
Błękitne (czyli demokratyczne) tsunami, kóre zmiotło Republikanów w USA, u polskiej prawicy wywołało syndrom wyparcia i dysonans. Zamiast refleksji nad klęską swojego ideologicznego patrona zza oceanu, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ogłosił, że upadek partii Trumpa to... "memento dla Donalda Tuska".
Amerykanie odrzucili politykę Donalda Trumpa, odbierając mu obie izby Kongresu. Jak reaguje otoczenie Karola Nawrockiego? Uznaje to za... zwiastun upadku Koalicji Obywatelskiej. Obóz prezydencki usiłuje nie dostrzec analogii między Trumpem z czapeczką "WETO" a jego wielkim przyjacielem Karolem Nawrockim.
Kult Donalda Trumpa zderzył się ze ścianą. Wstrząs w Pałacu
Poranek po wyborach środka kadencji w Stanach Zjednoczonych przyniósł polskiej prawicy wstrząs, z którego trudno będzie się podnieść. W wyborach w USA Demokraci nokautują Republikanów: odbili Senat i Izbę Reprezentantów, triumfując w bastionach Republikanów od Teksasu po Kansas. Polityczny kult Donalda Trumpa, który przez lata był uprawiany na Nowogrodzkiej i w Pałacu Prezydenckim, zderzył się ze ścianą społecznego buntu przeciwko drożyźnie, napastliwości i politycznemu awanturnictwu.
Sygnał do propagandowego kontrataku dał szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz. We wpisie na X Przydacz najpierw gładko przeszedł do porządku dziennego nad pogromem swoich amerykańskich faworytów, zapewniając o chęci współpracy z USA, by zaraz potem wykonać fikołek logiczny. Zresztą nie pierwszy raz Przydacz nagle oskarża Tuska.
"Ale ta sytuacja to memento dla D. Tuska i jego ludzi. Żadna władza nie trwa wiecznie. Po jednej ekipie, przychodzi inna. A państwo musi trwać i prawo musi być przestrzegane. Przyjdzie taki moment, kiedy i w polskim Sejmie wyborcy zdecydują o zmianie. I może to być już całkiem niedługo" – ogłosił z powagą prezydencki minister.
Większość komentujących przyjęła z rozbawieniem wpis Przydacza. "Panie Marcinie. Nie chcę tutaj robić zadymy, ale Teksas upadł. To jakby Tusk wygrał na Podkarpaciu. Kto tutaj musi uważać? ;)" – podsumował jeden z nich.
Zobacz także
Czarzasty nie bierze jeńców. "A to popchnę jakąś dwojga nazwisk..."
Na odpowiedź drugiej strony sceny politycznej nie trzeba było długo czekać. Już wiosną Czarzasty bezlitośnie wyliczył weta Nawrockiego, a teraz marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty opublikował komentarz, w którym wypunktował styl polityczny Donalda Trumpa w taki sposób, że każde słowo uderzało bezpośrednio w Karola Nawrockiego i jego nocny najazd na aleję Szucha, kiedy to Nawrocki wdarł się do TK.
"Skąd ja to znam? Arogancja. Buta. Nieuzasadniona pewność siebie. Brak szacunku dla kobiet (a to popchnę jakąś dwojga nazwisk, a to zakpię prymitywnie).
Dziwna przeszłość. Instrumentalne traktowanie dziennikarzy. Pieniądze za spotkania. Transakcyjne wykorzystywanie funkcji. Uwielbienie dla faszyzujących polityków. I wtedy zostaje bezradne weto".
Aluzja Czarzastego do staranowania sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej przez idącego w furii Nawrockiego była czytelna dla każdego odbiorcy w Polsce. Zestawienie amerykańskiego prezydenta, który po klęsce zakłada czapeczkę z napisem "WETO", z polskim prezydentem, którego jedynym instrumentem walki z rządem stał się długopis blokujący reformy (by przypomnieć choćby weto Karola Nawrockiego ws. programu SAFE) i nocne wycieczki pod kordon policji, obnażyło mizerię obozu prezydenckiego.






