
Oficjalnie Karol Nawrocki nie ma pretensji do funkcjonariuszy SOP za to, że nie poszli przodem i sam musiał taranować sędzię Korwin-Piotrowską. Ale z Pałacu Prezydenckiego popłynęła koncepcja powołania specjalnej „gwardii prezydenckiej”, podległej wyłącznie głowie państwa. W sieci zawrzało od pomysłów na pałacowych pretorian i nową Gwardię Szwajcarską.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki ujawnił, że prezydent sondował rząd w sprawie utworzenia formacji wyjętej spod nadzoru MSWiA. Potwierdził też na antenie Telewizji Republika, że podczas nocnego wtargnięcia do TK Karol Nawrocki rzucił do ochroniarzy: "Ja wchodzę pierwszy, wy idziecie za mną".
Gwardia Szwajcarska czy husaria Nawrockiego?
Słowa Zbigniewa Boguckiego o prezydencie idącym na szpicy nocnego rajdu (przypomnijmy: z okrzykiem "Idzie prezydent" Nawrocki wdarł się do TK i nie wiedział, co dalej) wywołały falę kpin w mediach społecznościowych. W Pałacu Prezydenckim ich najwyraźniej nie widzieli, skoro płyną stamtąd pomysły utworzenia prezydenckiej gwardii przybocznej.
"Nie ma pretensji do SOP, to była jego decyzja, by wejść pierwszemu" – tak szef prezydenckiej kancelarii tłumaczy zachowanie Karola Nawrockiego w gmachu Trybunału. Za tymi słowami poszła jednak deklaracja: prezydent chciałby formacji mundurowej odpowiadającej wyłącznie przed nim. Coś takiego ma chyba tylko Putin. I papież.
Nawrocki w TK. Bogucki: "Ja wchodzę pierwszy, wy idziecie za mną"
W porannej rozmowie na antenie Telewizji Republika szef KPRP Zbigniew Bogucki postanowił zrekonstruować moment forsowania Trybunału i zapory z sędzi Korwin-Piotrowskiej, potwierdzając wcześniejsze przecieki medialne: "Tak, prezydent chciał iść pierwszy, uznając, że wejdzie do Trybunału, bo nie ma tam gospodarza, bo gospodarzem był prezes, wiceprezes, legalni sędziowie. (...) Prezydent, wchodząc na teren Trybunału, miał powiedzieć do oficerów Służby Ochrony Państwa: 'Ja wchodzę pierwszy, wy idziecie za mną'".
Bogucki zapewnił, że prezydent nie ma pretensji do funkcjonariuszy SOP, którzy w piątkową noc sprawiali wrażenie skonsternowanych rolą statystów w politycznej awanturze (widać ich na nagraniu, na którym Dziubka pokazywał, co się wyprawiało w środku TK i jak Nawrocki krzyczał do sędziów).
Prawdziwa bomba padła jednak chwilę później: szef KPRP zdradził, że Karol Nawrocki podejmował z rządem rozmowy na temat utworzenia specjalnej "gwardii prezydenckiej" – osobnej formacji mundurowej, która podlegałaby bezpośrednio i wyłącznie prezydentowi RP.
Sieć natychmiast ochrzciła nową formację mianem "pretorian Nawrockiego". Złośliwi pytają, czy Kancelaria Prezydenta zamówiła już w przetargu rajtuzy, berysze i stalowe pancerze (standardowe wyposażenie Gwardii Szwajcarskiej) na wypadek kolejnych wizyt w sądach. W sieci pojawiły się żarty, że formacja powinna paradować w czerwonych czapkach z daszkiem z napisem "WETO", nawiązując do nocnych pomysłów Donalda Trumpa.
Efekt Macierewicza i lęki przed własnym państwem
Pomysł, by polityk w Polsce tworzył sobie prywatną formację zbrojną, nie bierze się jednak z próżni. W najnowszej historii III RP mieliśmy już do czynienia z podobnymi przypadkami.
Najbardziej jaskrawym precedensem była działalność Antoniego Macierewicza w latach 2015–2018. Ówczesny szef MON ostentacyjnie wręcz otaczał się uzbrojonymi funkcjonariuszami Żandarmerii Wojskowej. Od 2022 roku to właśnie oni ochraniają ministrów obrony narodowej, ale za czasów Macierewicza stało się to niezwykle widoczne.
Podobne ciągoty przejawiał marszałek Sejmu Marek Kuchciński, który przekształcił Straż Marszałkowską w paramilitarną formację z paradnymi szablami, pistoletami maszynowymi i prawem do prowadzenia czynności operacyjnych poza gmachem parlamentu. To można jednak zrozumieć, w końcu mówimy o gmachu, w którym toczą się najważniejsze polityczne debaty i który, szczególnie w obecnej sytuacji, musi być dobrze chroniony.
Nawrocki idzie jednak o krok dalej: marzy o formacji zbrojnej, która w konflikcie z rządem Donalda Tuska słuchałaby wyłącznie jego rozkazów. Na świecie obecnie prawdopodobnie tylko dwóch przywódców ma takie gwardie. Jeden z nich to papież, drugi to Władimir Putin. Rosgwardia tego drugiego to gigantyczna formacja stworzona w 2016 roku na bazie wojsk wewnętrznych MSW, podporządkowana osobiście prezydentowi Rosji do pacyfikowania protestów i ochrony reżimu przed przewrotem.
Zobacz także
Gwardia prezydencka na świecie. Od Secret Service po pretorianów
W USA Secret Service podlega Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego (DHS), a nie prezydentowi. We Francji Garde républicaine to część Gendarmerie Nationale podległej rządowi. W Wielkiej Brytanii ochroną władz zajmuje się wydział policji metropolitalnej (RaSP).
Prywatno-publiczna ochrona władców istniała w starożytnym Rzymie. Historia Gwardii Pretoriańskiej powinna być dla każdego polityka przestrogą: powołana do osobistej ochrony cesarzy formacja bardzo szybko poczuła własną siłę, stając się mafijną strukturą, która licytowała tron rzymski, mordując władców, którzy odmówili wypłaty żołdu (jak Kaligula czy Pertynaks).
Coś podobnego działało też w Iraku. Specjalna Gwardia Republikańska chroniła Saddama Husajna, jej członkowie byli rekrutowani z klanu wodza.
Formacje zbrojne podległe wyłącznie głowie państwa, wyjęte spod kontroli rządu i parlamentu, to domena systemów autorytarnych. W krajach Ameryki Łacińskiej i Afryki, dawniej lub obecnie rządzonych przez dyktatorów, pojęcie "gwardii prezydenckiej" kojarzyło się na ogół ze szwadronami śmierci i narzędziem zamachów stanu.
Ustrojowy bezpiecznik. Nawrocki nie dostanie ludzi z bronią
Konstytucja RP w art. 146 ust. 4 pkt 7 mówi, że to Rada Ministrów zapewnia bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne państwa oraz porządek publiczny. Tę logikę przypomniał w sobotę rząd: w orędziu Tuska po rewolucji w TK premier odpowiada Nawrockiemu i prawicy, że to władza wykonawcza ma zapewnić Trybunałowi bezpieczeństwo.
Polska Służba Ochrony Państwa podlega ministrowi spraw wewnętrznych i administracji nie przez przypadek. Rozdział ten wprowadzono po 1989 roku celowo, by żaden ośrodek prezydencki – pamiętający choćby spory Lecha Wałęsy o kontrolę nad resortami siłowymi – nie mógł zbudować sobie własnej pretorii do szantażowania rządu czy parlamentu.
Rodzi się też pytanie: czy gdyby Karol Nawrocki dysponował w miniony piątek własną, ślepo posłuszną gwardią, nocny incydent w alei Szucha nie zakończyłby się regularną strzelaniną z policją strzegącą budynku na wezwanie sędzi Korwin-Piotrowskiej? Albo potyczką z SOP? Żądanie stworzenia prezydenckiej armii po tym, jak głowa państwa osobiście taranowała drzwi w Trybunale, nie wydaje się szczególnie sensowne. Tym bardziej że prokuratura wszczęła już śledztwo, a Żurek o śledztwie ws. nocnych przepychanek w TK mówi wprost: "Nie decydują mięśnie".






