
10 października politycy PiS na czele z Jarosławem Kaczyńskim pojawili się na placu Piłsudskiego w Warszawie na obchodach miesięcznicy smoleńskiej. Byli tam też kontrmanifestanci, którzy wykrzykiwali "kłamca, kłamca" w kierunku prezesa. On natomiast nagle wypalił ostre słowa o Władimirze Putinie i jego rzekomych sojusznikach. Padły poważne oskarżenia.
Każdy, kto choć raz słyszał o obchodach miesięcznicy smoleńskiej, ten wie, że kończy się ona zazwyczaj zdenerwowaniem, awanturami, krzykami i wzajemnymi oskarżeniami. Napięcia rodzą się szczególnie między politykami PiS a grupą aktywistów. Protestujący regularnie składają na placu Piłsudskiego wieniec z napisem obarczającym Lecha Kaczyńskiego winą za katastrofę ("Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który, ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski").
Kaczyński wypalił o Putinie i jego sojusznikach na miesięcznicy smoleńskiej
Z kolei Jarosław Kaczyński wygłasza przemowy, w którym nie omieszka nawiązać do zachowania manifestantów. Na ostatniej miesięcznicy poirytowanie prezesa PiS sięgnęło jednak zenitu, gdy próbowano zagłuszyć jego wypowiedzi okrzykami "kłamca, kłamca!".
– Jest tak, jak co miesiąc. Co miesiąc nie jest wykonywane to, co jest zapisane w prawie. Nie ma izolacji tych ludzi, którzy przeszkadzają naszym religijnym uroczystościom. Mamy do czynienia z zaciekłą walką z pamięcią – mówił Kaczyński.
– Ja wiem, że na początku po zamachu smoleńskim twierdzono, że społeczeństwo szybko zapomni. Takie było oczekiwanie Putina i innych rosyjskich zbrodniarzy. Ci zbrodniarze mają tutaj swoich sojuszników. Tydzień w tydzień, przy tolerancji policji, grożąc zabójstwami, prowadzą swoją przestępczą działalność – określił prezes PiS i po chwili postanowił zapewnić wszystkich, że "to się skończy". – Ci ludzie zostaną potraktowani zgodnie z prawem, a sprawa smoleńska wróci z całą siłą. Nie zdołacie oszukać narodu i światowej opinii publicznej. Był zamach i to zbrodnia Putina! – skwitował prezes PiS.
Zobacz także
To nie pierwsze takie oskarżenia ze strony Kaczyńskiego
To nie pierwszy raz, gdy Kaczyński na miesięcznicy smoleńskiej się nie hamował. We wrześniu 2026 roku mówił o Putinadzie. – Mamy do czynienia z Putinadą, mamy do czynienia z akcją, która jeśli w końcu kiedyś polskie państwo zdecyduje się na to, żeby walczyć z rosyjską agenturą, to nie mam wątpliwości, że dotrze i do tej grupy, szczególnie do jej przywódcy – stwierdził, sugerując, że chodzi o kontrmanifestantów.
Z kolei w maju Kaczyński też wybuchł na miesięcznicy smoleńskiej i grzmiał o "agentach Putina". Dodajmy, że ostatnio zrobiło się głośno o lipcowych obchodach miesięcznicy smoleńskiej. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście bada sprawą kradzieży wieńca, który składają co miesiąc przeciwnicy tych obchodów. Śledczym udało się jednak dotrzeć do nagrania z monitoringu, na którym widać trzech mężczyzn włamujących się do wózka rowerowego. Jednym z nich mógł być Antoni Macierewicz, a nagranie z monitoringu może pogrążyć posła PiS.




