Stephen King i kadr z serialu "Nocna msza"
Stephen King zachwycał się serialem "Nocna msza" Mike'a Flanagana Fot. materiał prasowy / Netflix; Instagram / Stephen King. Montaż: naTemat

Stephen King okrzyknął mianem najlepszego adaptatora jego powieści Mike'a Flanagana. Na mistrza grozy rzucił czar dawny serial, w którym pobrzmiewają ponure echa "Miasteczka Salem". W dorobku twórcy nowej "Carrie" nie ma lepszego, a jednocześnie bardziej niedocenionego dzieła niż to sprzed pięciu lat.

REKLAMA

Mike Flanagan wypuścił niedawno adaptację "Carrie" Stephena Kinga, która momentalnie odniosła sukces i zagwarantowała sobie drugi sezon. Reżyserowi – z oczywistych powodów – zależało na dobrym odbiorze serialu, tym bardziej że historia Carrie White była dla niego najpewniej złotym biletem do kolejnej powieści autora "Lśnienia".

W dorobku Flanagana wyraźnie odstaje "Nawiedzony dom na wzgórzu" inspirowany prozą Shirley Jackson, który długo zajmował szczyt rankingu oglądalności serwisu Netflix, sprawiając, że widzowie dygotali ze strachu przy niemal każdym odcinku. Nieoczekiwany sukces luźnej adaptacji sprawił, że gigant streamingu dał scenarzyście zielone światło na realizację jeszcze czterech seriali skąpanych w grozie. Repertuar Flanagana zapełniły m.in. "Nawiedzony dwór w Bly" oraz "Zagłada domu Usherów" na podstawie twórczości Edgara Allana Poego.

"Nocna msza" to najlepszy serial Mike'a Flanagana. Stephen King bardzo go sobie ceni

Odcięta od reszty świata wyspa Crockett. Opiekę nad lokalną parafią przejmuje młody ksiądz, który swoją charyzmą szybko zjednuje sobie pobożnych wyspiarzy. Wraz z jego przybyciem w okolicy zaczyna dochodzić do nadprzyrodzonych zjawisk, a nawet i brutalnych morderstw.

"Mike Flanagan stworzył gęstą, pięknie sfotografowaną opowieść o grozie, która w siódmym i ostatnim odcinku wspina się na wysoki poziom terroru" – napisał Stephen King na portalu X (dawnym Twitterze). Miniserial "Nocna msza" Mike'a Flanagana w sposób urzekający i zatrważający pochyla się nad relacjami międzyludzkimi, istotą człowieczeństwa i poszukiwaniami sensu w bezsensie.

U twórcy "Nawiedzonego domu na wzgórzu" groza ujmuje, narracja z odcinka na odcinek jest coraz ciekawiej prowadzona, a bohaterowie zyskują wielowymiarowy, ludzki wymiar (nawet wtedy, gdy bliżej im do antagonistów niż protagonistów).

Dalsza część artykułu poniżej.

"Serial staje się swoistym komentarzem odnoszącym się do religii i związanego z nią fanatyzmu. Skłania do zgłębienia Biblii, ale nie pod kątem gwarantującym zbawienie, natomiast potwierdzającym, że można czytać ją na wiele różnych sposobów, które dalece odbiegają od tego, czego na wyłączność naucza Kościół" – pisałam w recenzji produkcji Netflixa. Po seansie zostajemy z sugestią niemieckiego filozofa Karola Marksa, iż religia to opium dla ludu mające uśmierzać egzystencjalny ból.

W obsadzie siedmioodcinkowej "Nocnej mszy", którą odnajdziemy w bibliotece Netflixa, wystąpili m.in. Hamish Linklater ("Pokolenie V"), Kate Siegel ("Hush"), Zach Gilford ("Noc oczyszczenia: Anarchia"), Samantha Sloyan ("Klub Północny"), Rahul Kohli ("Życie Chucka"), Henry Thomas ("E.T."), Carla Gugino ("Mali agenci"), Annabeth Gish ("Czarownice Mayfair") i Igby Rigney ("Strzępy").