
W tym roku w Marszu Niepodległości może przejść nawet pół miliona osób. Prezydent Karol Nawrocki właśnie ogłosił oficjalnie, że także weźmie w nim udział. Wspomniał, że to "szczególny moment dla Polski".
"11 listopada, w tym szczególnym momencie dla Polski, wezmę, jak co roku, udział w Marszu Niepodległości w Warszawie" – napisał w piątkowe popołudnie Karol Nawrocki na platformie X.
Nawrocki też będzie. W Marszu Niepodległości w tym roku przejść nawet pół miliona osób
W tym roku, po ostatnich wydarzeniach, które pogrążyły Trybunał Konstytucyjny w chaosie, we wspomnianym Marszu może przejść trzy lub cztery razy więcej osób niż w poprzednich latach. Mówił o tym organizator Rafał Buca w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
– W ubiegłym roku szacowaliśmy liczbę uczestników na 300 tys. osób. Trudno mi powiedzieć, ilu uczestników przybędzie w tym roku. Być może pół miliona, być może nawet więcej – powiedział Buca.
Dziennik podał, że 11 listopada w Warszawie mają pojawić się prezes PiS Jarosław Kaczyński, były premier Mateusz Morawiecki, lider Konfederacji Krzysztof Bosak, Sławomir Mentzen oraz Grzegorz Braun. Nie zamierzają jednak maszerować razem. Organizatorzy liczyli też na obecność Nawrockiego.
Duda wcześniej nie chadzał na Marsze. Nawrocki przełamał ten zwyczaj
Teraz już wiadomo, że prezydent się pojawi. To jednak nie pierwszy raz. Już jako szef IPN chodził na Marsze. Gdy w 2025 roku został prezydentem, także ogłosił swój udział. Tym samym Nawrocki wyłamał się ws. Marszu Niepodległości, co dla wielu było zaskoczeniem, bo Andrzej Duda na nie nie chadzał.
Przypomnijmy, że w Marszu Niepodległości w Warszawie zaczęło brać udział coraz więcej osób od 2010 roku. Swoją oddzielną defiladę pod hasłem "Razem dla Niepodległej" zorganizował w 2012 Bronisław Komorowski. Później Andrzej Duda raczej unikał udziału w tego typu wydarzeniach. Zresztą za czasów rządów PiS Marsze Niepodległości przybierały mocno drastyczną formę i często kończyły się pilnymi interwencjami policji. Zaczęły też przyciągać nie tylko środowiska patriotyczne, ale i mocno nacjonalistyczne.
Zobacz także
Tym razem PiS chce urządzić "wiec przeciwko Tuskowi"
W 2026 roku środowiska prawicowe mocno się mobilizują i nawołują do udziału w Marszu Niepodległości. Nic dziwnego, że MSWiA stawia 11 listopada pod specjalnym nadzorem. Jarosław Kaczyński swój apel wystosował już 17 października podczas wielkiej manifestacji przed TK.
– Jest w Polsce tradycja, bardzo piękna tradycja demonstracji (...) 11 listopada. Marsz Niepodległości. To powinien być największy marsz ze wszystkich dotąd. To będzie marsz w obronie polskiej demokracji, polskiej suwerenności – przekonywał.
Z kolei Antoni Macierewicz zachęcał, aby poszedł w nim milion Polaków. Pojawiły się też głosy, że PiS spróbuje ewentualny sukces frekwencyjny przypisać sobie – i nie byłaby to pierwsza pisowska zabawa z Marszem Niepodległości. Dziennikarze Onetu usłyszeli też za kuluarami, że wśród polityków mówi się, iż prezes PiS "tegoroczny Marsz może chcieć przekuć w wiec przeciw Donaldowi Tuskowi".




