Rosyjski Ił-20 przechwycony 40 km od wybrzeża.
Przechwycony Ił-20. Fot. X / Władysław Kosiniak-Kamysz

Rosyjski Ił-20 znów pojawił się blisko Polski. Tym razem odpowiedź była natychmiastowa – w powietrze poderwano polskie myśliwce, które przechwyciły maszynę nad Bałtykiem. To kolejny taki przypadek w ostatnich miesiącach.

REKLAMA

"Rosyjski Ił-20 został przechwycony przez nasze myśliwce ok. 40 km od polskiego wybrzeża" – przekazał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz na X.

Polityk zauważył, że Rosja regularnie testuje wschodnią flankę NATO: "To nie pojedyncze incydenty, ale element stałej presji". "Polskie niebo jest pod stałym nadzorem, a Wojsko Polskie pozostaje w gotowości" – zapewnił.

Polskie siły powietrzne są w gotowości

Warto zaznaczyć, że Władysław Kosiniak-Kamysz konsekwentnie wskazuje na intensyfikację rosyjskich działań w przestrzeni powietrznej. Od 3 września 2026 roku jego profil na X ma "podpięte" oświadczenie odnoszące się do tej kwestii.

"Po ostatnich rosyjskich prowokacjach i aktach agresji podjąłem decyzję o poszerzeniu ochrony naszej przestrzeni powietrznej. Zwiększamy aktywność naszych sił powietrznych, w tym samolotów F-16 oraz śmigłowców" – czytamy w nim.

Uzasadnieniem decyzji MON mają być powtarzające się prowokacje ze strony Rosji. Władysław Kosiniak-Kamysz wskazuje, że przybierają one różne formy i "niosą zagrożenie w miejscach, które do tej pory uważane były za bezpieczne".

W konsekwencji Polska nie tylko na bieżąco monitoruje sytuację na wschodniej granicy, ale także wzmacnia systemy szybkiego reagowania na terenie całego kraju.

W serii "incydentów" nie ma nic przypadkowego

Schemat działania Rosji nad Bałtykiem jest dobrze znany. Tego lata mieliśmy z nim do czynienia kilkukrotnie, przykładowo, 14 lipca 2026 r. identyczny model Iła został przechwycony 40 kilometrów od Ustki. Taka sama sytuacja miała miejsce również 4 sierpnia i 3 września.

Ił-20 to samolot uniwersalny, który służy przede wszystkim jako jednostka rozpoznawcza. Jednocześnie jest to też maszyna stosunkowo wiekowa – powstała jeszcze za czasów ZSRR w 1968 roku.

Dalsza część artykułu poniżej.

Rosja testuje wschodnią flankę NATO również na bardziej "innowacyjne sposoby". Niedawno informowaliśmy o ataku rakietowym, którego celem była ciężarówka znajdującą się kilkaset metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. W tym samym ataku pocisk uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa, który znajdował się zaledwie 2 kilometry od Polski.

Rosjanie za cel mieli obrać również bazę w Redzikowie, nad którą niedawno pojawił się podejrzany dron. Przykładem tego, że rosyjska eskalacja może mieć ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców Polski, jest incydent z 30 lipca. Wówczas we wsi Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie spadła rosyjska rakieta Ch-101. Na szczęście w wyniku jej uderzenia nikt nie został ranny, warto jednak zaznaczyć, że jej upadek pozostawił po sobie 10-metrowy krater.

Ostatnio na terenie województwa lubelskiego i podkarpackiego regularnie operuje polskie lotnictwo. Niedawno nastąpiła istna seria podrywania myśliwców – Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych musiało interweniować pięć dni z rzędu.