Krzysztof Matyjaszczyk
Krzysztof Matyjaszyk odwołany z funkcji prezydenta Częstochowy. Fot. screen YouTube / TVP3 Katowice

Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk został odwołany ze stanowiska w wyniku referendum. Za jego ustąpieniem opowiedziało się aż 97 proc. W lutym polityk usłyszał zarzuty korupcyjne. Teraz mieszkańcy zdecydowali też w sprawie rady miasta.

REKLAMA

Jak poinformowała w poniedziałek (25 października) nad ranem delegatura Krajowego Biura Wyborczego, referendum w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka (Lewica) jest ważne. Wzięło w nim udział 51 863 mieszkańców, co pozwoliło przekroczyć wymagany próg 46 625 głosów.

Matyjaszczyk odwołany. Mieszkańcy zdecydowali też ws. rady miasta

Za pozbawieniem polityka urzędu opowiedziało się aż 97 proc. głosujących. Mieszkańcy zdecydowali również o odwołaniu rady miasta – w tym przypadku oddano 51 844 głosy (przy progu ważności wynoszącym 48 754), a za rozwiązaniem rady opowiedziało się 96,2 proc. uczestników niedzielnego głosowania.

Krzysztof Matyjaszczyk od ośmiu miesięcy był praktycznie odsunięty od zarządzania miastem. W związku z zarzutami korupcyjnymi prokuratura zastosowała wobec niego konkretne sankcje – zakazując mu sprawowania urzędu, wstępu do magistratu oraz kontaktowania się z pracownikami. W tym czasie jego obowiązki przejął pierwszy zastępca.

"Zadziałał efekt Gibały"

Śledztwo korupcyjne nie było jednak jedynym powodem niezadowolenia mieszkańców. Inicjatorzy referendum zarzucali prezydentowi również nepotyzm w urzędzie i spółkach komunalnych, wskazując m.in. na fakt, że jego partnerka (obecnie żona) objęła kierownictwo nad nowo utworzonym Biurem Ładu Korporacyjnego – strukturą zlikwidowaną zresztą przed kilkoma tygodniami przez pełniącego obowiązki prezydenta. Wśród głównych zarzutów pojawiały się także kwestie narastającego zadłużenia Częstochowy oraz zastoju przy kluczowych inwestycjach.

– W Częstochowie zadziałał efekt Łukasza Gibały – komentował wyniki referendum jego inicjator Marcin Nocoń w rozmowie z PAP. Teraz do czasu przedterminowych wyborów Częstochową będzie zarządzał komisarz (wybrany przez premiera). – Jeszcze przed referendum wysłaliśmy list do Donalda Tuska z apelem, by nie był to nikt z tutejszego układu władzy, bo rada miasta, w której większość ma koalicja Lewicy z KO, legitymizowała prezydenta, dając mu wotum zaufania mimo zarzutów korupcyjnych – dodał Nocoń.

Nocoń nawiązał w ten sposób do stolicy Małopolski, gdzie oficjalne wyniki referendum w Krakowie przesądziły w maju o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego, a w przedterminowych wyborach mieszkańcy uczynili Łukasza Gibałę prezydentem Krakowa. Już wtedy pisano, że "efekt Miszalskiego" możliwy w kolejnym mieście – Częstochowa właśnie to potwierdziła.

Korupcja w częstochowskim urzędzie. Matyjaszczyk usłyszał zarzuty

Przypomnijmy: prezydent Częstochowy został zatrzymany przez CBA 25 lutego br. Prokuratura przedstawiła mu zarzut przyjęcia co najmniej 40 tys. zł łapówki w zamian za korzystne dla jednego z przedsiębiorców zmiany w budżecie miasta, umożliwiające realizację zamówienia publicznego. Ponadto śledczy zarzucają mu przyjęcie od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł. Sprawa ma charakter wielowątkowy – w ramach tego samego śledztwa zarzuty usłyszało już ponad 20 osób.

Krzysztof Matyjaszczyk prezydentem Częstochowy był 16 lat. Został wybrany też w przedterminowych wyborach po odwołaniu w referendum prawicowego prezydenta Tadeusza Wrony. Miastem rządziła do tej pory koalicja Nowej Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Sam zainteresowany po wybuchu afery korupcyjnej twierdził, że padł ofiarą pomówień. Od kilku miesięcy nie wypowiadał się jednak publicznie.