
Od lat komentatorzy polskiej polityki starają się odpowiedzieć na pytanie, kto powinien zastąpić Jarosława Kaczyńskiego na fotelu prezesa PiS, gdy ten postanowi zakończyć swoją karierę. Odpowiedzi udziela nowy sondaż. Problem w tym, że jego wyniki sugerują, że Nowogrodzką raczej czeka radykalizacja.
Jak wynika z nowego sondażu Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu", wyborcy PiS chcą, by na czele ich ulubionej partii stanął jeden z najbardziej radykalnych polskich polityków.
PiS z innym liderem?
We wczesnych latach 2000. mówiło się, że naturalnym "delfinem" Kaczyńskiego jest Zbigniew Ziobro. Ten okazał się jednak niecierpliwy i postanowił wyjść z PiS oraz założyć własną partię. Po latach wrócił na Nowogrodzką wraz z innymi rozłamowcami, ale już w roli junior partnera. Obecna ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości na dobre go pogrążyła.
Przez poprzednie dwie kadencje Sejmu wydawało się, że ugrupowanie "weźmie" premier Mateusz Morawiecki. I jest bardzo możliwe, że tak by się stało, gdyby i on nie postanowił pójść na swoje, zakładając Rozwój Plus. Kto więc teraz wydaje się naturalnym następcą Kaczyńskiego?
Zobacz także
Nowy sondaż odpowiada na pytanie, kto powinien zastąpić prezesa PiS
W ramach badania Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu" zapytano wyborców PiS, kogo widzą w roli następcy Kaczyńskiego. Okazuje się, że faworytem jest Przemysław Czarnek, obecny kandydat partii na premiera. Poparło go aż 31 proc. osób, które zapytano o zdanie. Niewiele gorszy wynik – 28 proc. – zarejestrował Mariusz Błaszczak. Na "pudle" stanęła jeszcze tylko była premier Beata Szydło z 16-procentowym poparciem.
Kolejne miejsca zajęli: Tobiasz Bocheński (12 proc.), Jacek Sasin (6 proc.) oraz Zbigniew Ziobro (5 proc.). Żadnego z tych polityków nie wybrało 2 proc. respondentów. Grupa ta nie miała jednak możliwości wskazania, kogo ostatecznie by poparła w roli prezesa PiS.
Wyniki te jednak zaskakują, gdyż pokazują spory rozdźwięk oczekiwań względem tego, kto powinien kierować Nowogrodzką po odejściu Kaczyńskiego. Z jednej strony mamy radykalnego Czarnka, którego przywództwo mogłoby sprawić, że partia stałaby się "drugą Konfederacją", a tym samym straciła w sondażach (w jakim celu głosować na kopię, skoro ma się oryginał?). Z drugiej, Błaszczak wydaje się jednym z najmniej barwnych polityków PiS. Podobnie jak Szydło.
Wynik jest też ciekawy z innego powodu. Jeszcze latem ta sama pracownia pokazywała coś zupełnie innego – wtedy pisaliśmy, że Czarnek wścieknie się po tym sondażu, bo Polacy wyznaczyli prawdziwego następcę Kaczyńskiego, a był nim Mateusz Morawiecki.
Ryzyko związane z wyborem byłego szefa MEN na prezesa PiS opisywaliśmy wcześniej. Czarnek miał być premierem, będzie grabarzem PiS? – to pytanie, które w partii wraca co kilka tygodni. Do tego w lipcu dostał cios od swoich, gdy część jego kolegów z partii promowało alternatywnego kandydata na szefa rządu. Miesiąc później Kaczyński ws. Czarnka musiał w końcu zareagować i jednym zdaniem uciął spekulacje.
Ostatnie sondaże sugerują powrót prawicy do władzy
To, kto stanie na czele PiS, jest kluczowe ze względu na kolejną kadencję Sejmu. Zakładając oczywiście, że Kaczyński odejdzie w jej trakcie na emeryturę i wpływ na politykę partii będzie miał ktoś inny. Jak wynika z miesięcznej średniej sondażowej portalu eWybory, która jest wyliczana na bazie wyników różnych badań, KO nadal pozostaje najpopularniejszą siłą polityczną w Polsce. Problem w tym, że po kolejnych wyborach nie dałaby rady rządzić.
Wspomniana średnia KO z ostatnich 30 dni wynosi 29,4 proc. (spadek o 0,8 pkt proc.). PiS może pochwalić się wynikiem 18,9 proc. (-1,4 pkt proc.), Konfederacja – 13,6 proc. (+0,6 pkt proc.), Konfederacja Korony Polskiej – 7,8 proc. (-1,6 pkt proc.), Lewica – 6,9 proc. (bez zmian), a Rozwój Plus – 5,4 (-0,2 pkt proc.).
Wyniki te pokazują, że KO zabraknie koalicjantów, którzy zagłosowaliby za kandydaturą Donalda Tuska na premiera. Władzę najpewniej przejąłby sojusz PiS, obu Konfederacji i partii Morawieckiego.
Sondaż przeprowadzono w dniach 1-2 września na próbie 1008 dorosłych Polaków.




