
J.D. Vance zabrał głos po tym, jak podliczono większą część głosów w wyborach w USA. Wiceprezydent przyznał, że skala porażki Republikanów go "zaszokowała". Jednocześnie gorzko podsumował niektóre działania Donalda Trumpa, wskazując otwarcie przyczynę tej porażki.
Wiceprezydent USA J.D. Vance ocenił, że powodem przegranej Republikanów w wyborach połówkowych nie była niska mobilizacja ich elektoratu. "Nasi wyborcy przyszli do urn. Niewątpliwie były miejsca, w których mogliśmy osiągnąć lepszą frekwencję. Jednak nie to jest głównym problemem" – wskazał w poście na platformie X.
J.D. Vance wskazuje powód porażki Republikanów
Vance napisał, że choć miał negatywne przeczucia przed wyborczym wtorkiem, to ostatecznie, jak zobaczył spływające wyniki, był "zszokowany".
W dalszej części swojej obszernej publikacji przytoczył wypowiedzi pewnego sondażysty, który podał cztery najczęściej powtarzające się odpowiedzi rozczarowanych wyborców, dotyczące problemów, którymi USA powinny się zająć. To:
"I właśnie te cztery powody sprawiły, że wielu z naszych wyborców zagłosowało na Demokratów" – stwierdził otwarcie Vance. Jednocześnie zaznaczył, że głównym powodem, dla którego "przegrali, jest wojna". A koszty tego konfliktu są gigantyczne i wciąż rosną. "Sam prezydent to przyznał. (...) Jeśli chcecie argumentować, że to było warte, że utrata Senatu na kolejne 6 lat była tego warta, to róbcie to" – dodał.
Wiceprezydent zwrócił się też do tych, "którzy są wściekli i chcą powiedzieć: 'A nie mówiłem?'". "Macie rację, rzeczywiście nam to mówiliście. (...) Wykorzystajmy tę złość i wróćmy do pracy nad ratowaniem naszego kraju" – zaapelował Vance.
Zobacz także
Wtorkowe wybory w USA zakończyły się porażką Republikanów, którzy stracili większość w obu izbach Kongresu. Demokraci przejęli kontrolę nad Senatem i Izbą Reprezentantów. Mimo że oczekuje się jeszcze na pełne, oficjalne wyniki, dotychczasowe dane wskazują na dotkliwą klęskę prezydenta Donalda Trumpa i jego zaplecza politycznego.
Trump przemówił niespodziewanie jeszcze tego samego dnia
Donald Trump miał w środę (4 listopada) nie przemawiać – tak podawał Biały Dom. Nagle jednak prezydent zdecydował się wyjść do dziennikarzy, co mocno ich zaskoczyło. Odniósł się do wypowiedzi J.D. Vance o tym, że powodem przegranych wyborów jest wojna.
– Myślę, że to w dużej mierze prawda, ponieważ w krótkim czasie podniosło to nieco ceny benzyny – powiedział Trump, dodając, że "wojna z Iranem była konieczna, by powstrzymać reżim w Teheranie przed posiadaniem broni jądrowej".
Później Trump stwierdził, że "gdyby to on był kandydatem, jego partia wygrałaby wybory" (już przed głosowaniem Trump wiedział, że wybory w USA to dzień sądu). Na koniec skwitował, iż "nie martwi się ewentualnym wszczęciem procedury impeachmentu przez Demokratów". – Prawdopodobnie dogadam się z Demokratami, chyba że będą chcieli być destrukcyjni. Już do mnie dzwonili. Chcą rozmawiać o różnych sprawach – rzucił na odchodne.




