Chłopiec u barbera podczas strzyżenia, fryzura brokuł dla dziecka kosztuje nawet 200 zł
Brokuł rządzi wśród nastolatków. Strzyżenie bywa droższe, niż myślimy. Fot. Tanuwashvets / Shutterstock

Fryzura na brokuła jest wśród nastolatków nadal szalenie popularna, a rodziców potrafi kosztować fortunę. Niektórzy płacą 200 zł za wizytę. I tak co miesiąc. Dlaczego jedno strzyżenie może kosztować aż tyle?

REKLAMA

Proste strzyżenie na zero czy "na żołnierza" za dychę to przeszłość. Wśród chłopców królują dziś fryzury bardziej finezyjne, jak mullety vel czeski piłkarz, przedziałek à la boysbandy czy textured crop z krótką, postrzępioną grzywką w stylu Friza. Jedna z nich rządzi jednak niepodzielnie od ładnych paru lat. To brokuł.

Skąd się wzięła fryzura na brokuła i dlaczego internet ją wyśmiewa?

Fryzura brokuł (po angielsku broccoli cut) to krótkie, mocno cieniowane boki i tył oraz puszysta, kręcona czupryna na górze, często z trwałą. Z daleka całość przypomina znane zielone warzywo. Ma też mniej apetyczne ksywki, m.in. "Zoomer perm" (trwała pokolenia Z) i "bird's nest" (ptasie gniazdo).

Moda po raz kolejny zatoczyła koło. W latach 80. proto-brokuł był na głowach fanów i muzyków nurtu new wave, m.in. Soft Cell, Duran Duran, Talking Heads i Wham!. Polskim depeszowcom z pewnością od razu do głowy przychodzi klasyczna fryzura Martina Gore'a. Tleniony brokuł modny jest też dziś.

Fryzura powróciła za sprawą dwóch największych plag ostatnich lat: pandemii i TikToka. W 2020 roku 15-letni Dillon Latham pokazał w sieci, jak robi sobie trwałą, a rok później fryzura stała się memem po wątku na 4chanie, w którym właśnie przyjęła się nazwa "Zoomer perm". U nas brokuł dodatkowo bywa też kojarzony z kukiriniarzami, czyli nastolatkami odstawiającymi gangsterkę na e-hulajnogach.

Ile kosztuje strzyżenie dziecka u barbera i skąd takie różnice w cenach?

Mimo wszystko brokuł od lat jest hitem w polskich szkołach, a rodzice... rwą sobie włosy z głowy, gdy przychodzi im płacić. Jeden z czytelników InnPoland przekazał redakcji, że płaci 200 zł za wizytę swojego 10-latka u barbera, i to co miesiąc. Dziennikarze sprawdzili salony w kilku województwach, dziecięce strzyżenie wygląda cenowo tak:

  • Łódź – od 40 zł, w innych salonach ok. 70-100 zł
  • Warszawa – ok. 70-120 zł, w droższych i specjalistycznych 140-150 zł
  • Kraków – 70-90 zł
  • Wrocław – ok. 70-100 zł
  • Gdańsk – ok. 65-90 zł
  • Rozstrzał bierze się z przede wszystkim z cennika. Salony z osobną usługą dla dzieci biorą za chłopca np. 50-90 zł, ale i 100-150 zł. Najdrożej jest jednak tam, gdzie oddzielnej taryfy nie ma, bo o cenie decydują rodzaj fryzury, długość włosów i poziom barbera, a nie wiek klienta.

    Wtedy złożone strzyżenie kosztuje tyle, co u dorosłego, a w droższych miejscach męskie sięga 150-200 zł. Czytelnik z naszego przykładu trafił więc na górne widełki (tak, jest z Warszawy). "200 zł zdecydowanie nie jest jedyną opcją" – podsumowuje Łukasz Badowski w InnPoland.

    Ile kosztuje fryzura dla dziecka w skali roku i jak nie przepłacić?

    Cennik to nie wszystko, bo jeszcze liczą się same włosy. Przy gęstych i falowanych natura robi połowę roboty, więc wystarczy dobre cięcie. Cienkie, proste włosy same nie utrzymają objętości, więc barber teksturyzuje górę nożyczkami, suszy ją i stylizuje kosmetykiem, a to więcej czasu i wyższy rachunek.

    Z wyliczeń InnPoland wynika, że 200 zł co miesiąc to 2400 zł rocznie na jedno dziecko, a przy dwójce – 4800 zł. Cztery takie wizyty zjadłyby całe 800 plus na dziecko. To sporo jak za fryzurę, którą trzeba odświeżać, żeby trzymała kształt.

    Na szczęście da się tego uniknąć. Wystarczy porównać kilka salonów, zapytać o osobny cennik dla dzieci i sprawdzić, co dokładnie obejmuje usługa. Dosłownie jak na targu, gdy po obejrzeniu kilku stoisk z warzywami wybieramy najlepszego brokuła.