Wóz strażacki przy akcji gaśniczej, pożar stacji Starlink na Mazowszu
Pożar stacji Starlink na Mazowszu. Strażacy mówią o podpaleniu Fot. fotoreporter_112 / Shutterstock (zdj. ilustracyjne)

W środę późnym wieczorem doszło do pożaru na terenie stacji bazowej Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Razem z bazą pod Kownem na Litwie zapewnia ona internet satelitarny dla dużej części Europy Środkowo-Wschodniej, także Ukrainie. Strażacy mówią o podpaleniu.

REKLAMA

Na terenie stacji stoi kilkanaście białych anten w kształcie kul o średnicy ok. 2 metrów. Całość otacza blaszany płot. Jak ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada, na numer alarmowy "zadzwonił właściciel posesji, na której umieszczono elementy infrastruktury łącznościowej". Zgłosił pożar anten. Strażacy ugasili ogień, ale uszkodzony został też agregat prądotwórczy.

Pożar stacji Starlink w Woli Krobowskiej: podpalenie czy zwarcie?

"Strażacy twierdzą, że to było podpalenie" – czytamy w materiale RMF24. Ze wstępnych ustaleń wynika, że ktoś mógł podpalić rozdzielnię elektryczną (skrzynkę, z której prąd trafia do urządzeń). Drugi scenariusz, który trzeba brać pod uwagę, to zwarcie instalacji.

Polsat News ustalił, że zgłoszenie wpłynęło w środę o godz. 21:07. Skierowano trzy zastępy straży pożarnej. Wystarczył jeden wąż gaśniczy. "Pożar obudowy skrzynki zasilającej został ugaszony jednym prądem wody" – przekazał portalowi Polsat News mł. kpt. Michał Maroszek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Grójcu.

Na miejsce wezwano policjantów oddziałów prewencji oraz funkcjonariuszy z komendy wojewódzkiej. O incydencie powiadomiono Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Śledcze Policji. Policyjni technicy wciąż zabezpieczają ślady, a wieś patrolują funkcjonariusze prewencji.

Pożar w fabryce dronów w sierpniu. Co ustalili śledczy?

Pod koniec sierpnia na terenie zakładu WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej wybuchł pożar. Firma produkuje m.in. drony dla armii Ukrainy. Sam ogień nie był poważny, bo w nocy fabryka nie pracowała, a gaszenie zajęło 2 godziny.

Straty oszacowano jednak na co najmniej 15 mln zł. Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie udziału w działalności obcego wywiadu oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym, a śledczy zakładają, że ogień mógł wywołać podłożony ładunek z materiałami łatwopalnymi.

Według doniesień medialnych na miejscu nagrano postać w kominiarce i uruchomił się alarm antywłamaniowy. Na razie jeszcze nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Dywersja czy przypadek? Co politycy mówią o podpaleniach

O pożarze w Skarżysku-Kamiennej mówił 31 sierpnia w Polsat News szef MSWiA Marcin Kierwiński. Ostrzegał przed kolejnymi zdarzeniami. – Moim zdaniem każde przedsiębiorstwo, każda prywatna inicjatywa, która produkuje na rzecz wojska, powinna rozważyć wzmocnienie ochrony – powiedział minister.

Dodał, że jeśli podejrzenia się potwierdzą, sabotażowych i dywersyjnych akcji, a więc celowego niszczenia ważnych obiektów, może być znacznie więcej. Według Defence24 zastrzegł jednak, że nie ma podstaw, by łączyć ten pożar z pożarem zakładu JFG Composites w Lublinie z 30 sierpnia.

W najnowszej sprawie stacji w Woli Krobowskiej padły dwie różne oceny. – Jest zbyt wcześnie, by mówić o dywersji – przekazał Zero.pl rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

Mocniej brzmi ocena wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, który w TVP Info powiedział, że wiele wskazuje na celową próbę zakłócenia pracy stacji, ważnego węzła internetowego także dla Ukrainy.

– Dużo wskazuje na to, że mamy element kolejnej fazy wojny hybrydowej, że mamy do czynienia z celową próbą zakłócenia możliwości działania ważnej stacji, która jest hubem internetowym, zapewniającym też bezpieczeństwo działania internetu na Ukrainie – mówił wicepremier w programie "Gość poranka" w TVP Info.

Jak dodał Gawkowski, stację prowadzi państwowy operator telekomunikacyjny Exatel. Jej wyłączenie mogłoby zakłócić dostęp do internetu, a w konsekwencji także działanie bankomatów.