Kontroler biletów sprawdza bilet pasażera w tramwaju
Fałszywy kontroler z terminalem budzi strach. Zgłoszeń kradzieży na razie jednak nie ma Fot. Andrey_Kl / Shutterstock

Media ostrzegają przed fałszywymi kontrolerami biletów, którzy zamiast czytnika podsuwają pasażerom terminal płatniczy. Rzecznik Finansowy przyznaje, że taki scenariusz jest technicznie możliwy, ale nie dostał ani jednego zgłoszenia. To jednak nie znaczy, że nikt nie próbował pieniędzy z konta.

REKLAMA

Ostrzeżenie krąży od początku października. i dotyczy miast, w których bilet kupuje się, przykładając kartę albo telefon do kasownika, m.in. Trójmiasta, Bydgoszczy, Wrocławia i Łodzi.

Przy kontroli pasażer robi dokładnie to samo, bo bilet jest zapisany na karcie. Oszuści od dawna podszywają się pod instytucje i aplikacje jak np. mObywatel. Sprawdziliśmy, ile jest prawdy w historii o kanarze z terminalem.

Kradzież na fałszywego kontrolera? Rzecznik Finansowy nie dostał zgłoszeń

Biuro Prasowe Rzecznika Finansowego tłumaczyło Interii, że gdyby oszust wprowadził pasażera w błąd co do celu zbliżenia karty, "mogłoby dojść do obciążenia rachunku". W tej samej odpowiedzi zaznaczyło jednak, że takie doniesienia do niego nie trafiły.

Kolejne portale przerobiły to ostrzeżenie na opowieść o działającym już oszustwie. Eksperci od płatności od lat podchodzą do niej sceptycznie. Operator, zanim sprzeda terminal płatniczy, musi sprawdzić firmę, która będzie nim przyjmować pieniądze.

Złodziej z takim urządzeniem jest więc trochę jak włamywacz, który zostawia na miejscu wizytówkę. Przestępcy wolą działać zdalnie. Stąd choćby nowe oszustwo "na drogie paliwo" czy nowe scam na kuriera DPD.

Fałszywy kanar we Wrocławiu skanował karty płatnicze pasażerów

Schemat był testowany we Wrocławiu. W czwartek 22 grudnia 2022 r. do tramwaju linii 31 na ul. Borowskiej wsiadł mężczyzna, który przedstawił się jako kontroler MPK i zaczął zbliżeniowo skanować karty płatnicze pasażerów.

Jak relacjonowała wtedy "Gazeta Wrocławska", podróżni "zorientowali się, że mają do czynienia z oszustem, a terminal jest fałszywy". Sami go zatrzymali i wezwali policję.

Policjanci ustalili, że "kontroler" był pijany, a zamiast terminala miał własny smartfon. Nikt nie stracił pieniędzy. Po co to robił? Nie wiadomo. Dlaczego pasażerowie w ogóle przykładali mu karty?

Prawdziwi kontrolerzy faktycznie używają terminali, tyle że przerobionych. Mennica Polska wyjaśniała to w materiale na stronie miasta. – Jest on tylko do kontroli biletowej, bo wszystkie funkcje płatnicze są niedostępne – mówił przedstawiciel spółki.

Oszuści w autobusach korzystają ze sprawdzonych metod

Spider’s Web zwracał uwagę, że cicha kradzież zbliżeniowa to scenariusz bardzo mało prawdopodobny. Fałszywi kontrolerzy wolą sprawdzone metody, które działają też w innych branżach.

W marcu 2014 r. portal trojmiasto.pl opisał fałszywych kontrolerów, którzy w gdańskich tramwajach, autobusach i SKM podawali się za pracowników firmy Renoma. Wręczali pasażerom "mandat" i żądali zapłaty na miejscu albo wpłaty na konto, które nie należało do przewoźnika, nawet prawie 200 zł. Kara trafiała też do osób z ważnym biletem.

Dziś oszuści działają inaczej. W Warszawie ZTM ostrzega przed SMS-ami podszywającymi się pod Warszawski Transport Publiczny, w których pasażer ma rzekomo nie mieć biletu po kontroli w tramwaju. Wiadomość zawiera wezwanie do zapłaty i link do fałszywej strony, a ZTM zaznacza, że takich SMS-ów nie wysyła.

Podobny mechanizm stosują oszuści podszywający się pod kurierów. Fałszywe bramki płatności przypominają podróbki prawdziwych stron. Jak rozpoznać lipną stronę? 5 sygnałów opisał INNPoland.

Co sprawdzić przy kontroli? Identyfikator i ekran

Monika Ostrowska z Innobaltica, spółki odpowiedzialnej za system FALA na Pomorzu, radzi, że pasażer z wątpliwościami "nie powinien wykonywać żadnej czynności, której zasadności nie jest pewien".

W praktyce oznacza to, że można poprosić o identyfikator i zerknąć na ekran urządzenia. Jeśli pojawia się na nim kwota, przerywamy. Gdy po kontroli na koncie wyskoczy nieznana transakcja, dzwonimy do banku, w razie potrzeby zastrzegamy kartę i zgłaszamy sprawę policji.

Według Rzecznika Finansowego bank co do zasady powinien oddać pieniądze za nieautoryzowaną płatność, a po ewentualnie odrzuconej reklamacji można prosić rzecznika o pomoc. Pamiętajmy jednak, że prawdziwy kontroler chce przede wszystkim zobaczyć bilet, a nie nasze pieniądze.