inny pocisk spadł na ciężarówkę – kilkaset metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin – przebiegają tu kluczowe szlaki handlowe i zaopatrzeniowe między Ukrainą a Unią Europejską. "Nad ranem nasze systemy odnotowały atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km" – poinformował na X wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Donald Tusk: Eskalacja ze strony Rosji stała się faktem

W popołudniowej specjalnej odprawie w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wzięli udział ministrowie i oficerowie służb odpowiedzialni za bezpieczeństwo. Szef rządu jasno wskazał, że w najbliższym czasie Rosja będzie eskalować działania i może to dotyczyć także Polski. – Tak jak się spodziewaliśmy i o czym wielokrotnie informowałem, eskalacja ze strony Federacji Rosyjskiej staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy – mówił Donald Tusk.

Jak dodał, "mieliśmy informacje własne i od służb sojuszniczych o możliwej postępującej eskalacji". – Próby sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie, mieliśmy z tym do czynienia w Mołdawii. Wiedzieliśmy, że w planie rosyjskim będzie próba dezorganizacji, paraliżu, a być może także zniszczenia ukraińskich przejść granicznych. Dlatego dotyczy to także naszego kraju – dodał.

– Wiemy i możemy się spodziewać, że najbliższe tygodnie i miesiące będą okresem wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej. Nie możemy wykluczyć, niestety, że ta eskalacja będzie dotyczyła naszego terytorium. Mam nadzieję, że ten najgorszy scenariusz się nie sprawdzi, ale dotychczasowe zdarzenia potwierdzają informacje, które otrzymujemy od kilku miesięcy, że także najgorsze warianty są możliwe – kontynuował premier.

Jak zaznaczył, "nie chcemy w żaden sposób popadać w jakiś nerwowy nastrój i emocje są tu jak najmniej wskazane, ale nie ulega wątpliwości, że musimy być wspólnie z naszymi sojusznikami przygotowani na wspólną reakcję, jeśli zajdzie taka potrzeba". Donald Tusk zapowiedział także szybkie spotkanie z Radosławem Sikorskim, by wspólnie zastanowić się, "w jaki sposób mobilizować naszych sojuszników". Szef MSZ w ten weekend przybywał z niezapowiedzianą wizytą w Ukrainie.

Rosyjski atak na Ukrainę. Alert RCB i F-16 w powietrzu

W nocy z 12 na 13 września 2026 Rosja przeprowadziła kolejny atak dronowy na Ukrainę. Nad ranem w regionie przygranicznym uruchomiono alerty RCB. Zagrożenie było na tyle poważne, że wojsko poderwało maszyny F-16, śmigłowce i samolot SAAB. Mieszkańcy informowali o wybuchach i hukach, prawdopodobnie były one jednak związane z działalnością polskiego lotnictwa – tzw. sonic boom, czyli dźwiękiem powstającym podczas lotu z prędkością naddźwiękową.

Zgodnie z informacjami Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych i MON nie doszło do naruszenia polskiej granicy. Alert został wysłany do odbiorców w powiatach włodawskim, łęczyńskim, świdnickim, chełmskim, krasnostawskim i w Chełmie. W przestrzeni powietrznej Ukrainy niedaleko granicy z Polską pojawiło się ponad 450 rosyjskich dronów (według ukraińskich Sił Powietrznych zestrzelono lub unieszkodliwiono 409 maszyn, w tym 405 bezzałogowców i cztery drony Banderol).

Jak przekazał w rozmowie z PAP rzecznik DORSZ, ppłk Jacek Goryszewski, atak Rosji na Ukrainę był "realnym zagrożeniem" dla Polski. To on jako pierwszy podał, że kilka dronów uderzyło w obiekty znajdujące się blisko polskiej granicy – "od kilku do kilkunastu kilometrów".

Jak podał niemiecki "Der Spiegel", atak rosyjskich dronów przy granicy z Polską wymusił też częściową ewakuację specjalnego pociągu, którym podróżowali m.in. Gunter Sautter, doradca ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa kanclerza Niemiec Friedricha Merza, były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, a także doradcy ds. bezpieczeństwa z innych europejskich krajów, członkowie niemieckiego Bundestagu, dyplomaci i naukowcy. Sautter i Johnson pojechali do Kijowa na rozmowy ws. możliwych negocjacji pokojowych.