Stoisko alkoholem w sklepie zagrodzone taśmą, nocna prohibicja w całej Polsce
Sejm uchwalił nocną prohibicję. Zakaz miałby ruszyć 1 stycznia 2027. Fot. Anastasiya_Rav / Shutterstock

Sejm przegłosował nocną prohibicję w całym kraju, ale zakaz nie wszędzie mógłby obowiązywać od 22:00 do 6:00. W niektórych miejscach alkohol zniknąłby ze sklepów już o 21:00 albo wróciłby na półki dopiero o 9:00. Wszystko zależałoby od tego, gdzie mieszkamy.

REKLAMA

W czwartek (8 października) za przyjęciem ustawy zagłosowało 400 posłów, 29 było przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu. Podstawą był projekt Lewicy, który Komisja Zdrowia uznała za wiodący. Do zmian zgłoszono 37 poprawek, komisja rekomendowała przyjęcie tylko pięciu, ale na sali plenarnej przeszły też poprawki PSL.

To jeszcze nie koniec drogi, bo ustawa trafi do Senatu, a na końcu potrzebny będzie podpis Karola Nawrockiego, którego na tym etapie nikt nie może być pewien. Takie zakazy działają już lokalnie m.in. w Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Olsztynie, a w naTemat opisywaliśmy, jak prohibicja w Warszawie ruszyła na pełnej.

Zakaz sprzedaży alkoholu w nocy. Kogo dotknęłaby nocna prohibicja?

Sedno nocnej prohibicji mieściłoby się w jednym zdaniu, które sejmowy druk nr 2856 chce dopisać do ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

"Zabrania się na obszarze kraju sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży między godziną 22:00 a godziną 6:00" – czytamy w proponowanym art. 14 ust. 1b.

Zakaz dotyczyłby więc handlu na wynos, w sklepach i na stacjach paliw. Restauracje, bary, puby, hotele i lotniska pozostałyby poza nim. Ogólnokrajowe godziny byłyby jednak tylko punktem wyjścia, bo według projektu rada gminy mogłaby uchwałą ograniczyć sprzedaż także między 21:00 a 22:00 albo między 6:00 a 9:00. W jednych gminach zakaz zacząłby się więc o 21:00, w innych skończyłby dopiero o 9:00, a w jeszcze innych obowiązywałyby godziny między 22:00 a 6:00.

Zdecydowaną większość alkoholu Polacy i tak kupują za dnia. Posłanka Joanna Wicha, współautorka ustawy, przekonuje, że tam, gdzie gminy wprowadziły nocny zakaz, spadła liczba przestępstw i interwencji policji.

Zakaz reklamy alkoholu i promocji "6+6”. Ile mogłaby wynieść kara?

Dotychczasowy wyjątek reklamy dla piwa zniknąłby z ustawy, a w jego miejsce weszłoby jedno krótkie zdanie. "Zabrania się na obszarze kraju reklamy i promocji napojów alkoholowych" – brzmi proponowany art. 13¹ ust. 1.

Definicja promocji byłaby szeroka i łatwo w niej znaleźć sklepowe promocje z gratisowymi puszkami, bo obejmowałaby m.in. "sprzedaż napojów alkoholowych z zastosowaniem upustów, rabatów, bonifikat, pakietów i programów lojalnościowych" – czytamy projekcie.

Business Insider relacjonuje, że wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka potwierdziła w Sejmie, że "to oznacza koniec wyjątków i promocji cenowych i ilościowych w stylu '6+6' czy gier losowych, które sprzyjały impulsywnym decyzjom szkodzącym zdrowiu".

Furtka zostałaby tylko dla promocji prowadzonej wewnątrz hurtowni, sklepów sprzedających wyłącznie alkohol oraz punktów, w których napoje pije się na miejscu. Przejście do nowych zasad łagodzi poprawka Polski 2050, bo już wydane zezwolenia na gry losowe "zachowują ważność na okres, na jaki zostały udzielone".

Piwo dostałoby jednak okres przejściowy. Jego reklama "jest dozwolona na dotychczasowych zasadach niedłużej niż do dnia 31 grudnia 2027 r." – czytamy w art. 6 przepisów przejściowych.

Za reklamę lub promocję wbrew zakazowi projekt przewiduje grzywnę od 30 tys. zł do 1 mln zł, karę ograniczenia wolności albo obie te kary łącznie. Droższe byłyby też zezwolenia na sprzedaż, bo opłata za alkohole do 18 proc. wzrosłaby z 525 zł do 1050 zł, a za mocniejsze z 2100 zł do 4200 zł.

Sponsorzy mogliby odetchnąć, bo jak zapewnia Kęcka, zasady sponsoringu zostałyby bez zmian. – Nie zmieni się możliwość informowania o swojej działalności przez winnice i browary – mówiła w Sejmie wiceminister.

Sprzedaż wina przez internet i degustacje. Co mogliby zyskać winiarze?

Pakiet PSL dopisuje do ustawy pojęcie, którego w pierwotnym druku w ogóle nie było. Wydarzenie enokulinarne to według poprawki "publiczne wydarzenie edukacyjne, enoturystyczne lub o charakterze turystyki kulinarnej, w szczególności impreza, targ, festyn, pokaz, winobranie, konkurs" – czytamy w druku nr 2856-A.

Dozwolone miałyby być też degustacje, płatne i bezpłatne, jeśli obejmują wyroby winiarskie, a w miejscu degustacji wisi widoczna informacja o szkodliwości spożywania alkoholu.

Sejm otworzył też sprzedaż wina przez internet. Gdyby przepisy weszły w życie, wino kupilibyśmy w sieci, ale wyłącznie z odbiorem w punkcie sprzedaży alkoholu, a towar odebrałby sam kupujący, po sprawdzeniu tożsamości i wieku. Ministerstwo Zdrowia blokowało ten pomysł, bo weryfikacja wieku w sieci będzie możliwa dopiero po dodaniu odpowiedniej funkcji do mObywatela. Odbiór u sprzedawcy omijałby problem, bo dokument sprawdziłby człowiek przy kasie.

– Polska branża winiarska rośnie o 20 proc. rok do roku. A nowe prawo pozwoli jej się rozwijać. W końcu będzie można kupić polskie wino przez internet – mówi autor poprawek, poseł PSL Jacek Tomczak. Winiarze mogliby więc mieć powód do toastu, ale ze świętowaniem lepiej poczekać na Senat i prezydenta.