
"Ciotowski Bicz" taki tytuł nosi druga część spektaklu "Lubiewo" w reżyserii Piotra Siekluckiego w krakowskim Teatrze Nowym. Teatr z ulicy Gazowej na Kazimierzu to jedno z najbardziej kontrowersyjnych miejsc w stolicy Małopolski. Reżyser i pracownicy bezceremonialnie uderzają w Kościół i magistrackich urzędników. – Wolimy, żeby Kraków postawił na gej turystykę niż Światowe Dni Młodzieży. To się znacznie bardziej opłaca – mówi dyrektor "gejowskiego" teatru.
REKLAMA
Jak się mają geje w teatrze?
Piotr Sieklucki, reżyser, dyrektor Teatru Nowego w Krakowie: Podobno istnieje homolobby w teatrze. Oczywiście nawiązuję do wypowiedzi Małeckiego, Nowaka i Szczepkowskiej. Ta przepychanka była dziecinadą. Nie miała nic wspólnego z rzeczywistym stanem polskiego teatru i funkcjonowania w nim osób o nieheteronormatywnej postawie.
Gej w teatrze ma się dobrze. Można to zaobserwować na przykładzie rodzimych reżyserów, aktorów czy dyrektorów. Ale między Bogiem a prawdą w ogóle nie jest to istotne, czy ktoś kogoś kocha tak a nie inaczej, że ktoś kogoś gdzieś tam, w coś tam, z boku, obok i pomimo – parafrazując Witkacego. A homolobby w teatrze nie istnieje, bo z Maćkiem Nowakiem piłem tylko wódkę, ale nigdy mi, ani mojemu teatrowi nie pomógł, ani nas nie lobbował. Pozostawał zawsze obojętnym.
Pisaliście w swoim manifeście, ze Kraków nie jest stolicą kultury. Dużo u nas kościołów. Waszym zdaniem Kraków psieje bo jest konserwatywny. Ale jednocześnie właśnie tu da się wystawić gejowską sztukę. Skąd sukces "Lubiewa" w Krakowie?
Że Kraków nie jest stolicą polskiej kultury pisaliśmy z Tomkiem Kireńczukiem dość przewrotnie. Żeby w Krakowie cokolwiek zauważono należy niestety krzyczeć głośno, bo szept rozbija się o krużganki domów zakonnych i kościołów. Kościół w Krakowie jak i w Polsce ma się dobrze, ale Kościół cenzuruje, nakazuje, w ordynarny sposób poucza, jest pyszny i nie ma nic wspólnego z miłością. Kraków jest miastem konserwatywnym, a działalność Teatru Nowego opiera się na większym celu niż szokowanie i prowokacja.
Przecież szokujecie i prowokujecie. Ostentacyjnie dowalacie Kościołowi.
To pewnego rodzaju misja. Misja zmieniania tego miasta. Na razie się udaje, co widać po frekwencji na naszych spektaklach. Z drugiej strony mam wrażenie, że w Krakowie i na krakowskim Kazimierzu powstaje nowe getto. Getto młodych wystylizowanych ciot. Jest coraz więcej przyjaznych miejsc dla gejów: knajp, pubów i instytucji. Na tym można również zarobić, bo nikogo nie będę przekonywał, że gej turystyka to znaczna część wpływów w takich miastach jak Amsterdam, Londyn, Paryż. Gej wydaje więcej. Dlatego nasze bohaterki "Lubiewa" Patrycja i Lukrecja przygotowały pismo do Prezydenta Miasta Jacka Majchrowskiego o stworzenie z Krakowa stolicy alternatywnej seksualności. W chwili obecnej cały sztab Nowego pracuje nad przygotowaniem takiej umowy-propozycji, którą złożymy w październiku.
Czyli gej turystyka może być waszym zdaniem idealnym zastrzykiem finansowym dla miasta? Może trzeba zmienić budżet? Jak się urzędnicy odnieśli do listu Patrycji i Lukrecji?
Myślę, że miasto spokojnie może zainwestować w ten projekt. Oczywiście tego nie zrobi z jasnych pobudek: Światowe Dni Młodzieży. Tu teraz będzie rządził Kościół, a Kościół gardzi innymi. Do listu z sympatią odniosła się Prezydent Miasta ds. promocji i kultury Magdalena Sroka, której obiecaliśmy taką propozycję złożyć. Pracujemy nad tym jakie są wpływy z gej turystyki w Berlinie, Paryżu, Londynie: jaki nakład finansowy ponoszą te miasta oraz nad tym czy w Krakowie jest produkt.
Sukces pierwszej części "Lubiewa" był nieoceniony. Wybitny Sanakiewicz i Marchwiński. Co jeszcze w tym roku będzie działo się w teatrze? W ubiegłym mieliście sztukę „Gniew dzieci” o pedofilii w Kościele. Lubicie uderzać w tę instytucję. Czym zaszokujecie w tym roku?
Jeździmy po różnego rodzaju festiwalach, współpracujemy z najlepszymi, a na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Dialog Wrocław pokazujemy nasz spektakl o dzieciobójczyniach "Macabrę Dolorosa" Kasi Chlebny w reżyserii Pawła Szarka. Międzynarodowemu towarzystwu zaprezentowanych zostanie cztery najważniejsze sceny w Polsce: Bydgoszcz Teatr Polski, Warszawa Nowy Teatr, Szczecin Teatr Współczesny i Kraków Teatr Nowy... to ogromne wyróżnienie.
W tym roku zaszokujemy spektaklem dla dzieci... To pierwsza taka inicjatywna w naszym Teatrze, żeby przygotować spektakl dla 10-12 latków oraz ich dziadków. Poza tym nowa premiera Radka Rychcika, społeczny projekt 60+ Nowy Wiek Kultury, muzyka ludowa w wersji punk i rock i ponad 60 wydarzeń do końca roku. Dzieje się! Nieustannie siedzimy w Teatrze.
