James Talarico
James Talarico dokonał w Teksasie rzeczy niemożliwej Fot. Zrzut ekranu / YouTube / James Talarico

Seminarzysta, były nauczyciel i polityk, który na wiecach częściej cytuje Ewangelię niż sondaże. 37-letni James Talarico dokonał w Teksasie rzeczy niemożliwej: pokonał kandydata namaszczonego przez Donalda Trumpa i wywalczył dla Demokratów mandat senatorski w stanie, w którym nie wygrywali od kilku dekad. W obozie Republikanów pękło coś więcej niż partyjna większość.

REKLAMA

Jeszcze rok temu jego nazwisko elektryzowało głównie lokalnych analityków z Austin. We wtorkową noc w amerykańskich telewizjach odmieniano je już przez wszystkie przypadki, dopisując słowo "flip" – odbicie mandatu z rąk rywali.

Według spływających danych stacji NBC News, młody demokrata rozgromił Kena Paxtona, urzędującego prokuratora generalnego stanu Teksas, budując bezpieczną, kilkunastopunktową przewagę (ok. 55 do 43 proc., różnica to ponad 1,1 mln głosów).

Upokorzył Trumpa na jego własnym podwórku. Oto "amerykański Hołownia"

Ta porażka uderza bezpośrednio w Donalda Trumpa. Paxton to człowiek prezydenta USA od zadań specjalnych. Trump osobiście namaścił go wiosną, ignorując ostrzeżenia partyjnej centrali. A sygnałów alarmowych nie brakowało: obciążony korupcyjnymi skandalami prokurator – w 2023 roku postawiony przez własną partię w stan oskarżenia i cudem ocalony w stanowym Senacie – stał się najbardziej polaryzującą twarzą ruchu MAGA nad Rio Grande. – Jeśli przegramy Teksas, przegramy cały kraj – mówił Paxton kilka tygodni temu. Już wtedy sondaże pokazywały, co się stanie podczas wyborów – prawica przeklnie Trumpa.

W 2024 roku Trump triumfował w Teksasie z dwucyfrową przewagą. Dwa lata później jego namaszczony kandydat przegrywa w podobnych rozmiarach, a bilans nocy jest bezlitosny: Demokraci nokautują Republikanów, Trump traci nawet bastiony MAGA.

Przed sukcesem Talarico ostatnim Demokratą wybranym do Senatu z Teksasu był Lloyd Bentsen. Zdobył on wtedy reelekcję na swoją czwartą kadencję. To był rok 1988. Partia Demokratyczna formalnie posiadała mandat senacki z Teksasu do 1993 roku. Wtedy to Bob Krueger (mianowany na to stanowisko na początku 1993 roku po rezygnacji Bentsena, który został Sekretarzem Skarbu USA) przegrał wybory uzupełniające z Kay Bailey Hutchison. Od tamtego momentu aż do 3 listopada 2026 roku wszystkie wyścigi senackie w Teksasie wygrywali wyłącznie Republikanie.

Biografia nowego senatora brzmi jak gotowy materiał na hollywoodzki scenariusz. James Talarico urodził się w 1989 roku w Round Rock pod Austin. Matka uciekła z nim przed przemocowym, uzależnionym od alkoholu ojcem, gdy chłopiec miał zaledwie siedem tygodni. Wychował go i adoptował drugi mąż matki, Mark Talarico.

Po studiach licencjackich z nauk politycznych na Uniwersytecie Teksańskim uczył dzieci w Jeremiah Rhodes Middle School w San Antonio, by niedługo potem zdobyć dyplom z polityki edukacyjnej na Harvardzie. W wielką politykę wszedł z przytupem: w 2018 roku, mając zaledwie 29 lat, odbił z rąk Republikanów mandat w stanowej Izbie Reprezentantów.

W sierpniu 2022 roku, pełniąc już funkcję deputowanego, zapisał się do prezbiteriańskiego seminarium teologicznego (Austin Presbyterian Theological Seminary). W maju 2025 roku uzyskał tam tytuł magistra nauk teologicznych (Master of Arts in Theological Studies), a następnie kontynuował studia w celu zdobycia pełnego stopnia Master of Divinity, przygotowującego do posługi duchownego. Żartował, że od dziecka chciał być pastorem, ale "nie trafił" i wylądował w polityce.

W parlamentarnych debatach zaczął bez oporów sięgać po Pismo Święte. Nagrania, na których rozbrajał republikańskich oponentów teologiczną argumentacją, biły rekordy popularności w sieci. Talarico stał się twarzą opozycji wobec forsowanego przez Republikanów projektu ustawy Senate Bill 10, która nakładała na szkoły publiczne w Teksasie obowiązek wieszania plakatu z Dekalogiem w każdej klasie. Podobny spór toczy się zresztą w Polsce: czy krzyże będą dalej wisieć w szkolnych salach? Latem Barbara Nowacka postawiła sprawę jasno.

Ewangelia odebrana prawicy

Talarico reprezentuje liberalne skrzydło amerykańskiego protestantyzmu: popiera prawo do przerywania ciąży, broni praw mniejszości seksualnych i walczy o dofinansowanie edukacji publicznej. Robi to jednak językiem, o którym współczesna lewica dawno zapomniała – językiem wiary.

Chrześcijański nacjonalizm wprost nazywa "bałwochwalczym kultem władzy w imię Chrystusa". Jak powtarza, prawdziwe chrześcijaństwo weryfikuje się nie w narzucaniu zakazów, lecz w tym, czy potrafi nakarmić głodnych i przyjąć obcych pod swój dach.

Katalizatorem jego ogólnokrajowej rozpoznawalności był występ w podcaście Joe Rogana latem 2025 roku, gdzie spokojnie wyłożył swoją filozofię łączenia wiary z polityką społeczną. Niedługo potem rzucił wyzwanie partyjnemu establishmentowi: w prawyborach ograł agresywną, medialną kongresmenkę Jasmine Crockett, a w wyścigu głównym stanął naprzeciw machiny Paxtona.

Ostateczne starcie było najdroższą i najbrutalniejszą kampanią do Senatu w dziejach Teksasu. Sztab Paxtona wyśmiewał "niski poziom testosteronu" rywala i zalewał sieć spotami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję, zarzucając mu herezję za słowa o Bogu przekraczającym binarne ramy. Talarico nie dał się wciągnąć w ring. Zamiast obrzucać się błotem, wsiadł w samochód, odwiedzał prowincjonalne miasteczka i z uporem mówił o "polityce miłości" oraz walce z waszyngtońskim układem. Wyborcy kupili ten autentyzm.

Nad Wisłą brzmi to dziwnie znajomo

Dla polskiego odbiorcy profil Talarico budzi natychmiastowe skojarzenia. Szymon Hołownia wszedł do polityki z podobnym bagażem: z wiarą manifestowaną otwarcie, lecz bez fanatyzmu, i z przeszłością w dominikańskim nowicjacie (pisaliśmy o tym w tekście: Jak niedoszły dominikanin został katolickim królem mainstreamu? Szymon Hołownia: Nie jestem talibem). Obaj zyskali popularność mówieniem o Bogu w sposób, który drażnił zarówno kościelny beton, jak i zlaicyzowane elity. Obaj obiecywali zasypanie plemiennych rowów.

Różnice są jednak wyraźne – polski wicemarszałek Sejmu wywodzi się z katolicyzmu i medialnego show-biznesu, podczas gdy Amerykanin to prezbiterianin ukształtowany przez tablicę szkolną i sejmikowe korytarze. Doświadczenia Hołowni pokazują też, jak boleśnie retoryka dialogu potrafi zderzyć się z twardą, koalicyjną pragmatyką – to wyzwanie, z którym Talarico dopiero przyjdzie się zmierzyć. Łączy ich jednak ten sam fundamentalny instynkt: przekonanie, że wiara nie jest prywatną własnością prawicy i można odebrać ją tym, którzy zrobili z niej polityczny taran.

Wchodząc do Senatu USA, James Talarico stanie się jednym z najmłodszych parlamentarzystów na Kapitolu. Dla Demokratów jego triumf to gotowy podręcznik, jak wygrywać na wrogim terytorium bez wyrzekania się własnej tożsamości.

Dla Donalda Trumpa to z kolei czerwone światło ostrzegawcze. Nawet w bastionie kowbojów i pól naftowych prezydenckie namaszczenie przestało gwarantować bezkarność i sukces. Trump został znokautowany, Demokraci biorą wszystko, a skutki odczujemy też w Polsce.

Tuż po marcowych prawyborach Talarico rzucił do swoich zwolenników, że nadzieja bywa najbardziej niebezpieczną bronią. We wtorkowy wieczór boleśnie przekonał się o tym cały ruch MAGA.