
Wizja paktu senackiego prawicy z Grzegorzem Braunem, który ma forsować Karol Nawrocki, rozpala politykę. Do tego w ostatnim sondażu wzrosły notowania Konfederacji Korony Polskiej. – Myślę, że tę koalicję pan prezydent już montuje. Zaczął się proces wybielania Grzegorza Brauna – mówił w TVN24 Radosław Sikorski. Co na to w partii Brauna? Jak słyszymy, żadnych rozmów z Nawrockim nie ma. Konkretów brak. – Nic nie wiemy – mówi nam poseł Roman Fritz.
Jarosław Kaczyński zarzekał się, że z Grzegorzem Braunem żadnej koalicji nie będzie. Powtarzał:
– Żadnych sojuszy z Braunem. Sojusz z nim to jak sojusz z Putinem.
– Mowy nie ma o żadnych sojuszach z partią Brauna.
– To, co robi Braun, to jest uderzenie w nasze najbardziej elementarne interesy.
W czerwcu, w rozmowie z wp.pl, Kaczyński wykluczył koalicję z nim nawet za cenę władzy.
– Z tego, co pamiętam, pan Jarosław Kaczyński wiele razy czegoś sobie nie wyobrażał, a później wcielał to w czyn. Jaką rolę może natomiast odegrać prezydent w kwestii patronowania paktowi senackiemu? Mam nadzieję, że pan prezydent będzie miał wolę, by jednoczyć ludzi, bo sam o tym zapewniał – reaguje na przypomnienie tych słów Mateusz Ruszaj, przewodniczący okręgu Konfederacji Korony Polskiej w Okręgu 22.
Od połowy października, jesteśmy bombardowani doniesieniami o pakcie senackim, który z Grzegorzem Braunem ma forsować prezydent. Wokół projektu wrze. "Prezydent Nawrocki rozpoczął proces oswajania i robienia dla niego miejsca w polityce", "Jemu jest do Brauna dużo bliżej niż do Kaczyńskiego", "Zaczął się proces wybielania Grzegorza Brauna" – grzmią politycy KO.
Tymczasem sytuacja na prawicy wydaje się coraz bardziej skomplikowana. A hipotez dotyczących Brauna nie brakuje.
Konfederacja Brauna ze wzrostem poparcia w sondażu IBRIS
– Myślę, że Jarosław Kaczyński dał zielone światło. Sądzę, że ani Paweł Szefernaker, ani Zbigniew Bogucki, mimo tego, że pracują dla Karola Nawrockiego, nie podjęliby tak daleko idącej decyzji politycznej bez przynajmniej jakiegoś uprzejmego skonsultowania jej z prezesem. Ich lojalność w stosunku do prezydenta na pewno jest duża, ale myślę, że w stosunku do Jarosława Kaczyńskiego wciąż jest większa – komentuje w rozmowie z naTemat doniesienia o pakcie dr Patryk Wawrzyński, politolog, badacz komunikacji emocjonalnej i wpływu społecznego z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Wiadomo, że lato było fatalne dla PiS, ale jesień 2026 nie chce być lepsza. Sondaże wciąż nie są najlepsze, za nami rozłam w partii, a obie konfederacje rosną w siłę. Jednak w ostatnim badaniu IBRiS dla Polsat News partia Grzegorza Brauna jeszcze bardziej zbliżyła się do podium. Wskazało na nią 11,4 proc. respondentów, podczas gdy na Konfederację 12,7 proc.. We wcześniejszych badaniach Korona mogła liczyć na 7-10 proc. głosów.
Skąd taki wzrost? Politolog tłumaczy: – Dziś jest to jedyna realna partia antysystemowa. A elektorat antysystemowy może liczyć w Polsce na ok. 15 proc. głosów. Z odpowiednio poprowadzoną kampanią Grzegorz Braun może wejść na trzecie miejsce i przeskoczyć Konfederację Bosaka i Mentzena, która teraz jest w dużym kryzysie tożsamościowym – z jednej strony mają Brauna, który powoduje, że już nic co powiedzą, nie będzie wystarczająco ekstremalne, a z drugiej strony są podgryzani przez podział w PiS.
Pakt senacki Nawrockiego uważa więc za bardzo prawdopodobny, choć z pewnym znakiem zapytania.
– Wydaje się, że leży on w interesie każdej z partii. Dla prezydenta to też szansa na odniesienie sukcesu i pokazanie, że Karol Nawrocki potrafi zjednoczyć całą prawicę. Z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego to również w miarę bezpieczne rozwiązanie. Bo to nie PiS – i bezpośrednio nie prezes – sonduje taką możliwość. To inicjatywa prezydenta. W razie niepowodzenia można powiedzieć, że nawet prezydentowi się nie udało – reaguje ekspert.
Jego zdaniem najbardziej jednak istotne jest to, czy Konfederacji Grzegorza Brauna to się opłaca. – Myślę, że oni sami jeszcze tego nie wiedzą – uważa.
Rzecznik partii Brauna: Żadnych rozmów z prezydentem na ten temat nie było
Jakież więc zaskoczenie, gdy okazuje się, że... żadnych rozmów na temat do dziś w ogóle nie ma. Poseł Roman Fritz, rzecznik Konfederacji Korony Polskiej, ucina spekulacje i daje do zrozumienia, że czekają na sygnał ze strony prezydenta.
– W mediach dużo się o tym słyszy. Padają różne wypowiedzi. Natomiast my nie mamy żadnych konkretów. Nic nie wiemy. Żadnych rozmów z prezydentem Nawrockim na ten temat nie było. Póki co, na stole jest opcja startu niezależnego. Nie zamykamy się jednak. Do wyborów został jeszcze rok. Może być różnie. Możemy dać panu prezydentowi jeszcze trochę czasu – mówi naTemat.
Z punktu widzenia KKP sytuacja wygląda więc tak, że dziś czekają, co dalej.
– Jako Korona pierwsi wyszliśmy z inicjatywą stworzenia patriotycznego, niepodległościowego paktu senackiego prawicy. Było to 22 grudnia 2025 roku w Kielcach. Przez 9 miesięcy odpowiedzią dla nas było milczenie. A teraz w mediach co chwila ukazują się wypowiedzi różnych osób na ten temat – mówi Roman Fritz.
Przypomina jedną wypowiedź, z 8 września, gdy Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta mówił w TOK FM, że pakt senacki z udziałem Korony Grzegorza Brauna pod patronatem prezydenta Nawrockiego jest wykluczony. W reakcji na to on sam stwierdził, że nie będą się nikomu napraszać, więc niezależnie wystawią 100 kandydatów w 100 okręgach senackich.
– To był początek większej burzy wokół paktu senackiego. A ostatnio, w odróżnieniu od pana Kolarskiego, nawet pan prezydent sympatycznie się o panu Grzegorzu Braunie wypowiada. My te sygnały oczywiście dostrzegamy i nie obrażamy się na zastaną rzeczywistość. Tylko grzecznie oczekujemy w blokach startowych – mówi poseł KKP.
– Czyli dziś partia Grzegorza Brauna chciałaby tego paktu? – pytam.
– Powiem tak. To jest jedno z narzędzi. My chcemy pomyślności Polski – odpowiada.
Ministrowie Nawrockiego mieli już rozpocząć rozmowy z otoczeniem Brauna
Przypomnijmy stan na dziś. We wrześniu szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker stwierdził, że prezydent Karol Nawrocki jest gotowy, by patronować paktowi senackiemu ugrupowań prawicowych. Temat już wcześniej wracał jak bumerang.
Od połowy października temat mocno przyspieszył. Według ustaleń Onetu ministrowie prezydenta – na polecenie Karola Nawrockiego – mieli już rozpocząć rozmowy z otoczeniem Brauna, co wywołało wściekłość senatorów z PiS.
Wiadomo, że już w kampanii Nawrocki zabiegał o wyborców Brauna, a teraz w dwóch głośnych wywiadach wyraził się jasno, co myśli o Grzegorzu Braunie. W rozmowie z "Rzeczpospolitą powiedział:
"Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna ma swoją reprezentację w parlamencie. Jest siłą polityczną, która według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce".
W rozmowie z Interią i Polsat News stwierdził zaś, że nie zgadza się z wieloma tezami głoszonymi przez Brauna, inaczej patrzą na wiele kwestii historycznych, ale jego wyborcy stanowią ok. 10 proc. obywateli państwa polskiego i "nie możemy udawać, że nie ma w Polsce Grzegorza Brauna i wyborców Grzegorza Brauna":
– Jeśli jestem prezydentem wszystkich Polaków, to jestem również prezydentem tych, którzy oddali swój głos na Grzegorza Brauna.
Jego słowa wywołały burzę. Donald Tusk odpowiedział mu ironicznie na X: "Dzięki za szczerość".
"Grzegorz Braun już w grudniu 2025 roku zapraszał do takiego paktu, żeby połączyć siły"
Co o tym myślą w partii Brauna?
– Ja jestem za tym, żeby osoby, które mają prawicowe poglądy w końcu zrozumiały, że w Senacie nie wystarczy ubiegać się o kilka krzeseł. Tam potrzeba 50 miejsc plus 1. Jeśli nie osiągniemy takiego stanu, to przeciwnicy polityczni dalej będą robić swoje porządki w Senacie, co niekoniecznie jest dobre dla Polski – odpowiada Mateusz Ruszaj z Jasła.
On również przypomina, że Grzegorz Braun już w grudniu 2025 roku zapraszał do takiego paktu, żeby połączyć siły. – A my wspieramy inicjatywy prezesa, bo wiemy, że one są korzystne dla Polski. Jeżeli pan prezes Grzegorz Braun już wcześniej coś takiego zaproponował, to mam nadzieję, że w odpowiednim czasie nasi – być może – sprzymierzeńcy polityczni w przyszłości, będą chcieli tę rękawicę podjąć – mówi.
Do sondaży, jak twierdzi, wagi nie przywiązują. – W 2027 roku zobaczymy, czy mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wiemy natomiast, że nasza praca przynosi efekty. A ludzie coraz częściej rozumieją, że Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej to realna alternatywa – mówi.
Wielu lokalnych działaczy Korony nie chce jednak rozmawiać na ten temat. Próbujemy pytać o nastroje. O to, jak odbierają Karola Nawrockiego, bo pamiętamy, jak emocjonalnie reagowali, gdy Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera i suchej nitki na nim nie zostawiali. I oczywiście o pakt senacki. Po kolei odsyłają nas jednak do centrali w Warszawie.
– Wyborcy prawdziwej prawicy zdają sobie sprawę, że pakt senacki jest konieczny – mówi tylko krótko jeden z nich.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Braun o Kancelarii Prezydenta: szmaciarze, Judenrat
Patryk Wawrzyński przyznaje, że jest ciekawy, jaką decyzję podejmie Grzegorz Braun – jeśli już do rozmów miałoby dojść – ale ciężko mu oszacować, co może zrobić, bo jest politykiem kompletnie nieprzewidywalnym.
Ujawniły to zresztą między innymi niedawne tzw. taśmy Brauna. Chodzi o nagrania, które opublikował niedawno PRZEkanał – z rozmowy Brauna, posła Korony Włodzimierza Skalika oraz prof. Jacka Janowskiego na temat braku nominacji dla skrajnie prawicowych działaczy do prezydenckich rad.
– Nie dostaliśmy od tych szmaciarzy ostatnich, bo to jest szmaciarstwo, złamanego maila. (...) Nie korespondujemy z polskim prezydentem, tylko z Judenratem – mówił Braun pod adresem Kancelarii Prezydenta.
Tymczasem, jak szybko zauważyli komentatorzy, ludzie Nawrockiego za bardzo na to nie zareagowali. Wojciech Szacki z Polityka Insight mówił w Tok FM, że specjalnie przejrzał na X profile prezydenckich ministrów: – Żaden się nie zająknął. Wyobraźmy sobie, gdyby Donald Tusk został nagrany, jak mówi "szmaciarze" o kancelarii prezydenta. Oburzeniu nie byłoby końca.
– Dzisiaj Grzegorz Braun jest lobby prokremlowskim, a jednak taką dużą sympatię ma do niego pan prezydent. I w momencie, gdy padają określenia "szmaciarze", to cały pałac prezydencki udaje, że pada deszcz. Podczas gdy ktoś na tych ludzi z Pałacu Prezydenckiego pluje – wtórowała Dominika Wielowieyska.
– Jeśli opinie wyrażane na tych taśmach odzwierciedlają głosy wyborców partii Brauna, to wielkiej miłości do Karola Nawrockiego tam nie ma – zauważa w rozmowie z naTemat dr Wawrzyński. Według niego relacja Nawrocki-Braun to "znajomość z przymusu". – Obaj liczą, że coś na tej relacji uda im się ugrać. I pewnie obaj obawiają się też tego, jaki będzie koszt tej współpracy – komentuje.
Dzieli się też z nami pewnym scenariuszem: – Gdyby Grzegorz Braun zapytał mnie o zdanie, to – patrząc na obecny rozkład preferencji wyborczych w sondażach i na dużą stabilność poparcia dla Konfederacji Korony – powiedziałbym, że najbardziej opłaca im się poprowadzić te rozmowy najdalej jak się da. I je zerwać.
– Mówiąc, że prezydent chciał ich zmusić do paktu, co utrwaliłoby ich wizerunek jako prawicowego ruchu oporu. Z drugiej strony nic nie stracą, bo ich wyborcy nie oczekują od nich takiego porozumienia. Dla Karola Nawrockiego byłby to cios. Ale pytanie, jak daleko sięgają ambicje Grzegorza Brauna. Ile jest w stanie z tego wycisnąć? I jak bardzo będzie zdeterminowany, żeby pracować na siebie?.
Politolog: Czy Braun straci w oczach części swojego elektoratu jako ten, który poszedł na układ z układem?
O tym być może dopiero się przekonamy. Póki co niewiadomych i pytań jest więcej. Czy dla umiarkowanych wyborców PiS ewentualny pakt z Braunem to nie byłoby już za dużo? Jak przyjęłaby go Ameryka?
– Partia Brauna to antysystemowy projekt buntu przeciwko szeroko rozumianym elitom politycznym. Pytanie, czy wchodząc w sojusz z Jarosławem Kaczyńskim, Mateuszem Morawieckim, a nawet ze swoimi dawnymi kolegami z Konfederacji, Braun na tym zyskuje. Czy nie okaże się, że straci w oczach przynajmniej części swojego elektoratu jako ten, który poszedł na układ z układem? – stawia też takie pytanie politolog.
Dziś, jak komentuje, jako jedyna antyestablishmentowa prawica, Braun może mówić, co chce. Nie ma nad nim żadnej koalicyjnej cenzury, nie musi zgodzać się na rzeczy, które proponuje Morawiecki, czy Kaczyński z Czarnkiem. – Czy żeby mieć np. trzech senatorów, warto ryzykować utratę wiarygodności w oczach antysystemowego elektoratu? Bo nie oszukujmy się, dla Konfederacji Korony najważniejsze nie są wybory do Senatu, tylko do Sejmu. Tam mogą być języczkiem u wagi wymaganym do tego, żeby stworzyć jakikolwiek rząd w kolejnej kadencji – podsumowuje politolog.
Pewne wspólne działania już są. "Dwudziestu jeden posłów PiS, Konfederacji, Rozwoju Plus i Konfederacji Korony Polskiej chce, by polski rząd zorganizował Marsz Niepodległości ulicami Lwowa. Raczej polityczny teatr, i to wystawiany w najgorszym możliwym momencie" – komentował w naTemat Mateusz Przyborowski.





