
Porażka Donalda Trumpa nie przywróci świata, w którym Stany Zjednoczone biorą na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy – przekonuje prof. UAM Michał Urbańczyk. W "Rozmowie naTemat" ostrzega przed powrotem Zachodu do interesów z Rosją, co uważa za nieuchronne, i wzywa Polskę do przygotowań na ten stan. W kontekście bezpieczeństwa twierdzi, że potrzebna jest nam jakaś forma powszechnego poboru do wojska.
Wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych mogą ograniczyć swobodę działania prezydenta, ale wiązanie z nimi nadziei na rozwiązanie polskich problemów z bezpieczeństwem jest pułapką. To jeden z najważniejszych wniosków rozmowy Pawła Orlikowskiego z prof. UAM Michałem Urbańczykiem, prawnikiem i badaczem amerykańskiego systemu konstytucyjnego. Gość "Rozmowy naTemat" studzi oczekiwania zarówno wobec możliwego odsunięcia Donalda Trumpa, jak i przyszłej polityki Demokratów.
Trump z ograniczeniami, ale nie poza Białym Domem
Prof. Urbańczyk wskazuje, że utrata kontroli nad choćby jedną izbą Kongresu utrudniłaby Republikanom uchwalanie ustaw. Szczególne znaczenie przypisuje Senatowi, który uczestniczy w zatwierdzaniu nominacji do administracji i sądów federalnych. Do tego dochodzi kontrola nad ludźmi prezydenta.
– Amerykanie bardzo poważnie traktują przestępstwa krzywoprzysięstwa – podkreśla ekspert, wyjaśniając znaczenie przesłuchań przed komisjami senackimi. W jego ocenie perspektywa składania zeznań mogłaby powstrzymywać urzędników przed decyzjami naginającymi prawo.
Nie oznacza to jednak rychłego usunięcia Trumpa z urzędu. Urbańczyk przewiduje, że Demokraci po zdobyciu Izby Reprezentantów uruchomiliby impeachment, ale nie widzi realnych szans na zebranie w Senacie większości potrzebnej do skazania prezydenta. Ostrzega też, że nieudana próba rozliczenia Trumpa i paraliż administracji mogłyby ostatecznie zaszkodzić samym Demokratom.
Amerykański "dobrotliwy wujek" nie wróci
Dla Polski ważniejsze od partyjnego wyniku może się okazać zrozumienie trwałej zmiany amerykańskich priorytetów. Zdaniem rozmówcy naTemat nawet demokratyczny prezydent nie odtworzy relacji transatlantyckich z lat 90. Zmienić może się język i styl dyplomacji, ale oczekiwanie większej odpowiedzialności Europy pozostanie.
– Nie będzie powrotu do takiej sytuacji, gdzie Ameryka jest takim właśnie liberalnym, dobrotliwym wujkiem, strażnikiem, który dba o swoje dzieci – mówi prof. Michał Urbańczyk.
Jak relacjonuje, podczas rozmów w Waszyngtonie również w środowiskach sprzyjających Demokratom słyszał, że NATO musi się zreformować, a Europejczycy powinni w większym stopniu zadbać o własną obronę.
– Jakie my mamy prawo do tego, żeby żądać, aby dzieciaki z Idaho, Wisconsin albo Kansas broniły nas przed Rosją? – pyta retorycznie.
Zobacz także
Reset z Rosją? "On na pewno nastąpi"
Urbańczyk przekonuje, że dla Waszyngtonu najważniejszym strategicznym konkurentem pozostają Chiny. Dlatego przestrzega przed założeniem, że zmiana gospodarza Białego Domu automatycznie przyniesie radykalnie inną politykę wobec Moskwy.
Przewiduje też, że zawieszenie broni w Ukrainie uruchomi dążenia do odbudowy relacji handlowych z Rosją. W jego ocenie zainteresowane będą nimi zarówno Stany Zjednoczone, jak i liczne państwa europejskie.
– On na pewno nastąpi – mówi o resecie. – Niezależnie od tego, czy w Białym Domu będzie republikanin, czy demokrata.
To prognoza, z której profesor wyprowadza konkretne ostrzeżenie dla Polski: trzeba przygotować się na taki scenariusz politycznie, gospodarczo i militarnie. Samo oburzenie na decyzje sojuszników nie zabezpieczy polskich interesów. – Nie ma tu pojęcia zdrady, jest tylko walka o interesy – stwierdza.
"Potrzebna jest jakaś forma poboru"
Najostrzejsza część rozmowy dotyczy polskich przygotowań do zagrożeń. Urbańczyk krytykuje skalę wewnętrznego konfliktu i zarzuca politykom różnych obozów niewykorzystanie ostatnich lat. Domaga się poważnej debaty o obronie cywilnej, liczebności armii i obowiązkach obywateli.
– Potrzebna jest jakaś forma poboru i mówię to z ciężkim sercem, jako ojciec trójki dzieci, ale potrzebna jest jakaś forma poboru. Nikt o tym w ogóle nie chce mówić – podkreśla.
Stawia również pytanie o objęcie takim obowiązkiem kobiet. Nie przedstawia gotowego modelu, lecz apeluje, by politycy przestali unikać trudnych tematów.
W jego ocenie Polska ma zasoby, przedsiębiorczych obywateli i potencjał, by skuteczniej bronić swoich interesów. Warunkiem jest uczciwa rozmowa o zagrożeniach. – Potrzebni są liderzy polityczni, którzy przestaną Polaków, mówiąc wprost, okłamywać, tylko zaczną mówić rzeczywiście, jak wygląda sytuacja – podsumowuje.
Pełna "Rozmowa naTemat", której gościem jest prawnik i amerykanista prof. UAM Michał Urbańczyk, dostępna jest na górze strony oraz na naszym kanale YouTube pod tym linkiem.






