
W sieci pojawił się pierwszy pełny trailer filmu biograficznego o Adanie Małyszu, "Adam". Jak zapowiada się produkcja? Patrząc na te niecałe dwie minuty mam coraz większe obawy.
Fani polskiego kina i sportu w końcu otrzymali trailer filmu "Adam". Widzimy, jak Bartłomiej Deklewa wcielił się w Adama Małysza i możemy poczuć klimat produkcji. Czy zachęca nas to do seansu w kinie? Niekoniecznie.
"Adam", czyli od zero do bohatera
Akcja filmu rozgrywa się w czasie, gdy o Adamie Małyszu nikt jeszcze nie słyszał. Skoki narciarskie nie uchodziły jeszcze wtedy za nasz sport narodowy, a raczej za coś niszowego dla prawdziwych zajawkowiczów. Mamy więc otrzymać opowieść typu "od zera do milionera", przejmującą historię o młodym sportowcu z mało znanej Wisły, który musi pokonać wiele przeciwności losu, by spełnić swoje marzenie.
W rolę Adama Małysza wcielił się Bartłomiej Deklewa (wiadomo o tym od dawna: Bartłomiej Deklewa jako Adam Małysz, 25-letni talent zagra legendę skoków). Izabelę Małysz zagrała Maja Szopa, rolę Apoloniusza Tajnera otrzymał Paweł Koślik, a Tomasz Kot – Ediego Federera. Wszystko wyreżyserował Tomasz Matuszczak, a scenariusz napisali Łukasz Zdanowski i Maciej Gajewski. Premierę zapowiedziano na 22 stycznia 2027 roku.
Warto przypomnieć, że wcześniej pojawił się tylko krótki materiał: filmowy Małysz w akcji, teaser Adama zabiera nas na sam szczyt skoczni.
Zobacz także
Czy trailer "Adama" dowozi?
Czy jednak trailer zachęca do seansu? Niestety nie. Zaczyna się sceną, która ma nam w bardzo dosadny sposób pokazać, że nikt nie zna głównego bohatera ("uwielbiam" takie wbijanie czegoś widzowi w głowę!), potem widzimy jego pocałunek z przyszłą żoną, kłótnię z ojcem i trenerem, wreszcie problemy ze sponsorami. Nagle mamy przełom: pojawia się nowy trener i nowy model treningów. W końcu widzimy też skok na skoczni, który wszyscy oglądają z zapartym tchem. Tak, ten trailer to chyba streszczenie tego, co zobaczymy w styczniu 2027 r. w kinach.
Na tym problemy mogą się nie kończyć. Wnioskując z tych około 2 minut, Deklewa nie wypada na ekranie przekonująco. Największą nadzieją produkcji pozostaje Kot, który zagrał Ediego Federera. Pytanie, czy uratuje całość. Biorąc pod uwagę, że będzie raczej postacią drugoplanową, jest ryzyko, że nie. Postać tego współpracownika Małysza jest zresztą bardzo barwna, bo, jak pisaliśmy w naTemat, Edi Federer to był gość.
Jasne, to dopiero trailer, więc trudno oceniać na jego bazie film, ale ta krótka zapowiedź nie sugeruje, że kinomani będą zachwyceni. Może tylko najbardziej fanatyczni wielbiciele Małysza uznają, że obraz jest udany.
Polskie kino biograficzne ma zły okres
Jeżeli "Adam" okaże się porażką artystyczną (podkreślę to jeszcze raz: trailer zawodzi, ale całość może okazać się udana), wpisze się to w szerszy trend. W tym roku na platformę Netfliksa trafił też "Mniej obcy", czyli filmowa biografia Jana Borysewicza, lidera Lady Pank. Jak pisałem w naTemat, "Mniej obcy" miał być samograjem, ale Twórcy biografii Borysewicza polegli na pełnej.




