
Donald Trump chce przekonać Rosję i Ukrainę do pokoju wizją wielkiego biznesu, w którym mogłyby zyskać obie strony. Na stole mają leżeć rosyjska ropa i gaz wracające do Europy, wspólne korzyści finansowe oraz gwarancje bezpieczeństwa.
Informacje podane przez "Washington Post" mogą rzucać nowe światło na "energetyczne zawieszenie broni" zaproponowane przez Donalda Trumpa, a także jego gigantyczne zakupy diesla z Rosji.
Twarzą nowej propozycji USA ma być Steve Witkoff. Założenie planu jest dość proste. Donald Trump chce zachęcić Moskwę i Kijów do wzajemnych ustępstw możliwością prowadzenia intratnej współpracy gospodarczej po wojnie, a także gwarancjami bezpieczeństwa.
Trump ma pomysł na biznes, który może zainteresować zarówno Moskwę, jak i Kijów
Plan zakłada, że dostawy rosyjskiej ropy i gazu do Europy zostaną wznowione, ale zyski z ich sprzedaży zostaną podzielone pomiędzy Ukrainę i Rosję. I może być to atrakcyjne z perspektywy UE, bo mowa o potencjalnym obniżeniu kosztów energii. Z drugiej strony może to prowadzić do ponownego silnego uzależnienia się od surowców energetycznych, które znajdą się pod kontrolą Kremla. Z trzeciej jeszcze strony takie rozwiązanie może zakładać odbudowę gazociągu Nord Stream (w zeszłym tygodniu Reuters informował, że USA odbyły rozmowy ze stroną rosyjską o potencjalnym wejściu w projekt amerykańskiego inwestora).
W proces pokojowy zaangażowane zostałyby amerykańskie fundusze i Bank Światowy. Finansowałyby inwestycje na terenie Ukrainy i mogłyby mieć wkład w zapewnienie pomocy mieszkańcom regionów poszkodowanych w wyniku wojny.
Oczywiście propozycja USA nie ogranicza się do kontekstu ekonomicznego. Według informacji "Washington Post" państwa europejskie i Stany Zjednoczone byłyby zobowiązane do zbrojnej obrony Ukrainy na zasadach podobnych do tych, które przewiduje artykuł 5. NATO.
Głównym problemem może być spór terytorialny. Okupowane tereny trafiłyby pod rosyjską kontrolę. Kreml musiałby zrezygnować z roszczeń wobec pozostałej części Donbasu, której nie udało się rosyjskiej armii opanować.
Pieskow: "Widzieliśmy doniesienia medialne, ale nic na ten temat nie słyszeliśmy"
Jak podaje TASS, Moskwa zdaje sobie sprawę z przecieków medialnych odnoszących się do planu. Może to oznaczać, że Kreml nie chce przyznać, iż trwają prace nad taką wersją paktu. Możliwe jest też, że doniesienia medialne należy traktować z dystansem.
"Widzieliśmy doniesienia medialne, ale nic na ten temat nie słyszeliśmy" – tak sprawę skomentował Dmitrij Pieskow. Rzecznik Kremla znacznie szerzej skomentował inne bieżące kwestie, które związane są z wojną na terytorium Ukrainy. Mowa tu m.in. o "rozejmie energetycznym".
Według Pieskowa Moskwa wciąż negocjuje ustalenia z Waszyngtonem w tym zakresie. Warto zaznaczyć, że Rosja nie wstrzymała ataków na ukraińską infrastrukturę, choć Kijów dostosował się do prośby Donalda Trumpa w tym zakresie. Ukraina w ostatnim czasie skutecznie atakowała rosyjskie rafinerie – udało się jej nawet ostrzelać zakład produkcyjny w Moskwie. W mediach krążą przekazy o rzekomych groźbach wyłączenia Ukrainy z dostępu do danych wywiadowczych lub wyłączenia usług Starlink, jeśli Kijów wznowi ataki. Dmitrij Pieskow stwierdził, że nie ma na ten temat informacji.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Jednocześnie rzecznik Kremla przekazał, że nie dostrzega związku pomiędzy umową z USA dotyczącą zakupu diesla a stanowiskiem Rosji w sprawie Ukrainy. Pieskow zakup diesla określa mianem "współpracy rosyjsko-amerykańskiej, która przynosi obu stronom znaczne korzyści" i wskazuje, że kraje europejskie również dokonują zakupów rosyjskiej ropy i produktów ropopochodnych. Oczywiście – czego Pieskow nie powiedział – udział rosyjskiej ropy w imporcie do UE jest obecnie na skrajnie niskim poziomie, rzędu 2 proc. (spadek z ponad 25 proc. sprzed wojny).
Rzecznik Kremla odniósł się również do kwestii ataków na centra danych Yandexa. "Rosyjski Google" podejmuje działania w celu poradzenia sobie ze skutkami uszkodzenia infrastruktury. Jest jednak zbyt wcześnie, by przedstawić analizę strat wynikających z ataku – ich skala nie jest jeszcze znana.






