płk Krzysztof Przepiórka
Płk Krzysztof Przepiórka o zamachu w Krakowie fot. naTemat

– Można powiedzieć, że mamy polskiego Breivika, bo to dokładnie ten sam model postępowania – mówi płk Krzysztof Przepiórka. W "Rozmowie naTemat" ekspert komentuje atak w Krakowie i zachowanie osób, które mimo zagrożenia wyciągały telefony. Wskazuje, jakich odruchów nam brakuje, i przestrzega przed pochopnymi ocenami działań policji.

REKLAMA

Sześć osób zginęło, a kilkanaście zostało rannych w sobotniej strzelaninie w centrum Krakowa. Taki jest bilans ofiar na godz. 19:10. Sprawca zamachu został postrzelony i zatrzymany przez policjantów – to 24-letni Polak. O tragedii i wnioskach dotyczących bezpieczeństwa mówi w naTemat.pl płk. Krzysztof Przepiórka, były żołnierz GROM i ekspert ds. bezpieczeństwa.

Zamach w Krakowie. "Mamy polskiego Breivika"

– Mamy coraz więcej informacji, ale również widzimy cały czas te przekazy w mediach. Na tej podstawie można powiedzieć, że mamy polskiego Breivika, bo to dokładnie ten sam model postępowania – mówi w "Rozmowie naTemat" płk Krzysztof Przepiórka.

Jak dodaje, zamachowiec był uzbrojony w broń automatyczną, posiadał dużo amunicji i zaatakował duże skupisko ludzi.

– Takim osobom chodzi o to, żeby było jak najwięcej ofiar na ich koncie. Mamy do czynienia z klasycznym samotnym wilkiem – tłumaczy ekspert.

Telefon zamiast szukania schronienia

Najmocniejsze słowa płk. Przepiórki dotyczą zachowania świadków. Ekspert zwraca uwagę na osoby, które podczas strzałów stały wyprostowane, wyglądały w stronę zagrożenia i próbowały nagrywać.

– Jestem przerażony – przyznaje, komentując oglądane materiały. – Wystawianie się na strzały, słychać te strzały, strzały słychać wyraźnie.

W jego ocenie ciekawość i chęć zarejestrowania zdarzenia wypierają podstawowy instynkt samozachowawczy. Tymczasem pierwszym celem powinno być przetrwanie. Płk Przepiórka podkreśla, że trzeba obserwować otoczenie, oceniać zagrożenie i szukać ukrycia, zamiast wychodzić na chodnik czy środek ulicy z telefonem.

Nie przekreśla jednak wartości nagrań. Mogą pomóc śledczym odtworzyć przebieg ataku i uzupełnić obraz z miejskiego monitoringu. Nie powinny jednak powstawać kosztem bezpieczeństwa osoby, która je wykonuje.

"Nie ma rozwiązań systemowych"

Zdaniem gościa "Rozmowy naTemat" problem wykracza poza zachowanie konkretnych świadków. To również kwestia przygotowania społeczeństwa do sytuacji kryzysowych.

– Nie potrafimy reagować w sytuacjach kryzysowych – ocenia.

Przepiórka sam prowadzi szkolenia w szkołach i innych obiektach użyteczności publicznej. Dostrzega postęp, ale zaznacza: nie ma rozwiązań systemowych. Uważa, że każdy obywatel powinien przejść szkolenie, a szczególną uwagę należy poświęcić dzieciom i młodzieży.

Zagrożenie może pojawić się zarówno w budynku, jak i w zatłoczonej przestrzeni miasta. Dlatego znajomość zasad reagowania nie powinna być wiedzą zarezerwowaną dla służb.

– Uciekaj, kiedy ucieczka jest możliwa – przypomina. Jeśli bezpieczna ucieczka nie jest możliwa, wskazuje na konieczność ukrycia się i reagowania na rozwój sytuacji.

Motywy sprawcy? "Dajmy służbom pracować"

Ekspert ocenia, że sposób posługiwania się bronią może świadczyć o wyszkoleniu napastnika, a sam atak był przygotowany. Zastrzega jednak, że nie oznacza to wiedzy o jego motywach ani ewentualnych powiązaniach.

Rozmowa odbywała się w trakcie napływania kolejnych doniesień. Pojawiła się w niej informacja o drugim napastniku, a później prowadzący przytoczył policyjne dementi dotyczące poszukiwania kolejnego sprawcy. Ta zmienność pokazuje, dlaczego pierwszych przekazów nie należy traktować jako pełnego obrazu zdarzenia.

– Poczekajmy, dajmy służbom pracować – apeluje Przepiórka.

Podobną ostrożność zaleca przy ocenianiu interwencji. Były żołnierz GROM podkreśla, że najważniejsze było powstrzymanie uzbrojonego sprawcy i zapobieżenie kolejnym ofiarom. Szczegółowa ocena decyzji funkcjonariuszy wymaga jednak analizy, której nie zastąpią krótkie nagrania w mediach.

Jak po takiej tragedii nie zacząć bać się każdego wyjścia z domu? Płk Przepiórka wskazuje na uważność i edukację. Zachęca, by obserwować otoczenie, zamiast poruszać się ze wzrokiem nieustannie wbitym w ekran telefonu.

– Mamy być po prostu czujni – mówi. Jego najważniejszy apel dotyczy przygotowania: warto znać zasady działania, zanim pojawi się zagrożenie. W chwili kryzysu priorytetem musi być ochrona życia.