Elizabeth Holmes
Dokument o Elizabeth Holmes wymyka się definicjom Fot. materiały prasowe

Tajemniczy dokument, o którym jeszcze niedawno mało kto słyszał, rozbił bank. "Zobaczysz wszystko" ("You Can See Everything") zarobił w USA 15 mln dolarów w weekend otwarcia, zachwycił krytyków i stał się jednym z największych kinowych fenomenów roku. To niemal trzygodzinny film o "słynnej" oszustce Elizabeth Holmes, która wpuściła kamery do swojego życia tuż przed pójściem do więzienia. Brzmi jak klasyczny dokument? Pudło. Jeśli wierzyć Amerykanom, nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy.

REKLAMA

Elizabeth Holmes miała zrewolucjonizować medycynę. W 2003 roku założyła Theranos, firmę, która obiecywała przeprowadzać liczne badania krwi na podstawie zaledwie kilku kropli pobranych z palca. Krew trafiała do miniaturowego laboratorium – flagowego urządzenia firmy o nazwie Edison – które miało błyskawicznie wykrywać setki chorób: od podwyższonego cholesterolu, przez cukrzycę i HIV, aż po nowotwory. Testy miały być tanie i powszechnie dostępne.

Rewolucyjna technologia przyciągnęła miliardy dolarów, a Holmes stała się gwiazdą Doliny Krzemowej. Charakterystyczny czarny golf, głęboki głos i łatka "żeńskiego Steve'a Jobsa" budowały wizerunek genialnej wizjonerki.

Problem w tym, że urządzenia nie działały tak, jak deklarowano. Edison dawał niedokładne, a niekiedy zafałszowane wyniki, co mogło zagrażać życiu pacjentów. Aby ukryć ten fakt, firma potajemnie przeprowadzała testy na tradycyjnych urządzeniach konkurencji, m.in. Siemensa. Oszustwo ujawnił w 2015 roku dziennikarz John Carreyrou z "The Wall Street Journal". Theranos upadł, a Holmes została skazana na ponad 11 lat więzienia za oszukanie inwestorów, wśród których byli m.in. Rupert Murdoch i Henry Kissinger, oraz udział w spisku mającym na celu popełnienie oszustwa.

Jej historię opowiedział już serial "Zakazana krew" z Amandą Seyfried, nagrodzoną Złotym Globem za rolę przedsiębiorczyni. Powstał też dokument "Wynalazczyni: Dolina Krzemowa w kropli krwi". "Zobaczysz wszystko" nie jest jednak kolejną rekonstrukcją afery, którą wstrząsnęła Ameryką.

"Zobaczysz wszystko" to dokument o Elizabeth Holmes, który wymyka się definicjom

Twórcy, Nathan Fielder i Lance Oppenheim, postanowili przyjrzeć się Holmes z zupełnie innej strony. Pierwszy z nich jest znany z dziwacznych produkcji balansujących na granicy komedii, reality show i eksperymentu społecznego, takich jak "Złoty dotyk Nathana", "Próba generalna" i "The Curse". Drugi zwrócił na siebie uwagę dokumentami "Coś na kształt raju" i "Festiwal Renesansu", a niedawno wyreżyserował głośny film "Primetime" z Robertem Pattinsonem.

Filmowcy rozpoczęli zdjęcia w 2023 roku, kilka tygodni przed tym, jak Holmes miała zgłosić się do więzienia, by odbyć karę. Co więcej, to ona i jej partner Billy Evans zgodzili się pokazać ekipie swoje prywatne życie.

Sama sytuacja jest co najmniej osobliwa. Kobieta skazana za oszustwa zaprasza filmowców do własnego domu, a jednocześnie podtrzymuje swoją wersję wydarzeń: jest niewinna. Holmes wielokrotnie przekonywała, że nigdy nie chciała nikogo celowo wprowadzić w błąd, a jedynie poniosła porażkę. Czyli: miała dobre zamiary, ale nie wyszło – przynajmniej w jej wersji.

Fielder próbuje zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w Theranos, ale szybko okazuje się, że nie jest to proste zadanie. Im bliżej podchodzi do bohaterki, tym mniej rozumie. I właśnie wtedy, jeśli wierzyć amerykańskim widzom i krytykom, "Zobaczysz wszystko" zaczyna robić się naprawdę dziwne.

Film nie przypomina klasycznego dokumentu, w którym oglądamy kolejne gadające głowy, archiwalne nagrania i chronologicznie uporządkowane fakty. Zamiast tego dostajemy niezręczne rozmowy, nieoczekiwane sytuacje i momenty, w których trudno rozstrzygnąć, czy mamy do czynienia ze szczerością, manipulacją, występem, czy może czymś jeszcze innym. Pojawiają się określenia: "osobliwy", "dziwny", "eksperymentalny", "postmodernistyczny geniusz". To jeszcze dokument czy już psychologiczny eksperyment? A może po prostu inscenizacja? Zresztą sam plakat, z niepokojąco szerokim uśmiechem Holmes i Fielderem czającym się za jej plecami, przypomina... horror.

W filmie pojawiają się m.in. inscenizowane rekonstrukcje spotkań, których reżyser nie mógł nagrać. W rolę Holmes ponownie wciela się... Amanda Seyfried (Billy'ego Evansa gra Christopher Abbott). Dokument opowiada więc o prawdziwej osobie za pomocą aktorki, która wcześniej grała ją w fabularnym serialu. Robi się naprawdę meta.

Rekonstrukcje stają się częścią opowieści o tym, jak tworzymy wizerunki innych ludzi, jak łatwo pomylić czyjąś wersję wydarzeń z prawdą i czy w ogóle da się obiektywnie opowiedzieć historię osoby, która nieustannie próbuje kontrolować narrację o sobie. Czy kamera naprawdę pozwala zobaczyć, kim ktoś jest? Tytuł "Zobaczysz wszystko" okazuje się wyjątkowo przewrotny.

Co więcej, pytania zaczynają obejmować także samego Fieldera i jego metody pracy. Czy dokumentalista może pozostać obiektywny, kiedy tak bardzo angażuje się w historię bohaterki? W "Zobaczysz wszystko" dzieje się tyle dziwnych rzeczy, że lepiej nie czytać spoilerów. Wystarczy wspomnieć, że po pójściu Holmes do więzienia Evans postanawia stworzyć... model AI przypominający jego partnerkę.

Fot. Materiały prasowe

15 mln dolarów w weekend. Dokument "You Can See Everything" rozbił bank

O tym, że "Zobaczysz wszystko" jest czymś więcej niż festiwalową ciekawostką (film miał premierę 6 września na Telluride Film Festival, a 16 października wszedł do kin w USA) świadczą wyniki amerykańskiego box office'u.

Jak podał "Variety", film zarobił w weekend otwarcia 15 mln dolarów, mimo że wyświetlano go w zaledwie 855 kinach. To wynik, którego mogłoby pozazdrościć mu niejeden film fabularny, a dla dokumentu jest wręcz spektakularny. Przed premierą prognozowano wpływy na poziomie 7–8 mln dolarów. Produkcja zajęła drugie miejsce w amerykańskim box office'ie, ustępując jedynie nowej adaptacji gry "Street Fighter", która zarobiła 30 mln dolarów, ale wystartowała w 3575 kinach.

"Zobaczysz wszystko" nie jest filmem koncertowym ani dokumentem o gwieździe muzyki, a właśnie takie dokumentalne produkcje najczęściej przyciągają do kin szeroką publiczność. Do tego trwa niemal trzy godziny, a przez trzy lata nikt nie wiedział, że taki film w ogóle powstaje. Mimo to widzowie ruszyli na seanse. Słynne studio A24, które wyprodukowało film za około 7 mln dolarów, poinformowało o ponad 2 tys. wyprzedanych pokazów.

Skąd ten fenomen? Znaczenie ma oczywiście sama Elizabeth Holmes, jedna z największych i najbardziej ikonicznych oszustek w USA, której sprawa, jak widać, wciąż budzi emocje. "Variety" zwraca jednak uwagę także na entuzjastyczne recenzje, efekt poczty pantoflowej i nazwisko Fieldera. Twórca wypracował sobie rozpoznawalny styl, w którym rzeczywistość płynnie przechodzi w inscenizację, a widz nie zawsze wie, gdzie kończy się żart, a zaczyna coś poważnego. Sukces filmu jego i Oppenheima pokazuje, że publiczność jest gotowa na eksperymentalne kino, o ile dostaje coś ekscytującego i nieprzewidywalnego. A to ważny sygnał dla kin, które od lat zmagają się z konkurencją streamingu, będącego głównym domem dla wielu dokumentów.

W przypadku "Zobaczysz wszystko" istotna okazała się również obawa przed spoilerami. Film zawiera nieoczekiwane zwroty i sceny, o których widzowie wolą nie czytać przed seansem. Część publiczności ruszyła więc do kin, zanim szczegóły historii rozlały się po internecie.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Jeden z najlepszych filmów roku". "Zobaczysz wszystko" kupił i krytyków, i widzów

Spektakularnym wynikom finansowym towarzyszą równie spektakularne recenzje. Na Rotten Tomatoes film uzyskał 99 proc. pozytywnych ocen na podstawie 117 publikacji. Nota widzów? 98 proc. Rzadko trafiają się takie wyniki. Niektórzy piszą nawet, że to najlepsze trzy godziny, jakie spędzili w kinie (a tyle trwała chociażby "Odyseja").

Owen Gleiberman z "Variety" określił film jako "jedyny w swoim rodzaju psychodramatyczny cyrk", będący połączeniem reality TV i filmu o wspólnym spędzaniu czasu. Krytyk zauważa, że produkcja zaciera granice między rzeczywistością, występem, oszustwem i... chorobą psychiczną, aż widz trafia do niejednoznacznej przestrzeni, w której wszystkie te elementy się spotykają.

Richard Brody z "The New Yorkera" zwraca uwagę na samego Fieldera. W recenzji napisał: "Nic, co odkrywa Fielder, nie może przebić tego, co już powszechnie wiadomo, dlatego jego obserwacje nieuchronnie komplikują publiczny wizerunek [Holmes]. Portret Holmes i pokazanie metod pracy reżysera sprawiają, że jego pytania zaczynają zwracać się ku niemu samemu. Fielder musi ocenić, a nawet zrewidować podstawowe założenia dotyczące jej, a także życia w ogóle. Mimo całej tej nieprzyjemności film jest czymś więcej niż fascynującym i pomysłowym dziełem: jest dziwnie, poetycko i przejmująco piękny".

Adrian Horton z "The Guardiana" przyznaje z kolei, że dokument okazał się "jeszcze bardziej szokujący, pełen zwrotów akcji, wielowarstwowy i odkrywczy, niż można było się spodziewać". Nazywa też "Zobaczysz wszystko" "oszałamiającym i wspaniale destabilizującym labiryntem psychologicznych luster", w którym dochodzi do wyjątkowego zderzenia reżysera z bohaterką.

Nick Schager z "The Daily Beast" nie miał wątpliwości i napisał, że "Zobaczysz wszystko" to "nie tylko film roku, lecz także dokument, który może stanąć ramię w ramię z największymi dziełami w historii tego gatunku". Alison Willmore z "Vulture", w recenzji zatytułowanej "Nathan Fielder nakręcił film roku", określiła produkcję jako "surrealistyczne, boleśnie intymne okno na to, jak próbujemy ustalić, czy naprawdę wiemy, co dzieje się w głowie i sercu drugiego człowieka, gdzie kończy się manipulacja, a zaczyna zaangażowanie".

Nie wszyscy krytycy byli bezkrytyczni. Stephanie Zacharek z "Time" chwaliła drugą połowę filmu, określając ją jako "niepokojąco uwodzicielską", ale zarzuciła całości nadmierną przekorę. Uznała też, że rozważania o obiektywizmie dokumentalisty nie są dziś szczególnie odkrywcze, zwłaszcza dla osób dobrze znających ten gatunek.

Jednak nawet ta uwaga, w zestawieniu z morzem pochwał ze strony amerykańskich widzów i krytyków, pokazuje, że Fielder i Oppenheim nie stworzyli po prostu kolejnego dokumentu o wielkim przekręcie. Zrobili coś nieprzewidywalnego, oryginalnego i dziwnego. Tak powstają fenomeny. W Polsce przekonamy się o tym na własne oczy już 6 listopada, kiedy "Zobaczysz wszystko" wejdzie do kin.