Polski żołnierz w mundurze z karabinem, MON przygotowuje ustawę o gotowości obronnej państwa
MON pisze "ustawę przedwojenną". Wojsko, firmy i urzędnicy dostaną nowe zadania. Fot. tomeqs / Shutterstock

Urzędnicy zasiądą w ławkach akademii wojskowej, a sama armia dostanie nowe uprawnienia jeszcze przed ogłoszeniem stanu wojennego. MON pisze przepisy, które zdążyły już dostać potoczną nazwę "ustawy przedwojennej". Projekt ma być gotowy w ciągu dwóch tygodni. Resort nie podaje jednak kluczowej informacji.

REKLAMA

Polska ma lukę w obronie, o której mało kto mówi. Albo żyjemy normalnie, albo sięgamy po stan nadzwyczajny, z wojennym na czele. Tymczasem sabotaż na torach, ataki na infrastrukturę czy prowokacje przy granicy lądują gdzieś pomiędzy.

To tzw. zagrożenia hybrydowe, a więc działania, które szkodzą jak wojna, ale formalnie wojną nie są. Jak ustalił "Dziennik Gazeta Prawna", za projekt odpowiada wiceszef MON Paweł Zalewski. Formalnie będzie to ustawa o gotowości obronnej państwa.

– Chodzi o przygotowanie państwa do funkcjonowania i reagowania w warunkach zagrożeń, zanim pojawią się przesłanki do wprowadzenia stanu wojennego – tłumaczy wiceminister w rozmowie z gazetą.

MON przygotowuje "ustawę przedwojenną"

Najwięcej pytań budzi część o wojsku. Żołnierze na granicy z Białorusią wykonują dziś zadania policyjne. Nowe przepisy mają pozwolić na znacznie więcej. – Chodzi o możliwość wykorzystania wojska do działań kinetycznych, a nie policyjnych, jak ma to miejsce na granicy z Białorusią – mówi Zalewski.

"Kinetyczne" to wojskowy żargon. Chodzi o użycie siły i uzbrojenia, a nie o pilnowanie porządku. Według wiceministra takie działania byłyby możliwe zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. W tym drugim przypadku podstawą byłyby m.in. zobowiązania sojusznicze.

Projekt nie wziął się nagle. Już w piątek (2 października) informowała o nim "Rzeczpospolita", której prace nad ustawą potwierdził wydział medialny MON. Z ustaleń gazety wynika, że nowe przepisy pozwolą m.in. szybciej przerzucać wojska, także sojusznicze.

"Dostosowanie obowiązujących regulacji do współczesnych zagrożeń, w szczególności o charakterze hybrydowym, cybernetycznym i dezinformacyjnym" – tak cel prac opisywało ministerstwo. Resort przyznawał też, że przepisy o przygotowaniach obronnych są dziś porozrzucane po kilku rozporządzeniach Rady Ministrów, wydanych po uchwaleniu w 2022 r. ustawy o obronie Ojczyzny. Nowa ustawa ma wszystko zebrać w jednym miejscu.

Kiedy ustawa o gotowości obronnej zadziała?

Tu dochodzimy do sedna, bo każdy taki mechanizm jest tak dobry, jak jasne są zasady jego uruchamiania. Na razie resort posługuje się określeniem "sytuacje nagłe" i nie podaje szczegółowych warunków.

"Ustawa ma też doprecyzować zasady współpracy wojska z innymi służbami mundurowymi. Kluczowe będzie wskazanie, kiedy będzie można uruchomić te mechanizmy" – pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Na pytanie o konkrety Zalewski odpowiada krótko. – Będziemy to doprecyzowywać – zapowiada wiceminister.

Innymi słowy, wiemy już mniej więcej, co wojsko będzie mogło zrobić. Nie wiemy jeszcze, na czyj sygnał i kiedy władza może użyć wojska na terenie Polski.

Ustawa nie skończy się na mundurowych. Część firm już dziś ma przypisane zadania na rzecz obronności, a MON może zmusić do współpracy biznesy, które są na jego liście. Projekt ma pozwolić uruchamiać te zadania wcześniej i wybiórczo, także w razie zagrożenia hybrydowego przy pełnej gotowości obronnej. – Przedsiębiorcy wiedzą, że mają pewne zadania do wykonania na rzecz systemu obrony państwa. To nie musi być system sił zbrojnych, może być też system obrony cywilnej – podkreśla Zalewski.

Przepisy mają określić, jak firmy będą te zadania wykonywać i kto za nie zapłaci. Urzędnicy także zostaną przeszkoleni. MON chce, żeby ministrowie i wojewodowie obowiązkowo przechodzili Wyższy Kurs Obronny w Akademii Sztuki Wojennej, a dla kierowniczej kadry administracji państwowej mają powstać cykle szkoleń i ćwiczeń.

Pomysł jest świetny, bo podejmowania decyzji w kryzysie lepiej uczyć się na "sucho" niż na żywo, gdy nad głową lata dron. Pełny tekst projektu ma ujrzeć światło dzienne w ciągu dwóch tygodni.