
Sędzia Konrad Mielcarek po wybuchu afery z listem żelaznym dla Marcina Romanowskiego zablokował konto w mediach społecznościowych. Szkoda, bo były tam ciekawe rzeczy: gratulacje dla Brauna, antyszczepionkowe posty. Teraz przedstawia swoją wersję wydarzeń i zapewnia, że uniewinniał też polityków PO. Sprawdzamy, ile jest prawdy w jego deklaracjach o całkowitej bezstronności.
Sędzia Konrad Mielcarek, który zapewnił nietykalność Marcinowi Romanowskiemu, udzielił głośnego wywiadu. Przekonuje w "Rzeczpospolitej", że jest niezawisły, a jego wpisy na X wyciągnięto z kontekstu. Kim jest sędzia, o którym mówi dziś cała Polska?
"Poglądy nie miały wpływu na wyroki". Sędzia od sprawy Romanowskiego odpiera zarzuty
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał nieprawomocne postanowienie o przyznaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu (byłemu wiceministrowi sprawiedliwości ściganemu w związku z aferą Funduszu Sprawiedliwości). Decyzja ta oznacza, że przebywający za granicą polityk, po uprawomocnieniu orzeczenia, nie może zostać zatrzymany na terytorium Polski.
Za tą orzeczniczą poduszką powietrzną stoi jeden człowiek: sędzia Konrad Mielcarek. Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek nazwał go "neosędzią ze stajni Ziobry", na co Mielcarek odpowiedział zapowiedzią pozwu o ochronę dóbr osobistych.
Na jaw wyszła jego niezwykle barwna aktywność na portalu X (dawniej Twitter). Mielcarek szybko schował swój profil za kłódką, a następnie udzielił obszernego wywiadu dziennikowi "Rzeczpospolita", w którym spróbował wytłumaczyć się ze swoich poglądów i decyzji. Profil następnie odblokował.
Soczysty wywiad. Jak Mielcarek tłumaczy się z wpisów na X?
W rozmowie z "Rzeczpospolitą" sędzia Mielcarek przyznał, że konto na portalu X należy do niego, ale stanowczo zaprzeczył, jakoby jego osobiste przekonania wpływały na wydawane wyroki.
Głośno było o wpisach, w których Mielcarek składał gratulacje liderowi Konfederacji Korony Polskiej. Sędzia tłumaczy to sprawą... sieci sklepów Lidl.
"Gratulacje dotyczyły wyłącznie jego zaangażowania w konkretną sprawę związaną z planowaną budową centrum dystrybucyjnego Lidla w Gietrzwałdzie, w pobliżu sanktuarium. [...] Ponieważ mój syn chodził do jednej klasy z jego synem, miałem z nim również osobistą styczność i pogratulowałem mu bezpośrednio na portalu" – twierdzi.
Mielcarek nie ukrywa swojego sceptycyzmu wobec medycyny i działań z okresu pandemii: "Jestem przeciwnikiem szczepień i nikt z mojej rodziny nie zaszczepił się przeciwko covid-19".
Odrzuca jednak zarzuty, że posługiwał się sfałszowanym paszportem covidowym: "Chodziło o wyjątkową, dramatyczną sytuację rodzinną z okresu pandemii, związaną z możliwością pożegnania się w szpitalu z umierającym teściem. [...] Wyciąganie dziś tego rodzaju rodzinnych epizodów [...] jest głęboko niestosowne". Co właściwie oznacza to tłumaczenie? Nie wiadomo.
Sędzia Mielcarek orzekał też w sprawie kierowcy lawety, który jeździł po Warszawie z wielkimi, drastycznymi zdjęciami martwych płodów (oskarżonego o prezentowanie treści nieprzyzwoitych). Mielcarek kierowcę uniewinnił. Jak to uzasadnia?
"Ze względu na moje osobiste przekonania zastanawiałem się, czy nie powinienem wyłączyć się z tej sprawy. [...] Zwróciłem w uzasadnieniu uwagę, że język debaty publicznej ulega radykalizacji. Sama kontrowersyjność czy drastyczność przekazu nie przesądza jeszcze o odpowiedzialności za to wykroczenie".
Sędzia przesyłał dalej wpisy Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski, w których próby pociągnięcia Romanowskiego do odpowiedzialności nazywano "farsą" i "haniebną akcją".
"Podałem dalej wpis [...], ale dotyczył on przeszukania klasztoru dominikanów w Lublinie, w którym miał się rzekomo ukrywać Romanowski. Właśnie te czynności budziły moje zastrzeżenia, a nie same poszukiwania podejrzanego".
Zobacz także
"Karałem i uniewinniałem obie strony"
Mielcarek przekonuje, że przypisywanie mu łatki politycznego nominata jest krzywdzące. Na dowód swojej niezależności przypomina wyroki, w których orzekał na korzyść polityków dawnego obozu rządzącego (PO/KO).
Uniewinnił Henryka Wujca (doradcę prezydenta Bronisława Komorowskiego) w sprawie o wypadek drogowy. Uniewinnił też Sławomira Neumanna (prominentnego polityka PO) w głośnej sprawie dotyczącej nieprawidłowości przy kontraktach okulistycznych. Nakazał kontynuowanie śledztwa przeciwko ministrowi Jerzemu Millerowi w sprawie katastrofy smoleńskiej (za co w 2012 roku prasa nazwała go "rozgrzanym sędzią").
Dodaje też, że po awansie do Sądu Okręgowego trafił do wydziału ubezpieczeń, gdzie masowo uwzględniał odwołania byłych funkcjonariuszy PRL od decyzji obniżających im emerytury na mocy ustawy dezubekizacyjnej, odrzucając zasadę odpowiedzialności zbiorowej.
Kim jest sędzia Mielcarek i co właściwie zrobił?
Ma nieoficjalny oczywiście status "neosędziego". W 2021 roku prezydent Andrzej Duda powołał go do Sądu Okręgowego w Warszawie na wniosek upolitycznionej neo-KRS. Mielcarek podpisał listę poparcia do neo-KRS dla Stanisława Zduna (jednego z kluczowych sędziów łączonych z obozem dobrej zmiany) oraz pełnił funkcję komisarza wyborczego z nadania dawnej ekipy Ministerstwa Sprawiedliwości.
Zgodnie z art. 281 § 2 Kodeksu postępowania karnego (notabene przepis ten zaostrzył w poprzedniej kadencji sam Zbigniew Ziobro), wydanie listu żelaznego w śledztwie wymaga zgody prokuratora. Prokuratura kategorycznie sprzeciwiła się wydaniu takiego dokumentu, wskazując, że Romanowski ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Mimo braku formalnej przesłanki, sędzia Mielcarek list żelazny wydał.
Przypomnijmy: Romanowskiemu prokuratura chce postawić 11 zarzutów, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przywłaszczenie 107 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości. Gdy węgierska policja weszła do mieszkania Romanowskiego, okazało się, że za pobyt na Węgrzech poseł pobierał od prawicowego think tanku równowartość ok. 42 tys. zł miesięcznie – "mimo minimalnego zakresu pracy".
Czy poglądy naprawdę nie miały wpływu?
Obraz, jaki wyłania się z wywiadu w "Rzeczpospolitej", prezentuje sędziego jako niezależnego państwowca, który padł ofiarą medialnej nagonki. Jednak wydanie listu żelaznego dla kluczowego polityka Suwerennej Polski przy pominięciu kategorycznego wymogu zgody prokuratora (art. 281 § 2 kpk) trudno wyjaśnić wyłącznie "wypełnianiem sumienia".
Mielcarek twierdzi, że jego kariera za Ziobry zwolniła. Fakty pokazują jednak, że to w tym okresie uzyskał awans od neo-KRS, podpisywał listy poparcia dla sędziowskich sojuszników władzy i pobierał wynagrodzenie jako komisarz wyborczy.






