
Demokraci odzyskali większość w obu izbach Kongresu USA. Niemieccy politycy i eksperci oceniają, co oznacza to dla Donalda Trumpa, polityki zagranicznej i gospodarki.
W wyborach w USA Demokraci odzyskali od Republikanów Donalda Trumpa większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie. Szczególnie w zaciętej walce o Senat Demokraci nie tylko utrzymali zagrożone mandaty, lecz także przejęli kilka republikańskich bastionów, m.in. Teksas, Karolinę Południową, Kansas i Iowę. W wielu stanach doszło również do zmian władzy, a kandydaci Demokratów wygrali wybory gubernatorskie w tradycyjnie konserwatywnych regionach.
Niemieckie media piszą o "początku końca ery Trumpa", "niebieskim tsunami" i "triumfalnym zwycięstwie" Republikanów. Wyniki komentują też politycy i eksperci ekonomiczni.
Presja na Trumpa rośnie
Koordynator niemieckiego rządu ds. współpracy transatlantyckiej Metin Hakverdi nie spodziewa się teraz zasadniczej zmiany amerykańskiej polityki zagranicznej. – Także po zdecydowanym zwycięstwie Demokratów w wyborach połówkowych nadal obowiązuje to, że politykę zagraniczną wyznacza prezydent – powiedział polityk socjaldemokratycznej SPD agencji Reuters. – Jednak wewnątrz kraju rośnie presja polityczna na Donalda Trumpa. Demokraci dysponują teraz całym szeregiem uprawnień parlamentarnych – dodał.
Jak prezydent USA poradzi sobie z nowym układem sił w Kongresie – trzeba odczekać – wskazał Hakverdi. Polityk opowiedział się za tym, by Niemcy w mniejszym stopniu uzależniały swoje działania od sytuacji w Stanach Zjednoczonych. – Powinniśmy skoncentrować się na własnych wyzwaniach i konsekwentnie pracować nad naszym bezpieczeństwem oraz siłą gospodarczą – powiedział. Zakłada również, że w szeregach Partii Republikańskiej już rozpoczyna się pozycjonowanie potencjalnych kandydatów do wyścigu prezydenckiego w 2028 roku.
Jaka polityka zagraniczna?
Diametralnie inaczej sytuację ocenił inny socjaldemokrata – ekspert ds. polityki zagranicznej Adis Ahmetović. Obawia się on, że po porażce Republikanów w wyborach do Kongresu USA prezydent Donald Trump może prowadzić jeszcze bardziej agresywną politykę zagraniczną. Jako możliwy scenariusz wskazał m.in. nowy zmasowany atak na Iran. "Przy Netanjahu i Trumpie, którzy obaj są teraz mocno osłabieni, istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że w najbliższych dniach i tygodniach doświadczymy czegoś, co nam nie pomoże" – powiedział Ahmetović w telewizji RTL i NTV.
Ahmetović odniósł się również do wyniku wyborów w Izraelu, z których premier Beniamin Netanjahu także wyszedł osłabiony. Polityk SPD wezwał Niemcy, Europę i państwa arabskie do wywierania dyplomatycznej presji na Izrael i USA, aby zapobiec ponownej eskalacji konfliktu. "Nikt nie odnosi korzyści z tej wojny" – podkreślił Ahmetović. Jego zdaniem konflikt ma negatywne konsekwencje dla całego Bliskiego Wschodu i Europy, a ponadto narusza prawo międzynarodowe.
Jednocześnie polityk SPD ocenił wynik wyborów w USA pozytywnie. "To pokazuje, że Amerykanie nie są zadowoleni z obecnego kursu administracji USA, a przede wszystkim z działań prezydenta" – powiedział. Jego zdaniem wzrosną także mechanizmy kontroli politycznej wobec Trumpa.
Zobacz także
Więcej rozsądku?
Polityk chadeckiej CDU i rzecznik ds. zagranicznych w klubie poselskim chadecji w Bundestagu Jürgen Hardt liczy na zmianę amerykańskiej polityki zagranicznej. Jak powiedział w porannym programie telewizji ARD, ma nadzieję, że Trump będzie teraz "kierował się większym rozsądkiem w polityce zagranicznej". Jego rada dla Republikanów brzmi: "Spójrzcie na wynik wyborów i dostrzeżcie, że jest on także oceną błędnej polityki zagranicznej prezydenta USA".
Jak przypomniał Hardt, Donald Trump twierdził początkowo, że wojsko nie jest narzędziem do rozwiązywania konfliktów i że Amerykanie powinni się od nich trzymać z daleka. W rzeczywistości jednak korzysta z siły militarnej być może częściej niż którykolwiek z jego poprzedników. "Ta sprzeczność prawdopodobnie przyczyniła się do porażki" – stwierdził Hardt. Jak zaznaczył niemiecki polityk, w ongresie istnieje wyraźna większość przeciwna polityce Trumpa w kwestiach wsparcia dla Ukrainy i sankcji wobec Rosji.
AfD: cios dla Republikanów
O "ciosie" dla Republikanów mówi z kolei polityk częściowo skrajnie prawicowej partii AfD Markus Frohnmaier. – Łączą nas z Republikanami znaczące podobieństwa światopoglądowe i wspólne cele – powiedział rzecznik ds. polityki zagranicznej frakcji AfD w Bundestagu agencji AFP. Dotyczy to zwłaszcza „obrony naszej tożsamości kulturowej i narodowej, przeciwdziałania migracji oraz walki z lewicowymi ideologiami – podkreślił.
Jednocześnie zaznaczył, że zmiana większości w Kongresie nie zmienia faktu, iż "Donald Trump i jego administracja nadal tworzą rząd". Frohnmaier podkreślił, że polityka zagraniczna USA będzie "nadal w decydującym stopniu kształtowana przez prezydenta". Partnerstwo transatlantyckie może być kontynuowane "przy pełnej świadomości, że należymy do tego samego kręgu cywilizacji zachodniej" – powiedział wiceprzewodniczący klubu poselskiego AfD w Bundestagu.
"Sytuacja patowa"
Wyniki wyborów połówkowych komentują także niemieccy eksperci ekonomiczni. Prezes Instytutu Ifo w Monachium Clemens Fuest wskazał na "sytuację patową". – Jeśli Donald Trump będzie chciał wprowadzać nowe ustawy, będzie musiał współpracować z Demokratami. Z kolei demokratyczna większość w Kongresie może uchwalać ustawy, ale Trump może je blokować prawem weta - powiedział. – Nie należy więc oczekiwać dalszej deregulacji ani kolejnych obniżek podatków, których domagają się Republikanie. Jednocześnie nie należy spodziewać się zwrotu w polityce gospodarczej w kierunku wyższych podatków czy większych świadczeń socjalnych – dodał Fuest.
Jak zaznaczył, w polityce handlowej prezydent USA nadal dysponuje szerokimi uprawnieniami wykonawczymi i może nakładać cła bez zgody Kongresu. Demokraci będą jednak wywierać większą presję. – Choć Demokraci są bardziej zainteresowani współpracą międzynarodową niż Trump, również w ich partii wielu uważa, że USA muszą zabezpieczać się przed zależnościami gospodarczymi, wykorzystując bariery handlowe i subsydia – skomentował szef Ifo.
Pozytywny sygnał dla gospodarki
Z kolei Marcel Fratzscher, prezes Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW) uważa, że zwycięstwo Demokratów w wyborach uzupełniających jest pozytywnym sygnałem dla światowej gospodarki, nawet jeśli krótkoterminowo może nieco spowolnić gospodarkę USA. – Najważniejszą pozytywną wiadomością jest to, że w USA ponownie lepiej funkcjonuje system podziału władz. Donald Trump nie będzie już mógł tak łatwo ograniczać i przebudowywać instytucji państwowych, jak chce – powiedział Fratzscher.
Według niego teraz, dzięki większości Demokratów w obu izbach Kongresu, Trumpowi trudniej będzie stale podsycać konflikty handlowe, zwłaszcza z Europą. Kongres może też skuteczniej ograniczać jego działania wobec Iranu poprzez kontrolę budżetową. To mogłoby obniżyć ceny energii, z czego skorzystałaby również Europa.
Częściowo ograniczone mogą zostać też bardziej agresywne działania amerykańskich koncernów technologicznych, ponieważ Demokraci opowiadają się za regulacją sztucznej inteligencji i bardziej krytycznie podchodzą do gwałtownego rozwoju centrów danych – wskazuje niemieckie ekspert. – Może to poprawić perspektywy wzrostu gospodarczego, szczególnie w Europie, a w dłuższej perspektywie także w USA. Ponadto może nieco schłodzić bańkę spekulacyjną wokół spółek technologicznych na rynkach finansowych.
Również w polityce fiskalnej Trump nie będzie już mógł działać tak swobodnie i będzie musiał w większym stopniu odpowiadać za swoje decyzje."
Opracowanie: Katarzyna Domagała-Pereira






