
Waldemar Żurek podczas środowej konferencji prasowej poinformował o nowych szczegółach ws. afery Zondacrypto, a także poruszył temat Romana Giertycha, który występuje jako obrońca Przemysława Krala. Mówiąc o łączeniu roli polityka i adwokata, a także upolitycznianiu śledztw, prokurator generalny wytoczył własne argumenty nawiązujące do PiS oraz afery RARS.
"Na polecenie prokuratury policja i CBA zatrzymały dziś trzy osoby. W toku prowadzonych przeszukań zabezpieczono między innymi luksusowe auta, zegarki, biżuterię oraz znaczną ilość gotówki" – przekazał w środę 2 września za pośrednictwem serwisu X minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Dodał także, że osobną operację prowadziło Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, którego funkcjonariusze zabezpieczali dokumentację w siedzibach Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Tego samego dnia odbyła się konferencja prasowa, na której prokurator generalny podał więcej szczegółów o zatrzymanych, a także odpowiadał na pytania dziennikarzy m.in. o upolitycznienie śledztwa ws. Zondacrypto.
Roman Giertych obrońcą Przemysława Krala. Minister Żurek o łączeniu ról
W trakcie spotkania z mediami Waldemar Żurek został zapytany o jego stosunek do faktu, że obrońcą Przemysława Krala jest Roman Giertych, czynny polityk Koalicji Obywatelskiej. Dziennikarze dopytywali, czy taka sytuacja nie wpływa negatywnie na toczące się śledztwo i czy nie świadczy o jego politycznym nacechowaniu.
– Każdy poseł może wykonywać swój zawód. Część posłów zawiesza wykonywanie swojego zawodu, ale to jest ich dobra wola. Nie mamy takiego prawa, które by zakazywało posłowi wykonywania zawodu – oświadczył Waldemar Żurek.
Odpowiadając na pytania o łączenie funkcji polityka i adwokata, minister nawiązał do śledztwa dotyczącego Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS). Jednostka ta została stworzona za czasów rządów PiS, a zarządzał nią zaufany człowiek byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Prokurator generalny przypomniał, że w tamtej sprawie również występuje czynny polityk, który równocześnie jest adwokatem. Jak zaznaczył, postawa tego parlamentarzysty wywołała u niego duże zdziwienie.
– Tamten poseł, występując w mediach, mówi, że w Polsce nie ma terminu "neosędziowie", ale w pismach procesowych kierowanych do brytyjskiego sądu mówi, że jego klient nie może liczyć na dobry wyrok w Polsce, bo są tu "neosędziowie" – wskazał minister.
Dodał, że mowa tu o polityku reprezentującym PiS, u którego można zaobserwować "rozdwojenie jaźni", ponieważ w roli polityka i adwokata prezentuje on całkowicie przeciwne poglądy. Żurek podkreślił przy tym, że podobnych działań nie widział w przypadku posła Romana Giertycha.
Zobacz także
Przestępcy sami wybierają adwokatów. Żurek przypomina prawo
W dalszej części wypowiedzi Waldemar Żurek zwrócił uwagę na przepisy oraz zasady etyki zawodowej, jakimi muszą kierować się adwokaci. Wyjaśnił mechanizm nawiązywania współpracy z klientami, zdejmując z prawników odpowiedzialność za to, kto się do nich zgłasza.
– Przestępcy sami wybierają sobie pełnomocników. Adwokat, który zostaje wybrany, ma bardzo niewielką listę przesłanek, które pozwalają mu odmówić przyjęcia pełnomocnictwa, bo naraziłby się w korporacji na odpowiedzialność dyscyplinarną – wytłumaczył minister, nakreślając uwarunkowania prawne dotyczące obrońców.
Na zakończenie tego wątku prokurator generalny podsumował swoje stanowisko względem prawników pełniących mandaty poselskie, stawiając na pierwszym miejscu skuteczność wymiaru sprawiedliwości i transparentność procesów. – Jeżeli takie osoby (przestępcy – red.) zgłaszają się do pełnomocników, którzy są posłami i pozwala to na wykrycie przestępstw (...), to ja się z tym godzę. Dla mnie najważniejsze jest, żeby dopaść przestępców – zaznaczył Żurek. Przypomnijmy, że Kral z Zondacrypto poszedł na współpracę z prokuraturą i liczy na złagodzenie kary.






