
Krążą pogłoski, że kolejny agent 007 został powołany do służby w MI6. Kandydat, o którym mówi się, że zagra nowego Jamesa Bonda, od początku budził wątpliwości wśród widzów, lecz niepotrzebnie. Angielski aktor być może nie jest drugim Laurencem Olivierem, ale nadal ma dobry warsztat. To czysty samouk.
Ostatnim odtwórcą roli agenta 007 na srebrnym ekranie był Daniel Craig, którego widzieliśmy w pięciu filmach spod szyldu szpiegowskiej franczyzy: "Casino Royale", "Quantum of Solace", "Skyfall", "Spectre" i "Nie czas umierać". Przypomnijmy, że seria o Jamesie Bondzie trafiła w ręce Amazon MGM Studios, co zbiegło się mniej więcej w podobnym czasie (w tym samym roku) co doniesienia, że "Netflix kupuje Warner Bros. Discovery", którym ostatecznie położyło kres Skydance.
Nowi właściciele zdecydowali, że reżyserem kolejnego filmu o kultowym szpiegu Jego Królewskiej Mości będzie Denis Villeneuve, kanadyjski reżyser odpowiedzialny za podzieloną na trzy części adaptację "Diuny" Franka Herberta, a także "Nowy początek", "Blade Runnera 2049" oraz "Labirynt". Poszukiwania nowej twarzy, która mogłaby rozkochać się w smokingach i martini "wstrząśniętym, nie mieszanym", zbliżają się do punktu kulminacyjnego. Autor bloga plotkarskiego Showbiz411 twierdzi, że zapadła już decyzja w sprawie następcy Daniela Craiga.
Nowy James Bond miał zostać już wybrany. Insiderzy wskazują palcem Calluma Turnera
"Krążą pogłoski, że Callum Turner zostanie następnym Jamesem Bondem. Jest wysoki, ale nie za wysoki. Potrafi grać, ale nie za dobrze. Denis Villeneuve może go ukształtować" – napisał na swojej stronie amerykański dziennikarz i insider Roger Friedman. Jeśli jego ustalenia się potwierdzą, oznaczać to będzie, że Callum Turner pokonał na ostatniej prostej m.in. Jacka Lowdena ("Kulawe konie", "Dunkierka") i Josha O'Connora ("The Crown", "La chimera").
Potencjalny kandydat na Jamesa Bonda wywodzi się z klasy robotniczej (sukces tylko przypieczętował w nim dumę z własnego pochodzenia) i nie ukończył żadnej wyższej szkoły teatralnej. Aktorstwa w sporej mierze uczył się na własną rękę. Jako nastolatek łączył pracę w handlu detalicznym i treningi piłki nożnej z wieczorowymi zajęciami dla aspirujących aktorów. – Pracowałem na trzech etatach; pracowałem w dwóch różnych sklepach i w barze, żeby opłacić czynsz – mówił w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "The Independent".
Gra aktorska Calluma Turnera jest naturalna, pozbawiona niepotrzebnych urozmaiceń i typowego dla brytyjskich szkół teatralnych szekspirowskiego uroku. Dzięki swojej determinacji i elastyczności gwiazdor z niebywałą lekkością odnajduje się w różnorodnych gatunkach filmowych.

Dwa lata temu aktora z Chelsea mogliśmy podziwiać w serialu wojennym "Władcy przestworzy", w którym wystąpił razem z Austinem Butlerem ("Elvis") i Joanną Kulig ("Zimna wojna"). Za produkcję inspirowanego prawdziwą drugowojenną historią odpowiadał Tom Hanks ("Forrest Gump") i Steven Spielberg ("Lista Schindlera").
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
35-letni gwiazdor z Londynu, który prywatnie jest mężem piosenkarki Duy Lipy, zagrał również starszego brata Newta Skamandera w "Fantastycznych zwierzętach: Tajemnicach Dumbledore'a", Anatola Kuragina w "Wojnie i pokoju" BBC, Franka Churchilla w "Emmie" na podstawie powieści Jane Austen, Joego Rantza w "Ósemce ze sternikiem" i Luke'a w "Eternity: Wybieram ciebie", komedii o życiu po śmierci.
Niebawem Turnera ujrzymy jako hakera Henry'ego Dorsetta Case'a w serialu Apple TV będącym adaptacją książki "Neuromancer" autorstwa Williama Gibsona z 1984 roku, która uchodzi za przełomowe dzieło dystopijnej i futurystycznej literatury.




