
Po druzgocącej porażce CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, za naszą zachodnią granicą wrze. Na Friedricha Merza lecą gromy. "Nie radzi sobie", "Wyczerpały mu się pomysły", "Utracił autorytet" – grzmią komentatorzy. Czy za chwilę możemy poznać nowego kanclerza Niemiec? Za Odrą krążą już nazwiska potencjalnych następców Merza. Ale czy do takiej zmiany mogłoby w ogóle dojść? Jak słyszymy, kluczowy może okazać się 22 września.
To kolejna porażka niemieckiej CDU w ciągu niespełna dwóch tygodni, ale takiej jak w Meklemburgii-Pomorzu Przednim nikt się nie spodziewał. Niemcy są w szoku. Europa też.
– To jest katastrofalny wynik CDU Friedricha Merza. To jest naprawdę czarny dzień dla CDU. Po raz pierwszy od założenia tej partii, czyli od 1949 roku, nie weszła ona do parlamentu regionalnego, czyli landtagu. Jest to i wizerunkowa, i polityczna katastrofa dla Merza – komentuje w rozmowie z naTemat Bartosz Dudek, redaktor naczelny Sekcji Polskiej Deutsche Welle.
Dodaje: – To oczywiście moment, w którym jego pozycja się chwieje. Merz obiecywał, że jego celem będzie zmniejszenie poparcia dla AfD o połowę. A w tej chwili, na przykładzie wyborów w Saksonii-Anhalt czy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, widzimy, że zmniejszył poparcie o połowę, ale dla własnej partii. To coś, co teraz położy się cieniem na jego kanclerstwie i być może nawet będzie to kamyczek, który sprawi, że będzie musiał odejść.
"Trudno będzie Merzowi uniknąć dyskusji o możliwej zmianie przywództwa"
Za naszą zachodnią granicą wrze. Niemal rok temu Friedrich Merz zapowiadał, że CDU będzie walczyć z AfD wszelkimi dostępnymi demokratycznymi środkami. Komentowano wtedy, że same słowa to za mało. Dziś widzimy, jak AfD świętuje kolejne triumfy, a CDU pogrąża się w coraz większym kryzysie.
Pytamy więc, jaki ten druzgocący wynik CDU, może mieć znaczenie dla Niemiec, dla Europy i dla samego Merza. Komentatorzy nie mają litości.
– Porażka CDU w ostatnich wyborach osłabia pozycję kanclerza, głównie dlatego, że jego reputacja we własnej partii gwałtownie spada. I prawdopodobnie nie uda mu się zapobiec dyskusjom na temat ewentualnego zastąpienia go. Jednocześnie koalicja będzie musiała zmierzyć się z narastającymi podziałami na tle programu reform – komentuje w dla naTemat Josef Janning, politolog i analityk stosunków międzynarodowych z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (Deutsche Gesellschaft für Auswärtige Politik).
Wskazuje przy tym na szersze konsekwencje.
– Dla UE oznacza to, że będziemy świadkami końca roli Merza jako "kanclerza ds. zagranicznych" (Außenkanzler). Będzie on musiał wykorzystać cały swój kapitał polityczny, aby utrzymać się na powierzchni w sprawach wewnętrznych – uważa.
Josef Janning
politolog, Niemieckie Towarzystwo Polityki Zagranicznej
Czy może więc dojść do zmiany na stanowisku kanclerza? Potencjalni następcy wskazywani są od miesięcy. To Hendrik Wüst, premier Nadrenii Północnej-Westfalii z CDU oraz Markus Söder, premier Bawarii i szef CSU.
Seria porażek CDU. Friedrich Merz po wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim: To katastrofa
Przypomnijmy. Seria porażek zaczęła się 6 września od wyborów w Saksonii-Anhalt, które przyniosły spektakularny wzrost poparcia dla AfD. Alternatywa dla Niemiec zdobyła wtedy aż 43,8 proc. głosów i nie tylko podwoiła swój wynik z 2021 roku, ale przede wszystkim wyprzedziła rządzącą dotychczas CDU.
Tydzień później kandydat CDU Peter Karst przegrał wybory na burmistrza Hanoweru – był dopiero trzeci.
Jednak prawdziwe trzęsienie ziemi nastąpiło w niedzielę 20 września – pierwszy raz w historii CDU nie przekroczyła progu wyborczego 5 proc. i nie weszła do regionalnego parlamentu.
W Meklemburgii-Pomorzu Przednim CDU Friedricha Merza zdobyła zaledwie 4,9 proc. głosów. Z kolei skrajnie prawicowa AfD – 38,2 proc. Dalej głosy wyborców rozłożyły się następująco:
– Nie możemy upiększać wyniku w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. To katastrofa – zaregował jeszcze w niedzielę Merz.
W Berlinie CDU też zanotowała straty. Wygrała Lewica
Do tego również 20 września, wybory w Berlinie wygrała Lewica. CDU była druga, ale osiągnęła gorszy wynik niż w 2023 roku, gdy zajęła 1. miejsce z 28,2 proc. głosów. Teraz głosowało na nią 18,8 proc. wyborców, co oznacza stratę ok. 18 mandatów w trzy lata.
– Z jednej strony mamy ulgę, że sondaże były dość trafne, czyli AfD wprawdzie wygrała w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, ale nie będzie w stanie utworzyć rządu. Podobnie w Berlinie – tam we wszystkich sondażach AfD była na trzecim, a nawet czwartym miejscu – komentuje Bartosz Dudek.
Zwraca jednak uwagę, że w Berlinie wygrała inna partia ekstremistyczna, która na przykład chce nacjonalizować firmy. – Pierwszy raz partia, która w jakimś sensie jest sukcesorką partii komunistycznej [Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec SED – przyp. red.], czyli odpowiedzialnej za budowę muru, będzie główną partią rządzącą w Berlinie. To jest nowość – wskazuje.
Natomiast trzecią rzecz, którą przyniosły te wybory, czyli porażkę CDU, nazywa szokującą.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Już pojawiają się pierwsze głosy, które wzywają go do ustąpienia"
Na ile więc scenariusz, że Merz będzie musiał odejść jest możliwy?
– On jest realny. Wszystko będzie zależało od tego, jak będzie wyglądać poparcie dla Merza w jego własnej partii. A to poparcie w sytuacjach, kiedy przegrywa się jedne wybory za drugimi, będzie oczywiście słabnąć. Już pojawiają się pierwsze głosy, które wzywają go do ustąpienia – mówi szef polskiej sekcji DW.
– Kanclerz Merz oczywiście tego nie chce. Kilka minut po ogłoszeniu pierwszych wyników exit polls wygłosił przemówienie, w którym zaznaczył, że chce doprowadzić reformy do końca. W ten sposób przeciął spekulacje, że poda się do dymisji – dodaje.
W poniedziałek Merz sam odniósł się do spekulacji na swój temat. Powiedział, nikt w CDU nie podnosił kwestii personalnej.
Jak mówi nam Bartosz Dudek, w CDU takie głosy są dopiero słyszalne. Pierwsze pojawiły się zaś w młodzieżówce CDU, czyli Młodej Unii.
– W CDU są jakby dwa najważniejsze ośrodki władzy. Pierwszy to premierzy z CDU i ta grupa 20 września okazała solidarność z Merzem. Natomiast drugim ośrodkiem władzy jest klub poselski CDU, który będzie obradować 22 września. Wydaje mi się, że tu może być nieprzyjemniej dla kanclerza – komentuje.
Według niego 22 września może być kluczowy dla przyszłości Merza. Wtedy zobaczymy jak podejdą do porażki posłowie w Bundestagu i "czy postawią wyżej stabilizację i dokończenie reform czy ewentualnie szanse na nowe otwarcie i nowy początek".
– Jeżeli klub poselski opowiedziałby się przeciwko niemu, to w zasadzie jest to już polityczny wyrok śmierci dla Merza, gdyż od posłów CDU zależy głosowanie np. wotum nieufności. Jednak CDU jest partią bardzo pragmatyczną. I z drugiej strony może być tak, że być może posłowie też dojdą do wniosku, że to jeszcze nie jest ten moment. I że reformy, które są konieczne w Niemczech, rzeczywiście trzeba doprowadzić do końca – mówi.
O samych reformach zaś dodaje: – To jest taki Czarny Piotruś, który od czasów Merkel wszyscy sobie przekazywali. Nikt nie chciał się tego dotknąć ze względu na konsekwencje polityczne. Być może więc poświęci się Merza, żeby to on je dokończył i dopiero wtedy się go wymieni. Natomiast to jest jeden z możliwych scenariuszy. W tej chwili nie potrafię powiedzieć, jak to się potoczy.
Hendrik Wüst czy Markus Söder. Kto mógłby zastąpić kanclerza Merza
Josef Janning uważa, że na razie zastąpienie Merza na stanowisku kanclerza wydaje się raczej mało prawdopodobne. – Doprowadziłoby to do powstania nowych konfliktów, zamiast rozwiązać obecne problemy – komentuje dla naTemat.
– Gdyby jednak Merz miał zostać zastąpiony, na myśl nie przychodzą żadni kandydaci poza premierami Bawarii i Nadrenii Północnej-Westfalii. Obaj mają mocne powody, by nie ulegać pokusie zastąpienia Merza. Po pierwsze, nie dysponowaliby lepszymi atutami, by odnieść sukces, niż on. Po drugie, zajmują obecnie silną pozycję, kierując dość stabilnymi rządami w swoich krajach związkowych – uważa.
Hendrik Wüst, rocznik 1975, to były minister transportu w rządzie krajowym. Od 2021 roku premier Nadrenii Północnej-Westfalii. Jego popularność i akceptacja waha się w różnych sondażach na poziomie ok. 42-45 proc. Sam jednak wcześniej poparł Merza. Wiadomo też, że ma na głowie wybory regionalne w kwietniu 2027 roku.
Markus Söder, rocznik 1967, jest przewodniczącym bawarskiej CSU. Od 2018 roku premier Bawarii. O tym, że może zostać nowym kanclerzem Niemiec Jakub Noch pisał już w 2024 roku.
"Unia poniosła wczoraj całkowitą klęskę. Musimy to przyjąć do wiadomości i przeanalizować. Ostatnie trzy wybory do landtagów jasno pokazują: przeżywamy historyczne czasy. Ekstremiści zyskują coraz większą siłę. Widzimy niebieską falę i czerwony front, a zarówno w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, jak i w Berlinie grożą nam lewicowe rządy. Jedno jest jasne: Niemcy potrzebują zmian" – zareagował na porażkę CDU.
Jest bardziej konserwatywny niż Wüst. Używający ostrzejszego języka np. w sprawach migracji i bezpieczeństwa. I z większymi możliwościami, by próbować odebrać część alektoratu AfD.
"Jeśli chodzi o profil i popularność, to ten polityk miałby duży potencjał, żeby zastąpić Merza"
– Na czoło wysuwa się Henryk Wüst, premier największego i najbogatszego landu niemieckiego, czyli Nadrenii Północnej-Westfalii. To stosunkowo młody polityk, bardzo dynamiczny, który w swoim landzie jest szanowany i ma dobrą opinię. Pytanie, czy on nie jest jeszcze za młody – ocenia Bartosz Dudek.
Drugą opcję uważa za mniej prawdopodobną. – Ale ją też należałoby wziąć pod uwagę. Markus Söder jest bardzo popularnym premierem Bawarii. To polityk wiecowy, bardzo bliski ludziom, świetny w komunikacji. Jeśli chodzi o profil i popularność, to ten polityk miałby duży potencjał, żeby zastąpić Merza. Jego problem polega jednak na tym, że jest szefem CSU, czyli siostrzanej partii CDU – tłumaczy.
Przypomina, że w Bawarii nie ma struktur CDU, jest tylko CSU. I w historii nie było jeszcze kanclerza z CSU, choć w powojennej historii Republiki Federalnej, było dwóch kandydatów, ale obaj przepadli w wyborach. Gdyby więc Söder miał objąć stanowisko kanclerza, byłaby to nowość.
Według niego obaj są najpoważniejszymi kandydatami. A dlaczego premierzy landów? Tak z reguły było wcześniej, choć z wyjątkiem Angeli Merkel, która nigdy premierem nie była.
– Olaf Scholz był premierem landu. Helmut Kohl był premierem landu. Zwykle premierzy mają doświadczenie w rządzeniu i dlatego są naturalnymi kandydatami na kanclerza – wyjaśnia.
"Czy 70-letni polityk jest w stanie ożywić niemiecką gospodarkę i obniżyć koszty życia"
Friedrich Merz, rocznik 1955, skończył 70 lat. Jest kanclerzem od maja 2025 roku. Czarne chmury gromadzą się nad nim nie od dziś. Podpadł związkom zawodowym, spotykał się z gwizdami na spotkaniach. Jego zapowiedzi głębokich reform wywołują skrajny odbiór.
Jak podsumowuje agencja Reuters ludzie są sfrustrowani wysokimi kosztami życia i niepewnością gospodarczą. A słaba kondycja niemieckiej gospodarki, z niemieckim przemysłem w kryzysie na czele, staje się czynnikiem decydującym przy urnach wyborczych.
"Ostatnie wyniki to poważny cios dla Merza i jego partii CDU, której wyborcy masowo przeszli do AfD, coraz bardziej powątpiewając, czy 70-letni polityk jest w stanie ożywić niemiecką gospodarkę i obniżyć koszty życia" – czytamy. Reuters zwraca również uwagę, że "osłabienie pozycji Merza jako przywódcy największego i najpotężniejszego państwa członkowskiego Unii Europejskiej może podważyć jedność całego bloku".






